Rajski ptak [3.11.08]

Otworzyłam dla ciebie klatkę posrebrzaną
Z rajskim ptakiem, który tylko dla mnie śpiewał
Zanucił radośnie na pożegnanie
I opuścił mnie skrzydłami trzepocząc

Nim dotknął chmur
Spadł w dół
Czy nie widzisz
Każdej nocy
Chcąc zaśpiewać pieśń
Zastaje zamknięte okno

Nekropolia [31.10.08]

Nekropolię wybuduję
dla ciebie C8H11N
i dla was, wspomnienia natarczywe
postawię zbiorową mogiłę
by zapomnieć wasze imiona
Nie zapalę wam znicza żadnego
Bo na cóż płonne nadzieje

Pamiętam to jutro [28.11.08]

Pamiętam to jutro
Słoneczne, pogodne
Przyjechałeś pociągiem
i zadzwoniłeś do domofonu
wpuściłam cię bez wahania
powiedziałeś coś
i ja też coś powiedziałam
i poszliśmy gdzieś sami
i znów coś powiedziałeś
i ja też
i tak minął cały dzień
ty-ja-ty-ja-ty-ja-ty
ty,
w końcu powiedziałeś
że musisz jechać
i poszłam z tobą na peron
i gdy powiedziałeś
jeszcze dwa słowa
wrzuciłam komórkę pod koła pociągu
złamałam dowód
podarłam legitymację
wsiadłam. bez biletu
pociąg zawiózł nas gdzieś
i nie musicie wiedzieć gdzie
bo nawet nie znacie tego miejsca
a my, żyliśmy tam długo i szczęśliwie
ale
niestety
okaże się że jutro nikt ni zapuka
nikt nie przyjedzie nawet
nikt nawet nie pomyśli
właściwie to pojutrze też nie
i za tydzień
a nawet za miesiąc
Jutro przeminęło
Nim nastało

Pozwoliłaś [29.12.08 przed 2.00]

Dla mamy
Pozwoliłaś mi go kochać
Ze szczytu mojej wieży, z poddasza
Rycerza zza siedmiu gór
rzek siedmiu siedmiu mórz

Pozwoliłaś mi tęsknić do niego
z mojej izdebki obok której
śpi zły smok

Powiedziałaś że mogę płakać
więc wypłakałam dla niego
jezioro

Pozwoliłaś mi napisać
własną baśń
A nawet w niej wystąpić

Wiesz, gdybyś zakazała
I tak bym kochała
i płakała
i płakała
i płakała

Gorzka czekolada [29.12.08; 01:47]

W tym pokoju
Poczułam niegdyś smak
gorzkiej czekolady
I gorycz nie była zła
Babciu.
A wiesz?
Dziadek dał mi taką
na szesnaste urodziny
ugryzłam wspomnienie
Gorycz w ustach czułam
I było mi źle
Dzisiaj - Wczoraj

Pamiętnik [29.12.08; 01:39]

Wyblakły atrament na stronach pamiętnika
Opowiada o szczęściu który jej unika.
Litery wraz z tuszem przelane na papier
Zamazują się smutno kiedy łza gdzieś padnie.
Pisząc swój los podąża z czasem wolno
Z dna serca wypływają marzenia. Bolą.
Spoglądając za siebie nie może zapomnieć
W myślach jej wojna, a na dworze zamieć

Great moments of my life [00:37 19.12.08]

great moment of my life
it's now - i'm eating toast tonight
simple toast with cheese

it's when i open my window
and i can feel a cold breeze

it's when i hear the sms ringtone
it's when i've got a virus on my kingston

it was when he talked to me
it was when i felt so free

and it will be
when... i'll give up one day
and i will lie on my bed
sleeping wihtout dreams

Okno [17.12.08 ; 23:09]

Mogę widzieć cię wyraźnie
przez pryzmat
odległości czasu zdarzeń
po gradzie burzy deszczu
nie potrafię cię
wypłukać
z moich marzeń

Wciąż nie mogę się pozbyć
wrażeń
pozostają nienaruszone w pamięci
nic nieznaczące
momenty chwile dni sekundy
bieg wydarzeń
i letniego powietrza powiew
z otwartego okna
im więcej ciebie w mych myślach
tym bardziej jestem samotna

Opowieść o zwierzątkach [17.12.08, 00:22]

takie są skutki siedzenia do późna xd
dedykacja dla Offeczki!


Koziorożec biały
na samotnej skale
szuka koziorożca
czarnego na zielonym kamieniu
z fioletową kropką.
Fosforyzująca tęcza uświęca jego cel.
Hej! Hej!
Nie biegnij tak szybko,
bo uciekną ci paskowane króliki.
I różowe chomiki.
I niebieskie chrumriki.

Grudzień [17.12.08 00:09]

Jak bardzo można w grudniową noc
Czekać na letni poranek!
Jak bardzo można w zimowy dzień
pragnąć lipcowej nocy!
Chodźmy razem śnić tą zakłamaną
prawdę na jawie,
Chodźmy w mroczny dzień lub jasną
noc, kochanie...

Czas [17.12.08 00:02]

Czas się dla mnie zatrzymał
Gdy cię poznałam
Wszyscy odeszli w przyszłość
Nawet ty
A ja tkwię ciągle w sierpniu
z nieprzytomnym uśmiechem na twarzy

Nie chciałabym [17.12.08 00:18]

Wiesz, narysowałabym cię
na kartce A cztery.
I wycięłabym ci serce,
by nosić je w kieszeni.
A ciebie papierowego schowała
do szuflady przed światem.
Miałabym wtedy tylko
cień najmniejszej z gwiazd
Tylko przygasły pył
spod twoich stóp.
Wiesz, nie zrobię tego.
Spytaj mnie dlaczego.

Ogień we mnie płonie

Bo w moich marzeniach
nie jesteś prawdziwy
jesteś iskrą niepewną
płomykiem na wietrze
nie jesteś człowiekiem
bo kimś więcej być potrafisz
dla mnie znasz magię
choćbyś nawet o tym nie wiedział
Ale istniejesz
Stoisz przede mną
prawdziwszy niż we śnie
ale wciąż jak iskra
tańczący płomień
nie odchodź

*

w listopadowym chłodzie
zgasła świeca

Księżycowy blask [05.10.08, 00:44]

W innym życiu
Też miałam na imię
Julia
Siedziałam z tobą
W ogrodzie pod młodą jabłonką
Księżycowy blask
odbijał się w twoich oczach
Byłeś ze mną
Twoje dłonie
gładziły mnie po włosach
A teraz
w tym życiu
los nie pozwolił mi nawet
ciebie poznać

Mały głupek [30.09.08 00:26]

Mały głupek siedzi na kamieniu
Jego duże oczy dziwnie świecą w cieniu
Nie rozumie, wybałusza ślepia
Lecz esencja życia ciągle mu ucieka
Mały głupek kręci małym nosem
Może był w poprzednim życiu eskimosem
W swoich rozważaniach znów utacił wątek
Jak tu znaleźć koniec, gdy zgubił początek

Łowca Marzeń [30.09.08 01:13]

Mam w głębokim poważaniu
czas
Płynie jak chce i zmienia
nas
Już noc zapadła miasto
milczy
Tylko ja nie śpię zwyczajem
wilczym
Jak nocny łowca wychodzę
z ukrycia
I stąpam cicho wśród leśnego
poszycia
To nie liście panienko to
beton
Cicho idź precz niemądre
echo
Płyną minuty a ja nie śpię
dalej
Okrywam się nocą jak mym czarnym
szalem
Nocny łowca marzeń przy biurku
drewnianym
Pochyla się nad kartką ze swym
piórem kochanym
Znów jestem wilkiem i biegnę
przez las
Mijają minuty, miast oszukać czas
Próbuję pozostać z myślami
sama
Jutro znów nie dam rady wstać
z rana
Ta jesień jest inna, widzę mało
liści
Nie zrywam w ogródku winogron
kiści
Gdy wstaję rano widzę bloki
z betonu
Nie las i pole jak codziennie
w domu
Jestem wilkiem zgubionym wśród
miejskich dróg
Nie będę wyć jednak, by nie słyszał
wróg

sekundy [koniec września 2008]

sekundę kolejną
ciebie nie widziałam
lecz z każdą sekundą
bliżej do spotkania

I próba haiku [24.09.08 23:32-23:45] -11-

Moją inspiracją do napisania haiku były przekłady Czesława Miłosza. Być może to, co napisałam poniżej ciężko nazwać haiku choćby z tego powodu, że nic oprócz budowy (5-7-5) nie przypomina w tych... hmmm... "czymśtach" haiku.

Strach się bać co będzie jak jakiś znawca zechce to coś skrytykować.
Brrr.

______________________________________________

Zlew pyta się mnie
dlaczego kran tak patrzy
wręcz wyniośle nań.

***

Parapet wzywa,
przywołuje doniczki,
których tu nie ma.

***

Chodnik boleśnie
odczuwa moje kroki,
biegnę znów gdzieś bo...

***

Ty tylko milczeć
chciałbyś po wszystkie czasy
panie rycerzu.

***

Nie zatrzymuj go
koń będzie biegł po niebie
w dowolną stronę.

***

Cóż chcesz powiedzieć
z wnętrza podłogi? tu, tam?
odejdź, nie wracaj.

