Rajski ptak [3.11.08]
Z rajskim ptakiem, który tylko dla mnie śpiewał
Zanucił radośnie na pożegnanie
I opuścił mnie skrzydłami trzepocząc
Nim dotknął chmur
Spadł w dół
Czy nie widzisz
Każdej nocy
Chcąc zaśpiewać pieśń
Zastaje zamknięte okno
Nekropolia [31.10.08]
dla ciebie C8H11N
i dla was, wspomnienia natarczywe
postawię zbiorową mogiłę
by zapomnieć wasze imiona
Nie zapalę wam znicza żadnego
Bo na cóż płonne nadzieje
Pamiętam to jutro [28.11.08]
Słoneczne, pogodne
Przyjechałeś pociągiem
i zadzwoniłeś do domofonu
wpuściłam cię bez wahania
powiedziałeś coś
i ja też coś powiedziałam
i poszliśmy gdzieś sami
i znów coś powiedziałeś
i ja też
i tak minął cały dzień
ty-ja-ty-ja-ty-ja-ty
ty,
w końcu powiedziałeś
że musisz jechać
i poszłam z tobą na peron
i gdy powiedziałeś
jeszcze dwa słowa
wrzuciłam komórkę pod koła pociągu
złamałam dowód
podarłam legitymację
wsiadłam. bez biletu
pociąg zawiózł nas gdzieś
i nie musicie wiedzieć gdzie
bo nawet nie znacie tego miejsca
a my, żyliśmy tam długo i szczęśliwie
ale
niestety
okaże się że jutro nikt ni zapuka
nikt nie przyjedzie nawet
nikt nawet nie pomyśli
właściwie to pojutrze też nie
i za tydzień
a nawet za miesiąc
Jutro przeminęło
Nim nastało
Pozwoliłaś [29.12.08 przed 2.00]
Pozwoliłaś mi go kochać
Ze szczytu mojej wieży, z poddasza
Rycerza zza siedmiu gór
rzek siedmiu siedmiu mórz
Pozwoliłaś mi tęsknić do niego
z mojej izdebki obok której
śpi zły smok
Powiedziałaś że mogę płakać
więc wypłakałam dla niego
jezioro
Pozwoliłaś mi napisać
własną baśń
A nawet w niej wystąpić
Wiesz, gdybyś zakazała
I tak bym kochała
i płakała
i płakała
i płakała
Gorzka czekolada [29.12.08; 01:47]
Poczułam niegdyś smak
gorzkiej czekolady
I gorycz nie była zła
Babciu.
A wiesz?
Dziadek dał mi taką
na szesnaste urodziny
ugryzłam wspomnienie
Gorycz w ustach czułam
I było mi źle
Dzisiaj - Wczoraj
Pamiętnik [29.12.08; 01:39]
Opowiada o szczęściu który jej unika.
Litery wraz z tuszem przelane na papier
Zamazują się smutno kiedy łza gdzieś padnie.
Pisząc swój los podąża z czasem wolno
Z dna serca wypływają marzenia. Bolą.
Spoglądając za siebie nie może zapomnieć
W myślach jej wojna, a na dworze zamieć
Great moments of my life [00:37 19.12.08]
it's now - i'm eating toast tonight
simple toast with cheese
it's when i open my window
and i can feel a cold breeze
it's when i hear the sms ringtone
it's when i've got a virus on my kingston
it was when he talked to me
it was when i felt so free
and it will be
when... i'll give up one day
and i will lie on my bed
sleeping wihtout dreams
Okno [17.12.08 ; 23:09]
przez pryzmat
odległości czasu zdarzeń
po gradzie burzy deszczu
nie potrafię cię
wypłukać
z moich marzeń
Wciąż nie mogę się pozbyć
wrażeń
pozostają nienaruszone w pamięci
nic nieznaczące
momenty chwile dni sekundy
bieg wydarzeń
i letniego powietrza powiew
z otwartego okna
im więcej ciebie w mych myślach
tym bardziej jestem samotna
Opowieść o zwierzątkach [17.12.08, 00:22]
dedykacja dla Offeczki!
Koziorożec biały
na samotnej skale
szuka koziorożca
czarnego na zielonym kamieniu
z fioletową kropką.
Fosforyzująca tęcza uświęca jego cel.
Hej! Hej!
Nie biegnij tak szybko,
bo uciekną ci paskowane króliki.
I różowe chomiki.
I niebieskie chrumriki.
Grudzień [17.12.08 00:09]
Czekać na letni poranek!
Jak bardzo można w zimowy dzień
pragnąć lipcowej nocy!