***

Chcieć być tak iść żyć
nie móc wyjść tam gdzie wyć ryć
sycz rycz miaucz haucz tańcz

***

haiku tak nie
umiem pisać tego co
myślisz haiku

***

dobranoc klik klak
godzina wybiła już
dwunasta prawie

***

jeszcze chwilę aż
zgaśnie iskra świadoma
pozwól odkryć mi

***

próbuj jutro o
o jutro proś próbując
nie zapomnij o

Prosto [24.09.08 22:23]

Czemu tak prosto
po prostu
nie może być
prosto?
Prostota nie tylko
dla ludzi prostych
domagamy się
prostych dróg
prostych instrukcji
prostych zadań
prostych zasad
prostej odpowiedzi
na każde trudne pytanie

Spotkanie [24.09.08 22:21]

Podobno
ktoś
wczoraj
po prostu
złapał miłość na ulicy
zatrzymała się w biegu
na moment
A ten ktoś
po prostu patrzył
nie pytał o nic
wpatrywał się
i podobno on tylko widział
to (bo inni nie widzieli)
i gdy ona odbiegła
pobiegł za nią
gubiąc po drodze
oczy

[tracąc zmysły
odrzucając wszystko
prócz pragnienia by podążać
za nią

bez końca
bez końca]

/ czy końcówka w nawiasie kwadratowym psuje klimat wiersza czy go podkreśla?
sama nie wiem.

SMS od wróżki [24.09.08]

Klik.
Odebrano nową
wiadomość.
26 września
coś
odmieni twoje życie na
zawsze.
och tak, oczywiście.
wprawny kciuk kasuje
sms-a
dwoma szybkimi ruchami
bzdura, zabobon, głupota
przesłanie od automatycznej wróżki
reklama, strata pieniędzy, omamy.
nieprawda.
narastająca ciekawość...

Nic [3.10.08 20:15]

Nie ma nic
Tylko suche łzy
Zawieszone w nicości
Nie istnieją
Bo nie ma nic
Nie ma nikogo
Kto by mnie pocieszył
Bo po co
Nie ma nic
Więc mnie też nie ma

Rozszczepienie jaźni [26.09.08 18:17]

Panie doktorze,
mam rozszczepienie jaźni
i moje jaźni nie mogą żyć
w przyjaźni
bo jedna jaźń kwestionuje poglądy
tej drugiej
bo druga jaźń robi wszystko na raz
a trzecia nic
bo trzecia jaźń żyje w innym
świecie
czwarta jaźń jest potwornie złośliwa
piąta odważna i ambitna
szósta to poetka
siódma to beztalencie
ósma nie wierzy w siebie
dziewiąta chce znów być dzieckiem
a jaźń dziesiąta -
paradoks.

Ustrzel dla mnie [26.09.08 23:33]

Bądź Rycerzu tylko dla mnie
Obroń kiedy, wstaw się za mnie
Odłóż miecz i zdejmij zbroję
Tul me Ciało bo jest Twoje
Zanuć pieśń mi dla zabawy
Już wystarczy twojej sławy
Ustrzel dla mnie księżyc z łuku
Potem razem w cieniu buków
Go zwiedzimy wzdłuż i wszerz
Twymi usty moje zjesz

/ adnotacja.
ehkm. Więc tak. Autorstwa mojego jest wyłącznie jedno zdanie (wytłuszczonym drukiem), zresztą zainspirowało ono pewnego... rycerza o pseudonimie Kowal do napisania reszty.

Utożsamianie rycerza Kowala z rycerzem z wiersza jest błędną interpretacją. A ja nie jestem podmiotem lirycznym. To jest taka improwizacja dwojga poetów ^^

poprawki by Julia i autokorekta.

:P

Wypchane zwierzęta [23.09.08 15:10]

Wypchanych zwierząt
utracony honor
Wypchanym zwierzętom
odebrana duma
Niechciana nieśmiertelność
Puste plastikowe oczy
Wystawione na widok publiczny
Ich skóry tak naprawdę
puste
winny gnić w leśnym poszyciu
Czemu nie oddałeś im
godnego spoczynku
na wilgotnym mchu
Czemu nie pochowałeś
Tego co z nich zostało

Wyobraź sobie wypchaną prababkę
w kącie

Klasa 0H [wrzesień 2008, biwak integracyjny]

Dla całej 0H ;D

Jesteśmy klasą zero ha
Że niby zerówka ha ha ha
Ufrancużają nas skutecznie
Bonjour, ca va, merci koniecznie
Nie żeby nam to przeszkadzało
Chociaż okienek jest trochę mało
Jesteśmy tutaj by się integrować
Zmywać, śpiewać, rysować, malować
Teraz musimy fajnie się przedstawić
Tak by od razu się nie zniesławić
A więc jesteśmy ciekawi świata
Każdy z nas po prostu wymiata
Mamy dużo ciekawych pomysłów
Płynących z naszych genialnych umysłów
Dzisiaj nie mamy jednak żadnej weny
Więc odpuścimy sobie refreny
Zostańcie z Bogiem, idźcie w pokoju
Tylko nas teraz zostawcie w spokoju

Zmarli [2006/2007 ?]

Kiedyś tak drogi czas miniony
To dziś już tylko gość nieproszony
Jacy byli zmarli bliscy?
Nikt nie wie. Milczą wszyscy

Zwyczajny wieczór [8.09.08 23:05]

Dwie szklanki herbaty
Na wieczorną porę
zapijam nimi smutki
minionego dnia
myślę
piszę znów wiersz
czytam książkę
słuchając muzyki
tak po prostu
zwyczajny wieczór
przyjemnie przyziemny

Psychodeliczne pomysły [4.09.2008 14:45 (francuski)]

Psychodeliczne pomysły
na boisku szkolnym
świecą mroczną poświatą
ściągając na siebie
zdziwione spojrzenia
śmiertelników

Nie martwię się
nim zapadnie noc
rozpłyną się w mroku

nie jesteście w stanie
tego zrozumieć
one was przenikną
one wami zawładną
zniszczą lub dadzą moc…

Chcę do was wrócić [4.09.2008 21:45]

Chcę do was wrócić
Dajecie mi radość
Dajecie zapomnienie
Świeżego powietrza
brutalne uderzenie

Chcę do was wrócić
Jesteście wszystkim
Słońcem i wiatrem
Dalekim i bliskim

Chcę do was wrócić
Wzlecieć ponad chmury
Spełnić marzenia
Przebić się przez mury

Chcę znów się znaleźć
W jedynym takim
Miejscu na tym świecie

Chcę znowu jechać
Na końskim grzbiecie

Réflet [4.09.08, 21:37]

Pardon
Qui es-tu
L’impression
Je te connais
Où c’est déjà-vu?
Face à face
Œil à œil
La tristesse
Le mal
Dans ton regard
J’ouvre ma bouche
Tu fais la même chose
Je parle à toi
Tu parle à moi
On s’entend pas
À cause de vitre
entre nous
Je vois tes yeux verts
Les cheveux bruns
Comme tu as change
Mais je sais déjà
Toi… tu es bien moi.

_______________
TŁUMACZENIE

Przepraszam
Kim jesteś
Wrażenie
Znam cię
Czy to déjà-vu?
Twarzą w twarz
Oko w oko
Smutek
Zło
W twoim spojrzeniu
Otwieram usta
Robisz to samo
Mówię do ciebie
Ty mówisz do mnie
Nie słyszymy się
Przez szybę
między nami
Widzę twoje zielone oczy
Brązowe włosy
Jak ty się zmieniłaś
Ale już wiem
Ty... naprawdę jesteś mną.

Wena wróciła [17.09.2008 22:44]

Wena wróciła
Od dna się odbiła
Wena wróciła
Bezradność zabiła
Znów ma moc
ołówek
pióro
długopis
w mojej dłoni
na skrzydłach weny
nikt mnie nie dogoni

Między żebrami [18.09.2008 19:36]

mówią
nadzieja umiera
ostatnia
tak. a potem umiera
poezja

odlatują spod płaszcza
gołębie białe
gołębie czarne
papugi kolorowe
uciekają króliki

nosorożce gniewnie taranują
myśli
zdradliwe pnącza
nie kwitną już
lecz zaciskają się wokół przegubów

ku twojej
zgubie
zgubie
zgubie

umiera coś między żebrami
a sercem
w agonii wykrzykuje
ostatnim tchnieniem

nigdy
więcej
nie
próbuj
kochać

Ognisko [11.09.08 23:00]

Iskry wzlatują ku niebu

Gasną w pół drogi do gwiazd

Jedna opada na czubek trampka

Od razu umiera jej blask

Wilgotny chłód nocy otula plecy

Ciepło ogniska nogi atakuje

Jest tak wyjątkowo, mistycznie

To się w powietrzu czuje

Kamienie [4.09.2008 22:40]

Bo tu kamienie milczą najgłośniej
nie opowiadając historii ludzi
którzy odeszli w niepamięć

Bo tu kamienie porastają mchem
a czas je zmienia, ciemnieją
napisy na płytach się zacierają

Bo tu kamienie są bardziej niewzruszone
na zawsze skrywają niektóre sekrety
nigdy nie próbują ujawniać tajemnic

Bo tu kamienie nie chcą nic mówić
żywią się głębią twojego milczenia
urzeka je życie w twoich oczach

Bo tu kamienie należą do zmarłych
a potem już tylko zmarli do kamieni
czekając w ciszy na apokalipsę

Bo tu kamienie nie każą ci odejść
Fascynuje je krew pulsująca w twoich żyłach
Nie mają nic przeciwko byś został tu na wieki

Karty [04.09.2008, 21:05]

Nie chowam asa w rękawie

Ani króla w nogawce

Każdemu pokazuję

swoje karty

Gramy o szczęście

Jednym ruchem

Ktoś je zgarnia

Gdybym potrafiła

Gdybym mogła

Gdybym znów nie zagrała

w otwarte karty…

Księżniczka na czarnym koniu [04.09.2008 21:55]

dla Offeczki ;*

Skończyć pobożne pacierze

Opuścić skokiem wieżę

Dosiąść czarnego wierzchowca

Pomknąć w stronę słońca

Wiatr szumiący w kłosach

Poczuć go we włosach

Wpaść znienacka w objęcia

Na białym rumaku księcia

Chmury [08.09.2008]

Dziś chmury potrafiły mówić

Udając że ich nie słyszę

Miło było patrzeć w okno

Wszystko wokół krzyczało

Ale ja ogłuchłam

Zbyt długo spoczywając

W ciszy

Tak się usprawiedliwiając

Starałam się nie myśleć

O tym co napierało

Najmocniej

Świat mówił tak

Myślałam - nie

Ale ja chcę

Ja chcę

Tak bardzo

chcę

Spotkałam kolegę [maj 2007]

Spotkałam kolegę
sprzed sześciu lat
gadaliśmy jakbyśmy
znali się od zawsze
zrobiliśmy na rowerach
parę kilometrów
byliśmy w lesie
i na pustyni

Przestałam się martwić
tuszem i szminką
błyszczykiem, lakierem
do paznokci,
miniówką i bluzeczkami
których nienawidzę nosić

I znowu jestem taka
jak lubię
I wcale się tego nie wstydzę
Cieszę się z moich nóg podrapanych
Siniaków i małych ranek (xP)

/ u jee. odezwał się we mnie duch kaskadera ^^ czyli moje prawdziwe ja ;D extreme! 4 ever ;DD

Czy wiesz...?

Czy wiesz
Że kiedyś ja coś
A potem już nie?
A następnie znów tak
A później znów nie?
Czy kiedykolwiek coś widziałeś
Czy się zorientowałeś?
Bo ja znowu tak, a ty raczej nie
I zastanawiam się czemu.
Tak dziwnie jest.
Czy ty nie czy ty tak?
Ja nie wiem
Spytać się boję
Ja znowu tak, czekam na twój znak
Sama nic nie zrobię.

Wiersz należący do serii "Myśląc o Kimś"

Ja ze sobą

Tylko ja ze sobą
Planujemy uciec gdzieś
Daleko stąd tylko my dwie
Będziemy snuć marzenia
Które nigdy się nie spełnią
Śnić sny, które się nie ziszczą
W krainie zapomnienia
Zostaniemy tak długo
Aż zdamy sobie sprawę
Że jesteśmy jedną.

Wiersz należący do serii "Myśląc o Kimś"

Pytam się twierdząco

Pytam się, zupełnie twierdząco
Czy można leżeć, siedząc na stojąco?
Iść stojąc szybko niczym by się biegło,
Patrzeć zamykając szeroko oczy
Na prostokątny księżyc, który się toczy?
Jeśli to wszystko jest możliwie niemożliwe
Stwierdzę pytająco i zaprzeczając uczciwie
Że miłość może być tak zdefiniowana
Zupełnie jak noc przychodząca z rana.

Wiersz należący do serii "Myśląc o Kimś"

Kim jesteś?

Kim jesteś przybyszu znad suchego morza?
Kim jesteś śmiałku kroczący po niebie?
Kimkolwiek jesteś, podejdź i powiedz
Nie znam cię, a czuję, że potrzebuję ciebie.

Wiersz należący do serii "Myśląc o Kimś"

Szukam

Szukam schronienia
Szukam ukrycia
Szukam oparcia
Szukam człowieka
Który wraz ze mną zechce
Pobłądzić po ścieżkach życia

Wiersz należący do serii "Myśląc o Kimś"

Widzę Cię

Idę przez mrok
Światłem oślepiona
Słyszę cichy szept
Chociaż ogłuszona
Jak przez mgłę
Widzę cię wyraźnie
Moje sparaliżowane nogi
Biegną
Ręce bez czucia
Wyciągam przed siebie
Widzę
Słyszę
Czuję
Ciebie

/później powstała też wersja, gdzie w 2 wersie od końca napisałam 'lecz nie czuję' co zmienia nieco klimat tego wiersza... nie potrafię się zdecydować która z nich jest lepsza. Niech więc będą tu dostępne obie. Amen. :)

Wiersz należący do serii "Myśląc o Kimś"

Przygoda [lipiec 2006]

W niebieskim toczku
Wsiądę na konia
Tam czeka mnie przygoda
I swoje nogi
Zaczepię w strzemiona
Tam czeka mnie przygoda
I siedząc już w siodle
Rozciągnę ramiona
Tam czeka mnie przygoda
I zawsze już będzie
piękna pogoda
Tak się zaczyna przygoda

/niedokończona, w zamierzeniu, piosenka, stała się wierszem ;) Napisana prawdopodobnie na lub po obozie konnym w Liljówce.

Dno rozpaczy... [20 listopada 2006]

Siedzi samotna dziewczyna na ławce
Błysnęło ostrze w blasku słońca
Dzień jest pogodny, dzieci się śmieją
Ale jej rozpacz nie ma końca.

Myśli, dlaczego znowu to robi
A krew wypływa jej spod skóry
Obwinia siebie, obwinia innych
Wtedy rana mniej boli...

Nie płacze. Jednym pewnym ruchem
Przecina swoją skórę i patrzy,
Obserwuje, i ciąży jej to okropnie
Lecz rana nie boli, krew nie parzy...

Wstała i idzie. Nie widzi żadnego światła
Żadnej zieleni, nie słyszy śmiechu,
Świat nie ma sensu
Zamknęła się w ciemnym tunelu

I brnie przez niego by czasem
Gdy oszalałe myśli duszą ją i kłują
Całe ciało rozświetlić tą ciemność
Błyskiem żyletki... A myśli i tak dalej się snują...

By zimny tunel, gdzie nie ma ni świeczki,
Ni światełka, ocieplić spływającą krwią.
I tak żyje. Odchodzi w ciemniejszą coraz ciemność
I już nie może. Chciałaby odejść.
I zobaczyć wreszcie jasność...

Pianino [22.06.06 wieczór (około 20 godziny)]

Dla Mamy

Pianino ożyło
W tańcu wirują klawisze
A cicho z tyłu
Stoi człowiek
I milczy
Słucha
Uważnie jak nikt inny
Jak nuty płyną cudownie

Pianista jak władca
Ustawia je wszystkie
Pauzy i klucze
Zręcznie nadaje im blask
Muzyka jak miód porusza serca

A człowiek milczy
I płacze
Niespełnione marzenia
Dziecięca niemoc
I żal wróciły
Widmo minionych lat
Zaćmiło mu obraz

Pianino było za drogie
Lekcje bez niego
Bez celu
I cóż z tego że są marzenia
Skoro nie można ich spełnić
Już jest za późno

Pianista skończył występ
Człowiek stoi ocierając łzy
Wszyscy klaszczą i sypią kwiaty
Człowiek stoi z boku
I czeka
Sam nie wiedząc po co

Wszyscy wychodzą
Człowiek zostaje
Chce się uśmiechnąć
Ale nie może
Łzy płyną do oczu same
Nikogo nie ma
Pusto
Cicho niczym w grobie
Stoi nieme pianino
Serce w piersi podskakuje
Niezwykła chwila
Człowiek podchodzi
Siada
Czuje się uroczyście

Naciska klawisz
Zamyka oczy
I marzy
Jakżeby chciał być pianistą
Siąść i grać
A tymczasem
Nie wie nawet jak ułożyć ręce
Gdzie ma oczy zwrócić

Nuty niczym bestie
Rzucają mu się w oczy
Człowiek nie może się wybronić
Chociaż myślał że je zna
Są obce

Być może nie trzeba w nie patrzeć
Kładzie więc ręce
Jak mu serce podpowiada
Uderza w klawisze

Łomot i cisza

I want to stay here forever... [16.10.06, 23:14]

A Strasbourg
La ville quelle est
plus qu'une ville
C'est la ville d'amour
La ville de l'amitie
Je crois vraiment
a ca...

Je veux rester pour toujours
Mais il faut que je pars
Je dois laisser tout
Pour commencer de nouveau
En Pologne
Le pays de reve
Mais ce reve n'est pas a moi
Je veux rester la...

Ou il y a le parc
Et je vais la
Pour penser de ma vie
Pour ecouter la musique
Pour etre seule
Pour s'amuser
Toute seule...


Parce que
J'ai pas des amis
(Mais si!)
Comment c'est possible?
Oui ou non alors
Ditez-moi
Sais pas...

[poprawiłam parę błędów... :] a to 'sais pas' bez 'je ne' na początku jest celowe, jakby co :P]

_____________________
TŁUMACZENIE:
W Strasburgu
Mieście które jest
więcej niż miastem
To miasto miłości
Miasto przyjaźni
Wierzę naprawdę
w to...

Chcę zostać na zawsze
Ale muszę odejść
Muszę wszystko zostawić
Żeby zacząć od nowa
W Polsce
Miasto snu
Ale ten sen nie należy do mnie
Chcę tu zostać...

Gdzie jest park
I tam chodzę
Żeby myśleć o moim życiu
Żeby słuchać muzyki
Żeby być sama
Żeby się bawić
Sama...

Ponieważ
Nie mam przyjaciół
(Ależ tak!)
Jak to możliwe?
Więc tak czy nie
Powiedzcie mi
Nie wiem...

W Dzień Wielkiejnocy [8.04.07 10:29]

Pewnego razu w dzień Wielkiejnocy
Ktoś stracił wiarę w Boga.
I chociaż dzień był jasny i piękny
I chmury płynęły po niebie
To serce bolało
I to co się stało
Niewiarę spowodowało...

Invisible [21.12.2007 15:12]

Nie potrafie nawet podejść
Nie potrafię nic powiedzieć
Ani spojrzeć
Ani dotknąć
Jakbym się bała, że się pokruszysz

To jednak nie ty, ale ja
w proch się rozlecę
jeśli się dowiesz
bo przecież nie możesz
mnie kochać
i raczej nie pokochasz
Wiem, że to
Nierealne
Wyimaginowane
Abstrakcjonalne
Górnolotne
Praktycznie
niemożliwe.

Nie jestem zalotna
kokieteryjna
dziewczęca
śmiała
intrygująca
tajemnicza

Brak mi tego czegoś
TEGO CZEGOŚ.

Czas płynie
Dziewczyny się bawią
z Tobą
A ja siedzę z boku

Niewidzialna
Bez nadziei

Deathly Acid

It smelled like strawberries
in summer
I tasted - it was like a citron
but I liked it
I felt something like death
or birth
so fast heartbeat
I didn't supposed it
will be so strange
My mind's changed
Now I think about
you
I drank deathly acid
essence of love

Kościół [3.09.08, wieczór]

Dobroć
Jasność
Światłość
Przesycone zapachem kadzidła
Pokropione wodą święconą
Okryte czarną sutanną
Koloratka jak Judasz w drzwiach
Jak gdyby oni chcieli
wszystko wiedzieć
wszystko narzucić
wszystko zmienić
nie pozwolić na nic
całe życie trzymać
na smyczy z różańca
klep zdrowaśki
klep klep klep
rzekoma chwała czeka
wieczne życie w zamian za klepanie
i odkrywanie duszy
każdej czarnej sutannie
nie nie nie nie nie nie nie
za nadstawianie policzków
próby nawracania nienawracalnych
kochanie bezmyślnych bliźnich
którzy nie widzą sensu swojego istnienia
bo go nie ma
czeka nagroda
ale lepiej
rozdać wszystko biednym
i do ostatnich sił
pomagać potrzebującym
zbawienie dorzucą ci gratis
poproszę cennik
księże proboszczu
skażona instytucja
cholerny komercjalizm

Modelina [3.09.2008, 22:35]

Nieuformowana
Zbyt
Nieregularna
Abstrakcyjnym kształtem
pytająca
wołająca
Wrzuć mnie do wrzątka
Ale przedtem
Ulep mi serce
Z czerwonej gliny
I schowaj we mnie
duszy z modeliny

Że co właściwie ja...? [3.09.08 przed 22, skończone 22:40]

Entuzjazm melancholijny
czy melancholia entuzjastyczna
a może coś
nowego całkiem?
Nieprzeciętność tak przeciętna
Bo przecież każdy jest inny
Korytarz zaprzeczeniem
twierdzenia korytarza
trajkot bez sensu
powiem.
tak, powiem.
nie myśl teraz o tym.

Co teraz będzie? [3.09.08, przed 22]

Co teraz będzie?
Czarny smok na ścianie
Zielone drzewa
Brązowe kasztany

Co teraz będzie?
Szkolna rzeczywistość
Zbyt wiele się dzieje
By zaglądać w przyszłość

Co teraz będzie?
Umierające kwiaty
Opadające liście
Przybytki, ale i straty

Co teraz będzie?
Nie pytaj już więcej
Idź pod przypadkowy płot
Odbierz swój los, zważ go w ręce

Czeluść jasności zła [3.09.08, 20:27]

Przyjdź. Czekam na ciebie
po drugiej stronie piekła
Wyjdź z raju, skieruj się
na lewo, sześć kroków
omiń sześć czarnych kotów
a ujrzysz sześć drzew
i czarnej róży krzew
spływającą z kwiatu
czarną krew
A teraz przypomnij sobie
jasność
biel
Zdecyduj
Co właściwie chcesz
Ja wybieram tą drugą stronę
piekła, gdzie trafisz za to
Że wierzysz inaczej
Za otwarte oczy
Za mysli niespokojne
Za to kim jesteś

Duchy przodków [wiosna 2008]

A oni, ukryci zazdrośnie przed światem
w najgłębszych zakamarkach
duszy, gdy patrzą przez burzowe
chmury, smutno im być niepotrzebnymi.
wracają z góry.

Czy on lubił śpiew słowika?
Nie powiem. To boli.
Rana jeszcze świeża.
Nie tak dawno klękając do pacierza
Ktoś cicho ten świat pożegnał

Powiedz!

Nie powiem. Nie wolno.
To poważny człowiek
Nie słuchał świergolenia ptaków

Smutek oknem wszedł do domu
A on znów
Bujając się na fotelu
Słuchał widmowych trelów

/modyfiknięte dzisiaj ^^' ale tylko ostatnie słowo i jakieś interpunkcyjne

Teraz [noc z 30 na 31 sierpnia 2008]

ponura mina
zgarbiona sylwetka
kolorowe ubrania
czarne myśli
3 marzenia w kieszeni
słowa piosenki
cisnące się na usta
nieszczęśliwa
bez? powodu
nigdy już.

uśmiechnij się
wyprostuj
lepiej ubrać się na czarno
i mieć kolorowe myśli
marzenia wypuścić na wolność
i głośno zaśpiewać
tak poprostu
właśnie teraz

Otal ńeisej [31.08.08. 80:50]

Diamentowe iskierki rosy
Pobłyskują zza źdźbeł trawy
Ostatni ciepły promień lata
Próbuje wygrać z zimnem mgły

Chłodem wieje od trzcin
Trampki przemokły już całkiem
Trzydziesty pierwszy sierpnia
Igra zima z latem, przynosząc jesień

Kasztany jeszcze mleczne
Świat jeszcze zielony
Chwila trwa dopóki
Tak poprostu się nie skończy

Pajęcze nici będą trwać
Jeszcze kilka długich sekund
Drgać w ostatnim powiewie
Ciepło-zimnego wiatru

Jest ich tak wiele wiele
Błyszczą, migocą, świecą
Mistyczne sanktuarium
Na miejscu wyciętego lasu

Samotność o poranku
Zapach drzew, trawy
I grzybów. Jesień?
Nie, jeszcze przez moment

Lato ato lato to
to a to to Lato
ato ato
ato
to
o

.

Jak liść na wietrze [31.08.2008 04:17]

Jak liść na wietrze

Tysiąc sto trzydziesta szósta fascynacja

Przyciąga intensywnością

Więc tym razem

będę taka

właściwie byłam zawsze

chciałam być

teraz jestem

sobą czy

przekalkowałam od ciebie zbyt wiele

tak

chcę zatrzymać się

i pomyśleć

jaka właściwie jestem byłam chcę być

wrażliwa gruboskórna

leniwa spontaniczna

smutna entuzjastyczna

mrocznokolorowa

obojętnowybuchowa

inna niż wszyscy

taka sama

ty też przecież nosisz dżinsy

i koszulkę z croppa

i co no i co no i co i co no i

nie różnię się niczym

od kartki papieru

ulotki ze sklepu

niesionej przez wiatr

po chodniku

przez całe miasto

Szalone hormony czyli brak mi wolności [marzec 2006]

Aaach, pamiętne czasy gdy czułam się jak piesek na smyczy... ^^. Nie było mi wtedy wesoło... No ale teraz jest już zupełnie inaczej. I chwała czasowi za to, że idzie własnym biegiem ; )


Bardzo brak mi dziś wolności

Lecz nie zdołam ściągnąć

Łańcuchów z obolałych kości

Gdy tylko lekko chcę je pociągnąć


To mnie anioł karci:

„Nie zdejmuj łańcuchów

I zostaw kajdany!

One są miłością Twej kochanej mamy”


Lecz diabeł mi radzi:

„Ściągnij to żelastwo,

To tylko kupa złomu.

Po co tracić czas,

Przez matkę siedzieć w domu!”


Częściej słucham diabła,

Mądrze czort ten mówi!

W szkole chleba nie zjadłam:

„Coś lepszego – prażynki się kupi”


A Monika szła raz

na Nową, do domu

pójdę więc z Moniką

po cichutku, po kryjomu


Mama się o dziwo wcale

Nie złościła,

Trzy razy w Szubinie

Być mi pozwoliła.


Anioł więc tryumfuje:

Widzisz dziecko drogie!

Po co wytwarzać problemy

Liczne i mnogie?

Obgryzłam paznokcie [25 kwietnia 2007]

Obgryzłam paznokcie
Bo nikt mnie nie lubił
nie kochał
nie było tak jak być miało
nie spełniły się marzenia
Brzydkie paznokcie.
Ale kto by na nie patrzył?

Wycisnęłam pryszcz.
I jeszcze jeden.
Co z tego?
Może będę brzydka
Ale kogo to obchodzi

Gdyby ktoś powiedział
Ładna jesteś
Lubię cię
Kocham
Podobasz mi się
To bym przestała.

Tak było. A dziś obcięłam
paznokcie cążkami.
Ucięłam sobie drogę
do zostania laską,
którą NIE CHCĘ być
w głębi duszy
nie chcę przesadzać!
chyba są kochający mnie taką
jaką jestem.

Odłożę szminkę, cienie, lakier
na świętego nigdy.
To nie to decyduje o mojej odwadze,
pięknie.
Tylko pewność i wiara w siebie
mogą zdziałać cuda.
Spróbuję!
Może się uda.

*~~~*
Jakiś tydzień temu napisałam prototyp tego wiersza bez zakończenia, a teraz pod wpływem weny dopisałam końcówkę :)

^ oryginalny przypis z poprzedniego bloga zachowany, data w tytule jest datą opublikowania postu na tamtym blogu.

Co mi ślina na język przyniosła, czyli głupi wiersz [marzec 2006]

Moniko, Moniko!

Coś piękna i młoda

Czy już Ci się z mózgu

Nie zrobiła woda?

Ileż to chłopaków

Leci za tobą!

To nie sprzyja mózgowi,

Tylko głupim wodom.

Co ty robisz z Anką,

Że czasu nie masz na nic?

Czy na tą zabawę

Warto czas tracić?

Moniko, Moniko!

Powiedz mi nareszcie!

Czy jeśli mi powiesz,

To siądziesz w areszcie?

Dlaczego ja stoję z boku jak kwoka?!

Chyba w końcu pojadę do Maroka!

Zwariuję, zbzikuję i umrę nareszcie

I wtedy dopiero znajdziesz się w areszcie*!

* jak wiadomo nie mówię poważnie!

Lalka [2005]

ten wiersz uznaję za PIERWSZY, który napisałam, choć w istocie pierwsze są te z drugiej klasy SP ;]

kiedyś ją dostałam

od mamy

jak byłam mała

śliczną niebieskooką laleczkę

o złotych loczkach

w sukience w kwiatki

siedziała

wśród innych

lalek

wzgardzona

porzucona

zapomniana

i musiało minąć tyle lat

bym zrozumiała

ile straciłam

nigdy nie bawiąc się lalką

***

ilekroć na nią patrzę

czuję ukłucie żalu

w sercu i w duchu

i choć moje dzieciństwo

już się

kończy

ona wciąż

jest taka sama

i czeka

***

musiała tyle lat

znosić inne

lalki

w pięknych sukienkach

i w żalu

przykrytym

jej niewinnością

nie traciła nadziei

że ją zauważę

że ją odnajdę

i że zrozumiem

ile wspaniałych chwil

straciłam

nigdy nie bawiąc się lalkami

Pozerka [25.04.07]

Wypasiona pociśnięta Youlka
Nie jest sobą!
Żle się czuje, gdy kituje
i robi za "zioma"
Swe prawdziwe oblicze ukrywa
by nie spalić buraka...
Założyła kolczyki (dziwnie to wygląda)
i pomalowana (a przecież nie lubi)
z modnymi ubraniami (co z tego, do licha!)
włosami upiętymi klamrą (zbyt KOBIECO jakoś)
poszła do szkoły.
Udawała chichoczącą laskę
zajefajną fokę
superwygadaną babkę
aż jej źle było
jak myślała co robi

a nocą w swoim pokoju
myślała
jak być sobą
by być taka
żeby ją pokochał

Chcę wyrzucić miłość [26 kwietnia 2007]

Zadusić

Stłamsić

Zmiąć

I wyrzucić

Wyrzucić miłość

Ze swojego serca.

Kopać, kopać,

Gryźć i ciąć

Wyjąć i cisnąć

Jak najdalej stąd!

Nigdy więcej nie czuć

Przyspieszonego bicia

Po którym następuje

Zimny deszcz

Nigdy więcej nie czuć

Radosnego uniesienia

Nie być w skowronkach

By za chwilę

Jak ostatni głupek

Poczuć się

Wyrzucić!

Ukrucić!

Oddać

Tanio sprzedać!

Byle co, byle się pozbyć

Od tego tylko bieda.

I rośnie uczucie rozpaczy.

Dlaczego? Dlaczego to nigdy nie ja?

...czyżby kolejne pouczenie? [wiosna 2008]

Trudno jest napisać cokolwiek na wezwanie

Tak aby miało sensowne przesłanie

Aczkolwiek podejmę dzisiaj ten trud,

Choć wiersz na pewno nie będzie cud-miód.

Najpierw papieros, potem rak i choroby serca.

Lecz to nie dociera do pewnego starca

Nie widzi już wcale napisu tego

Będzie więc palił do końca samego.

Alkohol – wiadomo – rzecz niebezpieczna

Z przyzwyczajenia staje się konieczna

Chociaż pozornie piwo jest niesmaczne

Nie można przestać, kiedy się już zacznie.

Marihuana - taka trawka inna?

To nie jest wcale roślinka niewinna

Raz ją zapalisz - „jazdy fajne były”

Masz więc ochotę, by się nie kończyły.

Uzależnienie niszczy człowieka

Życie powoli z niego ucieka

Tu nie chodzi wyłącznie o narkotyki

Lecz o Internet, komórkę i złe nawyki.

Uzależnić się można nawet od kakao

I kawy, i herbaty i od gry w makao

Ze zdrowiem trzeba się rozsądnie obchodzić

Drugi raz nikt nie ma szansy się urodzić.

Chociaż to może wydać się nudne

Po raz któryś te same regułki żmudne!

Nie pal i nie pij – a pójdziesz do nieba

Pracuj powoli, a będziesz miał chleba.

Nie to jednak chcę ci teraz przekazać

Ponadto nie chcę ci nic nakazać

Zastanów się tylko nad tym przesłaniem:

Nasze życie jest raz nam dane.

Miś [wiosna 2008]

W ramionach moich teraz

Miś bez jednego uszka

Pod stołem słychać moje

strwożone bicie serduszka


Wkracza do domu człowiek

Chwiejnym krokiem się zbliża

Niech ktoś pomoże. Ktokolwiek!

Pijany znów mamie ubliża.


Siada przy stole ciężko

Z hukiem opada na krzesło

Kopie coś nogą pod stołem

Przecież to ja, jego dziecko!


Pomocy! Mamusiu kochana!

Och, płaczesz, pokonana

Przytul mnie, bezgłośnie proszę

Ledwo strach i ból znoszę


Tak bardzo taty się boję

chlipię więc cicho i kwilę

Och nie, on to już usłyszał

Pobije mnie za chwilę


Ze stołu serwetę zdziera

Wazon rozbija rozlewa wodę

Córeczce misia zabiera

Tulipan spada na podłogę


Matka w niemym okrzyku

Zastyga oparta o ścianę

Ginie w szaleńca ryku

Obraz córki roześmianej


W kącie leży samotny

Miś bez jednego uszka

Ucichło na zawsze biedne

strwożone bicie serduszka


A mogło być inaczej

Dziewczynka mogła żyć

A żona mogła marzyć

A on mógł przestać pić


Skończyło się tragicznie

Gdy wytrzeźwiał - zrozumiał

Płakał nawet za późno

Dlaczego wcześniej nie umiał?

Z innego świata [23 sierpnia 2008 14:17 Dania, Fanø]

odpowiedzi na pytania
na które odpowiedzi
nie istnieją
udzielasz mi
gdy śpię
między wymiarami
nie istnieje czas
nie obowiązują reguły
dlatego tam
właśnie tam
pokazujesz słuszną drogę
gdy cię bardzo potrzebuję
pojawiasz się
wierzę ci
ufam

Minęło 8 miesięcy... [04.02.07]

Już osiem miesięcy Cię nie ma

Nikt nie woła “Julisiu”

Nie zaplata warkoczy

Nie myje włosów

Nie każe wyłączyć gadu-gadu

Nie woła na śniadanie

Nie ogląda za mną filmów

Nie całuje

Nie przytula

Zostały buty i fotel

I został jeden włos

A całe ciepło uciekło do góry

I Twoja postać staciła głos

I moc w mym sercu słabnie

Jest mi ciężko bez Ciebie

Nikt mnie ścierką nie zdzieli

Nie nakrzyczy

Nie pomoże

Nie doradzi co robić

Gdy życie wykańcza

Gdy łzy w oczach

Gdy się dławi samym sobą

Kiedy rodzice się kłócą

Chciałyśmy jechać do Częstochowy

Byłam pewna, że Matka Boska coś poradzi

Że Ona umie

Że uzdrowi

Albo, że pójdziesz chociaż na majowe

Ty też wierzyłaś

Do końca

Który nadszedł…

DLACZEGO?!

Czy nie lepiej się nie narodzić niż umierać?

Tak Cię kochałam…

Co ja teraz zrobię?

Nikt nie przysyła mi takich listów, jakie ty przysyłałaś

Nikt nie jest taki jak Ty

I nie będzie

Nikt Cię nie zastąpi

I co z tego, że ten wiersz nie jest wierszem

i nie nadaje się do publikacji…

Co z tego?

Ja nawet nie chcę współczucia ludzi

Nie po to to piszę

Chcę, żebyś wróciła

Bóg ponoć może wskrzesić…

Dla *** [III gimnazjum]

Spóźniliśmy się nieraz
razem do szkoły
Prowadziliśmy do nocy
na GG rozmowy
SMSy puszczaliśmy
(poszło trochę kasy)
"Skąd ja to znam"
słyszałam tyle razy
"Ja też tak mam",
pisałam i myślałam
jak wspaniale,
że taki przyjaciel
się znalazł!

Poszukiwania [2007 lub 2008...]

Idę po ulicy i szukam.
Stąpam cicho, ale pewnie
Podnoszę głowę, prostuję się
i znów zgarbiam.
Znalazłam!
Szary kamyk!
Rzucam nim daleko
Upada z lekkim stuknięciem
Idę, podskakując.
Biegnę. Znowu szukam
Znalazłam rozjechaną żabę.
Biegnę dalej.
Upadam.
Zyskałam ból,
Straciłam moc.
Już nie szukam.
Może to znajdzie mnie samo?
Spadnie wraz z deszczem po cichu
Rozświetli życie jak promyk słońca
Prawdziwa miłość.
Ale potem...
Czy wytrwa do końca?

Pusty świat [I gim]

Pusto... Spróchniałe drwa, puści ludzie, wypchane zwierzaki
Usta-usta - nie sztuczne oddychanie - chyba, że o to parom chodzi
Strach, spustoszenie sieją ludzie, choroby
Tylko ja patrzę na to z boku
Yo! Słuchajmy rapowania! Muzy i ziomali... Bądźmy jak inni

Świecie*, śmietnik w biały dzień
Wołają chłopcy do dziewczyn chodź! daj!! więcej!!!
I co to za chodzenie?
A one się cieszą
Tylko ja patrzę na to z boku, nie chcę być jak inni


* w Świeciu (w województwie kujawsko-pomorskim) jest szpital psychiatryczny

Marzenie [22 marca 2006]

cztery ściany
podłoga
sufit
meble
rzeczy bezwartościowe
książki bezcenne
ciężkie powietrze

skazana na to
jestem
żyję
nie poddaję się
dla ciebie

kim jesteś?

jest także okno
widzą tam kilka domów
mur-beton
błoto i śnieg
wrzaski i brud

a ja dostrzegam
lasy
łąki
pola
niebo
gwiazdy
chmury
słońce
księżyc
cud

wszystko pędzi
psuje się

w niemym oczekiwaniu
stoi tylko natura

dla nas
niebo opadnie na ziemię
łąka zakwitnie
koniczyną
słońce rozbłyśnie
okrzyk radości
rozpędzi chmury
a nasze zdziwienie
ustąpi miejsca nocy

gdzie?

daleko jest świat
widzę go
widzę twój cień
zarys duszy

wiem gdzie jesteś ale nie znam cię
kiedyś się spotkamy

kiedy?

milknie muzyka
ciężkie powietrze przygniata
podłoga
cztery ściany
sufit
meble
bezwartościowe rzeczy
bezcenne książki

w krainie marzeń
przeklętej niegdyś
czas ją odczarował
zaniesie mnie tam

widzę twój cień
w parku
twój cień i ja
idziemy za rękę

a gdzie ty?

czy
to tylko
marzenia
sny?

"Uczeń klasy IIb" i "Smutna teczka" [październik 2000]

Te dwa krótkie wierszyki napisałam w II klasie (w październiku), gdy byłam chora i nie mogłam iść do szkoły.

^ przypis z poprzedniego bloga zachowany ;) To była II klasa podstawówki! Weź to pod uwagę! Miałam wtedy 7 lat! ;D

Uczeń klasy IIb

Uczeń klasy IIb

dziś nie poszedł do szkoły…

Więc słońce się smuci,

A plecak smutnieje.




Smutna teczka

Dziś teczka smutnieje,

A zeszyt popłakuje.

Już Juliśka kaszle i łyka lekarstwa

I buźka jej smutnieje,

Bo chce iść do szkoły.

Strasznie smutne:

Julia, zeszyt, teczka!

Mądry i głupi

Muszę podziękować komuś z mojej klasy, kto swoim zachowaniem zainspirował mnie do napisania tego wiersza. :P :))

^ oryginalny przypis zachowany :D

Gdy ktoś jest głupi,
Mądremu oczy wyłupi.
Żeby tylko udowodnić,
Że mądry to dziwny osobnik.
Odmienny, inny, kujon,
przezwiska mądrego w oczy kłują.
Ale czas leci i leci...
Za pięć lat patrzymy,
a głupi zbiera śmieci
spod nóg mądrzejszego.
I co ty na to kolego?

Ziom [31.10.05]

Był se raz ziom
powiedzial kom
wszyscy poszli
został on
nasz ziom
yo!

(bezkitu, ale nic nie mówcie)

^ oryginalny przypis z poprzedniego bloga zachowany ^^

Ktoś kto doceni [2006, I gim, świetlica]

Poezja nie może być ładna
fajna, "ale super"
może być do niczego,
albo taka sobie
lub piękna i wzruszająca
kto tego nie rozumie
nie pozna mnie

W wierszach jest ukryta prawda
W wierszach są odłamki duszy
Zaklęte do czasu, póki papier
nie ulegnie zniszczeniu

Ale nie ma wielu ludzi
Którzy to docenią
Tak jak pragnę...

I myślę, kiedy nastąpi to...
Ta chwila, gdy znajdę kogoś
Kto mnie uspokoi
I zapłacze nad wierszem
Niczym śpiew słowika o poranku


[PS. Sądzę, że ostatni wers trochę mi się nie udał, ale teraz nie wolno mi tego zmieniać, zbyt wiele czasu minęło ;] ]

Gruby mur [2006,I gim, w świetlicy]

Otaczam się grubym murem
Który nie przepuści nikogo
Kiedyś byłam otwarta
A teraz się zamykam
Ukrywam
Nie zgłębi, nie pozna mnie nikt
Bo nie umie
Nie warto
Szkoda mojej duszy
Którą wystrzępiają
Ludzie bezrozumni
Niestety
Kiedyś myślałam, że takich nie ma
Lecz całe ich legiony
Wstąpię w ich szeregi
By udawać, że mnie nie ma
Otoczona grubym murem
Już koniec
Żegnajcie
Nie otworzy mnie nikt
O słabej duszy
Prostej duszy
Muszę czekać
Do któregoś pięknego dnia
Na kogoś takiego jak ja.

Życie [I gim]

Mój wiersz nawołujący do pozostania przy życiu... Moje koleżanki ciągle miały myśli samobójcze oO no comm's.

W życiu widzisz
kwiaty
drzewa
niebo
ziemię
woda i powietrze
obmywają twoje ciało
zdaje się że mieszka tu
radość

Uśmiech jest
kluczem
by wejść do ludzkich
serc
wszystko takie proste
piękne

Lecz tam gdzie rośnie
kwiat
krowa się pojawia
nic nie zostaje
łodyżka uschnięta jedynie
ma miejsce spoczynku
wśród traw

Drzewa tracą liście
w czarne kropki usłane
próchnieją
tracą duszę

Słońce grzeje
gdy nagle widzisz
że świat jest okrutny
powietrze pełne spalin
dusisz się

Masz ochotę się utopić
by położyć kres
swojemu cierpieniu
woda jest zielona
to glony

Wolisz się zakopać
(nie ma sensu topić się
w zielonej otchłani)
wszędzie pełno śmieci
ziemia struta
nie ma już piękna
ktoś pluje
znieważając ziemię
od której tyle rzeczy
bierze początek

I teraz już wiesz
że z prochu powstałeś
więc w proch się
obrócisz
i patrzysz na
niebo
skażone kłębami
czarnego dymu

*************************************
Śmierć przez samobójstwo
to najgorszy wybór, jaki możesz podjąć.
Świat to zło i dobro.
Nie możesz odbierać sobie życia!
Przez to możesz się pozbawić wielu rzeczy
materialnych i niematerialnych. Życie to dar.
Pamiętaj o tym.
Przecież nikt nie jest głupi na tyle,
żeby wyrzucać prezent.
Piękny prezent od Boga.
Nie dostaniesz drugiego życia.
To jest twoje jedyne. Popełniając samobójstwo
stracisz się na wieki, skazując swoją duszę na
wieczne cierpienia.
*************************************

Julka

Zagadka [jesień 2005]

Jest takie istnienie,
przed którym drzewa pokłony biją
Jest takie istnienie,
przed którym głowy zwierzęta chylą
Zaraz po Bogu
istnienie najważniejsze
to jedno najsilniejsze, to drugie najpiękniejsze
Ono, choć dwoje, to jedno
Taki już jego urok i piękno
Znają je wszyscy, a nikt go nie zna
Nawet Bóg nie potrafi go okiełznać.
Jest bowiem istotą samowolną, swawolną
Nie zawsze mądrą, nie zawsze swobodną.
Jedno istnienie takie na dwie połowy się dzieli,
takiego istnienia życie rozpoczyna się w bieli.
Zagadka to trudna, któż więc jej sprosta?
Zdziwisz się pewnie, odpowiedź jest prosta.

Istnienie owo zwie się małżeństwo.

Drzewa mówią [jesień 2005]

Patrzę na drzewa w objęciach wiatru
lekkiego
mokrego
Liście im szeleszczą;
wołają:
chodź!
zostań!
posłuchaj!
Nie odchodź...
Życie trwa krótko.
Poznaj je nim będzie za późno
i stracisz
radość życia...

Siła przyjaźni [marzec 2006]

Jeżeli zerwiemy tą przyjaźń
To znaczy, że jej nie było
A przecież chyba nam się
To wszystko nie przyśniło?

To zrozumienie i miłość
Ta radość i to uczucie
Te piękne, radosne chwile
I ciepła miła poczucie

Ta pewność, że nic się nie stanie
Że z dyrektorką nie będzie rozmowy
Ta pewność, że nikt cię nie skrzywdzi,
Że ja Cię przed nim obronię
Że ja Cię chętnie wysłucham
Że zawsze Tobie pomogę

Ta pewność, że ktoś mi pomoże
Że nie jestem sama na świecie
Ten ból i ta rozpacz
Gdy kłótnia choć mała się wznieci

I chociaż tyle słów padło,
Które paść nie powinny
I choć tyle się zdarzyło,
Co się nie powinno zdarzyć
Swojej wartości nie straciło
Słowo "przyjaźń",
Które cenne będzie, jest i było.

Tam [Kwiecień (lub koniec marca) 2006]

Konie pędziły galopem
Nad nimi szumiał wiatr
Papież przechadzał się szlakiem
Czując woń ojczystych Tatr

Wrogowie ściskali się mocno
Przyjaciel podał mi dłoń
Biegliśmy w las gwiazd nocą
Była z nami Maryja i On

Mężowie szukając swe żony
Zrywali im kwiatki na niebie
Do bukietu dokładając przezornie
Szczęście i miłość na chlebie

Cuda się działy w kościele
Niósł się radosny śmiech dzieci
Było ich bardzo wiele
Nie rozrzucały też śmieci

Śmierć była tutaj aniołem
Który wciąż zbierał zaszczyty
Od tych których z mozołem
Przepychała na świat zaszczytny

A zanim ten świat zobaczyłam
Byłam w ciemności tunelu
I krzycząc w agonii słyszałam
Że jestem jedną wśród wielu

Ten strach i to zimno
Które ciągnęło mnie w przepaść
Zwyciężył Baranek tak biały
Że tylko pod nogi mu upaść

I tłum z barankiem na czele
Wkroczył do jego włości
A parę ciemnych sylwetek
Stoczyło się w otchłań ciemości

Gdy byłam blisko Baranka
Poczułam jego krew
Pięć ran prawdziwych jak nigdy
Spadło na ciepły mech

Przypomniał mi się świat mój
Rodzina i przyjaciele
Było ich w tamtym miejscu
Bardzo, bardzo wiele

Gdzie ona się podziała
Ta, co popsułam jej plany
Co się pogodzić nie chciała
Ludziom zadając rany

Ta co nie przebaczyła
Ta co uciekła od Boga
Co pod Kościół chodziła
Jej noga tam nie postała

Nigdy nie rozumiałam
O co jej w końcu chodziło
Ponoć me małe potknięcie
Straszliwie ją zraniło

Jej kłody i drzewa na drodze
Nie zraziły mnie wcale
Przebaczyć się nigdy nie bałam
Ale...

Ona nie przebaczyła mi
Szuka zemsty - wiem to
Bo ktoś z nią rozmawiał
Nie wiedziała kto

Papież przebaczył Agcy
Jezus przebaczył Piotrowi
Zamach na życie i zdradę
A mi nie przebaczono

Wścibskości
Tylko tego, że zobaczyłam
To, czego one nie chciały pokazać
Nikomu znajomemu

Ale tylko obcemu...
Znalazłam to sama
Teraz potępiona za coś
czego żałuję jak ona mogła?

Jej losy roztrzygną się wtedy
W ciemnym tunelu strasznym
Czy spotka Baranka czy widły
To zależy już od niej

Konie pędziły galopem
Nad nimi szumiał wiatr
Papież przechadzał się szlakiem
Czując woń ojczystych Tatr

Wrogowie ściskali się mocno
Przyjaciel podał mi dłoń
Biegliśmy w las gwiazd nocą
Była z nami Maryja i On

Do Asuna [4.05.06]

Asun to koń na którym uczyłam się kłusować ;) To były te pierwsze chwile w siodle... Od tego zaczęło się moje nowe życie ;D

Zdanie które następuje po ostatnich ** nie tyczy się oczywiście jazdy Asuna ze mną na grzbiecie. Ja tylko mogłam wtedy marzyć, że też kiedyś pojadę konno na brzegu morza. I dalej marzę :)

Asunie
Mój biały
Siwy koniku
Pamiętasz jak Cię głaskałam?
Pamiętasz jak Cię czesałam?
I tą marchewkę, którą Ci dałam?

**

Ten jeden kłus
W twoim rytmie
Rankiem ospały
Na lonży biegałeś
Dla mnie
Dziękuję...

**

I pożegnanie
Wpierw jedno
I drugie
Nie mogę przestać patrzeć w twoje oczy

**

Wtulając twarz
W twoją głowę
Wiedziałam, że zatęsknię

**

Nad morzem
W Bałtyku
Tak pięknie tam
Wjechałeś
Biały Mój Koniku

Ostatnie pożegnanie
Asunie kochany

Kilometry nas dzielą
A ja wciąż tęsknię
Ciemno już na dworze
Czy jeszcze kiedyś się spotkamy
Koniku mój biały?

Do samej siebie, ku pokrzepieniu serca [17.11.05 (wieczór po targach POLEKO w Poznaniu, drobna korekta 11.05.06)

Czasem jest tak,
że radość przysłania
Wszystkie twoje smutki.
Liczą się wtedy radości,
nie zmartwienia i ich skutki.
Z uśmiechem na ustach
przez życie idziesz,
bo w ukrytym gdzieś kufrze
swoje smutki niesiesz.

Jest jednak czasami
zupełnie na opak:
życie się staje udręką,
a chłopak, którego lubisz
nie zwraca na ciebie uwagi.
Wtedy pomyśl sobie,
że to nie koniec świata,
jutro nowy dzień,
nowa chwila.
Jesteś młoda i silna,
zamknij w kufrze smutki
ciesz się każdą chwilą
i rozwiej ciemne chmurki.

Ja [27.04.06 (11.05.06- dopisanie 3 od końca wersu) ]

Samotna tak na niebie pełnym gwiazd
Spragniona pustki i spokoju
W głębi serca miłości i przyjaciół wielu
Prawdziwych! I prawdziwej rodziny.
Wśród bólu i cierpienia i ciosów
Zapominając ile jestem warta
Ze spuszczoną głową przemierzając świat
Płaczę
I czekam na przyszłość

Zobacz wszystkie dyplomy

*** [data powstania nieznana]

Nie potrafię żyć
Tak dłużej
Bez miłości
nic nie ma sensu

Chciałabym [I gim]

Jeden dość niepasujący kawałek postanowiłam wywalić... (3 wersy następujące po 8), gdzie wymyślam sobie "składaka" z chłopaków z klasy. To było złe... ^^

Chciałabym powiedzieć: Kocham Cię!
Ale cię nie ma.
Chciałabym przytulić się!
Ale cię nie ma.
Romantyczną przygodę przeżyć chcę!
Ale nie mogę.
Gdzie Ty jesteś? Tego nie wiem!
Może Cię nie ma?

Czy to możliwe byś był tam gdzieś?
Taki wymarzony? Taki wyśniony? Na życzenie
Czy ty też czekasz na snów objawienie
we mnie?
Nie rozumiem czemu pstryknąć palcami nie wystarczy
byś się zjawił.
Trzeba wylać tyle łez, tyle smutku trzeba,
a możesz nigdy się nie pojawić.

Czas frustracji [I gim]

Nietrudno się domyślić, dlaczego takie coś napisałam... Dobrze że to już przeszłość :D

Kujon! Dobrze uczysz się
Głupia! Bo przezywasz mnie
Staroświecka! Nie przeklinasz jak my
Skarżypyta! Pani nadajesz cały dzień
Fajna! Nawet nieźle rymujesz
Znowu głupia! "Zaczynasz się" w nas
Nawet niezła! Przyda się by pościągać!
Pomocna! W lekcjach może nam pomóc
Powolna! Wleczesz się wszędzie jak ślimak.
Dziwna! Czemuś taka inna?

Bo to ja!
Bo to właśnie JA!

Czym jest miłość? [I gim]

Czym jest miłość?
Każdy wie
lecz nikt nie ma pojęcia
po co kochać
i jak żyć
jakie mieć zajęcia
czy całować się
czy nie
jak poderwać dziewczynę
i co myśleć o chłopakach
czy wierzyć w damsko-męską przyjaźń
czy by z kimś chodzić trzeba kochać
jak z kimś zerwać
by nie zranić
jego serca
Czym jest miłość
nie wie nikt
czy zakazany owoc dobry jest?
Nikt nie ma pojęcia.

Propagandowa rymowanka [ I gim]

... pytanie tylko, co właściwe propaguje...
Powstało to z czystej złośliwości ;D

Nie wolno papierosków palić
Bo mogą cię dziecko ze szkoły wywalić

Nie można jeść ecstasów zamiast mięsa
Bo po ecstasach nieźle wytrzęsa

Trzeba grzecznie jeść owoce
Bo dają nadprzyrodzone moce

Nie wolno o amfie nawet mówić
Bo ktoś przypadkiem może się wkurzyć

Maryśka nie jest dla małych dzieci
Pomóż mamusi i wynieś śmieci

Zjedz grzecznie śniadanko, obiad, kolację
Piwko jest bebe, tatuś ma rację

I od nałogów trzymaj się z dala
Inaczej na życie jest szansa mała!

Fraszka o jaraniu [ I kl gim ]

Fajnie się jara
Jaraj i ty
Bo kiedy jarasz
Spełniają się sny

Dymek poleci
Krztuszą się dzieci
Cieszą poeci
I palacze - my!

Jak ktoś zobaczy -
Co to jest fajka?
My tam nie wiemy
Co to za bajka

My nie palimy -
wcale, od kiedy
Nie oskarżajcie nas,
Kurde, o rety

Musimy teraz
Zakończyć ten wiersz
Trzeba zapalić
Dobrze o tym wiesz!

Zagubiona Wena [koniec II klasy gim, 2007]

A ona uciekła.
I zaszło słońce.
Moje słowa zmieniły się
w popiół
w sieczkę
Chcę uciec - nie wiem gdzie.
Do niej. Do poezji.
A podmiot liryczny się zgubił.
Nie czuję już co piszę.
Chemia czeka.
Kwasy rozpuszczą świadomość
A ja wyślę przez okno list
Do Babci
Do Nieba...

Codzienność [2007]

( ten wiersz ma spaprany zarówno początek jak i koniec, ale uznałam środek, mimo iż jest przekreślony, całkiem nieźle się prezentuje ;D )

Codziennie cię widzę
Na szkolnym korytarzu
Ale ty nie spoglądasz
na mnie ani razu
Widzę w Tobie przyjaciela
Nie wiem, jak Ty.
Więc to nic nie zmienia.

(krótki i zgrabny :P intro i ending to tego były zbędne ^^)

Mur [prawdopodobnie 2007]

Za niewidzialną ścianą
Stoisz bardzo blisko
mnie
Już chciałam dotknąć
ramię twe
Ale mam zesztywniałą
dłoń
Między mną a tobą
toń
Stoisz na drugim brzegu
Nie zauważając mnie
A masz w oczach wypisane
Ze przeznaczenie czyni marzenia
rzeczywistymi

Widzę ten napis znów
Na twojej niebieskiej koszulce.
I załamuję ręce
Dokładam kolejną cegłę
Mur mojego strachu
Jest znów wyższy

Na progu, cz 7 [04.06.06]

VII
"Jestem jeszcze" - Teresa Koenig

Chciałabym, żeby ktoś mnie przytulił
A tak naprawdę to Ty, Babuniu.
Czy zejdziesz dla mnie z Nieba
I dokonasz cudu?


tęcza nad naszym domem, bodajże dzień po...







Na progu, cz 6 [04.06.06]

VI
"Dobre słowa są potrzebne teraz. Już niedługo pójdę i nigdy nie wrócę" - Teresa Koenig

Słońce zachodzi
Skończył się dzień.
Najdziwniejszy w moim życiu dzień.

Mama zapaliła światło
Zaglądała do twej szafy
Półprzytomna mamrotałam
Było za wcześnie na światło
I szmery
Mikołaj coś mówił, ja nie słyszałam.
Mama poszła. Światło zgasło. Zasnęłam.
Nie, nie mogłam spać, mama powróciła,
Powiedziała: "Nie słyszałaś? Mikołaj mówił Ci...
"Nie" - odpowiadam - "Nie, byłam w półśnie."
"Babcia..." - Wiedziałam. "Że babcia...?"
"Tak." "Mówiła mi, które ubranie wybrała."
Byłam na dole, chwilę zapłakałam
I Babci rękę ucałowałam.
Poszłam się wykąpać i umyć włosy.
Potem się ubrałam.
A Babcia? Babcia leżała.
Koło szóstej nad ranem została przebrana.
Różaniec do ręki dostała.
I krzyż.

To do mnie nie dociera.
Wczoraj: "Babcia umiera"
Dzisiaj: "Babcia nie żyje"
Nie wiem naprawdę, co właściwie czuję.

Słońce zachodzi.
Skończył się dzień.
Najdziwniejszy w moim życiu dzień.

zachód słońca w Kowalewie, bodajże 5 czerwca '06






Na progu, cz 5 [04.06.06]

V
"Modlę się, aby Bóg pozwolił mi wypełnić nałożone obowiązki" - Teresa Koenig

Dałaś mi tyle rzeczy
Tyle dla mnie zrobiłaś
Osiem lat w cierpieniu żyłaś
Pokładając w miłości nadzieję.
Jeszcze są twoje powidła.
Jeszcze jest twój kompocik
Leksykon, sowa, słoń, różaniec
Dziadek do orzechów i Matka Boska
Pozostały listy i wpis do pamiętnika
Chcę wierzyć, że jesteś żywa!
Ale nie.
Pomiędzy Niebem a Ziemią
Czy jesteś tu gdzieś blisko?
To wszystko, w co mogę wierzyć!
To wszystko!

obraz w kościele powązkowskim

Na progu, cz 4 [04.06.06]

IV
"W służbie innym najłatwiej znajduje się szczęście (Komunał) - Teresa Koenig

Nie sposób wyrazić naszej żałości
Brak Twego oddechu, brak Twojej czułości
Wszyscy tęsknimy za Twym optymizmem
I humorem
Siedemnaście osób się modliło
W imię Boga, dla Ciebie, świeczkę zapaliło
Mówią, że jesteś tu
A mama płacze: "Zabrali mi matkę!"
"Nigdy mnie nie zawiodła..." "Za wcześnie ją zabrali!"
Straszna żałość wypełnia moje serce
Choć nie rozmawiałyśmy
Czułam Twą obecność
Trzymałam za rękę
Słuchałam oddechu
Przeddzień to było...
Obudziłam sie w Zesłanie Ducha Świętego
Zapalono światło
Mama szukała dla Ciebie ubrania
Nieprzytomna jeszcze... nie wiedziałam.
Teraz jakbyś tu była,
Czuję ciepło na plecach, jakbyś mnie tuliła.
Każda rzecz mi o Tobie przypomina.
Mój zegarek stanął.
Twój zegarek chodzi.
O co chodzi?
Zostawiłaś po sobie tyle różnych wspomnień,
A Twego życia siedemset wierszy nie ujmie.

zdjęcie wykonane prawdopodobnie przez mamę ;) 2 pary okularów, haha! xD

Na progu, cz 3 [04.06.06]

III
"Julisiu, Pamiętaj, że w życiu liczy się tylko to co przeżyjesz, nie przywiązuj się do rzeczy, które zawsze możesz stracić (Szuch - architekt Warszawy)" - Teresa Koenig

Fotografie czarno-białe
Zdjęcia w ramkach i książki
Z notatkami na marginesach
Prezenty dla kogoś
I od kogoś
Zeszyty, notatki, rysunki ze studiów
Złote myśli
Buty, ubrania,
Pamiątki, perfumy i to wszystko jest.
Nawet dowód osobisty
Legitymacja PCK
Zdjęcia rentgenowskie
Historia choroby
Zeszyt pielęgniarski
Piżama, lekarstwa
Niepotrzebne tak naprawdę
Bo do tych cennych rzeczy
Ktoś dołożył akt zgonu.

grób. zdjęcie kogoś z rodziny, wuja A. albo kuzyna H.

Na progu, cz 2 [04.06.06]

II (wieczór)
"Jest taka cierpień granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna" - Teresa Koenig

Twoje sekrety
Twoje życzenia
Twoje marzenia
Twoje pragnienia
Twoje uczucia
Odeszły wraz z Tobą
Chociaż wszyscy płaczą
I jest nam ciężko
Wiemy, że odszedł też ból.


zdjęcie wykonane podczas pogrzebu Babci w kościele na Powązkach

Na progu, cz 1 [04.06.06]

"Każdy musi przejść przez ten próg sam" - Teresa Koenig

I (ranek)


"Nasze życie jest raz nam dane, więc niełatwo wypuśćmy je z rąk" - Teresa Koenig

Nie żyjesz
Odeszłaś daleko tak
Na tą najdłuższą z życia dróg
I tak jak chciałaś
Jesteś już
Gdzieś wysoko
A tańczący promyk świecy
Odprowadza Twoją duszę
Staram się nie płakać.
Nie chcę jej zatrzymać.
Czemu ja płaczę?
A nie wiem. Tak jakoś.
Od dzisiaj będzie trochę inaczej.
Nie powinnam wybuchać płaczem...

***

Byłam gotowa.
Babcia otwarcie mówiła o śmierci
Że się nie boi
Chce żyć
Potem umrzeć
A potem znowu żyć
I umrzeć
I umarła nagle.
Ale jestem z siebie zadowolona
Ja, "Julisia, jej pierworodna wnusia",
Że przy niej byłam.

***

Jakie to miały być kwiaty?
Nie żółte? Nie. Nie sztuczne.
Mam nie płakać
I westchnąć czasem do niej
W trudnej chwili.
Zasnęła na zawsze, gdy spałam.
Gdy Mikołaj spał.
Gdy mama spała.
Obudziliśmy się wszyscy po kolei
A ona nie.

***

Czy przyśni mi się kiedyś?
Chciałabym, żeby w aureoli
Przez telefon powiedziała,
Że jej dobrze.
Chcę wiedzieć, że jest szczęśliwa!

***

Dowiedzą się wszyscy
I będą lali łzy
Ja jednak wiem
Czego chciałaś Ty.
Pomodlę się, jak to robiłyśmy razem
Zapłaczę cichutko tylko raz
To będzie twoje "paliwko" na drogę
I powiem Ci "pa pa".

pogrzeb.

Zanim odeszłaś... [maj 2006]

Babcia Terenia
Już ciasta nie upiecze
Obiadu nie ugotuje
Kluseczki z miseczki
I kurczaczek z chrupiącą skórką
Jajecznica na smażono
I paliwko na spacerek
Na słoneczko i wiateek
Przeminęło...
To wpomnienia.
Nasze spacery za tory
Opowieść o zdziwionej żabie
Moje tyczki - pomocniczki
I wiosenne wizyty na dziurawych mostach
"Gibki" dla Piotra jesienią
Opowieści o minionych latach
Piosenki spod Mazowsza
Czarno-białe zdjęcia pradziadka
Czy to minęło?
Miało się przecież nigdy nie skończyć!!!
Modliłam się o to!!!
To niesprawiedliwe...
Bóg powoli jej życie odbiera,
a ona dzielnie na schody napiera
Próbuje się umyć sama
i do mnie przyjść porozmawiać.
I bardzo chce powiesić pranie
Jak to robiła za dawnych lat
Próbuje do kuchni pójść i mówić,
ale zacina się wpół zdania.
Stara się bardzo uśmiechąć ciepło
i szepnąć słówko pocieszenia.
Na płacz się zbiera, widząc jej odwagę
Jej moc, jej siłę i jej bezradność
że chce tak dużo, a tak mało może.
codziennie gorzej
"Wyginie gatunek Terenia Koenig"*
Lecz często powtarza:
"Nie płacz, gdy odejdę..."**

* słowa babci wypowiedziane przy oglądaniu jakiegoś filmu przyrodniczego o ginących gatunkach (dokładnie: Niedługo wyginie gatunek Terenia Koenig...) babcia zawsze była dowcipna. ^^ chociaż w tym przypadku to czarny humor -_'

** również słowa babci.

Echo [gdzieś tak z pół roku temu]

Gdy jednego dnia słyszało ucho
"Możemy spotykać się codziennie"

Nazajutrz nawet echo
umilkło?

- my - ty - co - nie
- co - my - ty - nie
- nie - ty - my - co

W tafli wody jeziora
Pełnego zielonych glonów
rozchodzi się fala zdumienia

Książę na pożyczonym rowerze
odszedł piechotą
pisząc pośpiesznie SMS
do księżniczki opuszczającej powoli
radosne brzoskwiniowe rolety
by pogrążyć pokój
w ciemności

Wspomnienia przykryte kurzem wstydu i żalu
wciąż bez skazy

Marzenia przyduszone rozsądnym głazem
czekają na nadejście wiosny

Literaci wszelacy