Chodźmy razem śnić tą zakłamaną
prawdę na jawie,
Chodźmy w mroczny dzień lub jasną
noc, kochanie...
Czas [17.12.08 00:02]
Gdy cię poznałam
Wszyscy odeszli w przyszłość
Nawet ty
A ja tkwię ciągle w sierpniu
z nieprzytomnym uśmiechem na twarzy
Nie chciałabym [17.12.08 00:18]
na kartce A cztery.
I wycięłabym ci serce,
by nosić je w kieszeni.
A ciebie papierowego schowała
do szuflady przed światem.
Miałabym wtedy tylko
cień najmniejszej z gwiazd
Tylko przygasły pył
spod twoich stóp.
Wiesz, nie zrobię tego.
Spytaj mnie dlaczego.
Ogień we mnie płonie
nie jesteś prawdziwy
jesteś iskrą niepewną
płomykiem na wietrze
nie jesteś człowiekiem
bo kimś więcej być potrafisz
dla mnie znasz magię
choćbyś nawet o tym nie wiedział
Ale istniejesz
Stoisz przede mną
prawdziwszy niż we śnie
ale wciąż jak iskra
tańczący płomień
nie odchodź
*
w listopadowym chłodzie
zgasła świeca
Księżycowy blask [05.10.08, 00:44]
Też miałam na imię
Julia
Siedziałam z tobą
W ogrodzie pod młodą jabłonką
Księżycowy blask
odbijał się w twoich oczach
Byłeś ze mną
Twoje dłonie
gładziły mnie po włosach
A teraz
w tym życiu
los nie pozwolił mi nawet
ciebie poznać
Mały głupek [30.09.08 00:26]
Jego duże oczy dziwnie świecą w cieniu
Nie rozumie, wybałusza ślepia
Lecz esencja życia ciągle mu ucieka
Mały głupek kręci małym nosem
Może był w poprzednim życiu eskimosem
W swoich rozważaniach znów utacił wątek
Jak tu znaleźć koniec, gdy zgubił początek
Łowca Marzeń [30.09.08 01:13]
czas
Płynie jak chce i zmienia
nas
Już noc zapadła miasto
milczy
Tylko ja nie śpię zwyczajem
wilczym
Jak nocny łowca wychodzę
z ukrycia
I stąpam cicho wśród leśnego
poszycia
To nie liście panienko to
beton
Cicho idź precz niemądre
echo
Płyną minuty a ja nie śpię
dalej
Okrywam się nocą jak mym czarnym
szalem
Nocny łowca marzeń przy biurku
drewnianym
Pochyla się nad kartką ze swym
piórem kochanym
Znów jestem wilkiem i biegnę
przez las
Mijają minuty, miast oszukać czas
Próbuję pozostać z myślami
sama
Jutro znów nie dam rady wstać
z rana
Ta jesień jest inna, widzę mało
liści
Nie zrywam w ogródku winogron
kiści
Gdy wstaję rano widzę bloki
z betonu
Nie las i pole jak codziennie
w domu
Jestem wilkiem zgubionym wśród
miejskich dróg
Nie będę wyć jednak, by nie słyszał
wróg
sekundy [koniec września 2008]
ciebie nie widziałam
lecz z każdą sekundą
bliżej do spotkania
I próba haiku [24.09.08 23:32-23:45] -11-
Strach się bać co będzie jak jakiś znawca zechce to coś skrytykować.
Brrr.
Zlew pyta się mnie
dlaczego kran tak patrzy
wręcz wyniośle nań.
***
Parapet wzywa,
przywołuje doniczki,
których tu nie ma.
***
Chodnik boleśnie
odczuwa moje kroki,
biegnę znów gdzieś bo...
***
Ty tylko milczeć
chciałbyś po wszystkie czasy
panie rycerzu.
***
Nie zatrzymuj go
koń będzie biegł po niebie
w dowolną stronę.
***
Cóż chcesz powiedzieć
z wnętrza podłogi? tu, tam?
odejdź, nie wracaj.
***
Chcieć być tak iść żyć
nie móc wyjść tam gdzie wyć ryć
sycz rycz miaucz haucz tańcz
***
haiku tak nie
umiem pisać tego co
myślisz haiku
***
dobranoc klik klak
godzina wybiła już
dwunasta prawie
***
jeszcze chwilę aż
zgaśnie iskra świadoma
pozwól odkryć mi
***
próbuj jutro o
o jutro proś próbując
nie zapomnij o
Prosto [24.09.08 22:23]
po prostu
nie może być
prosto?
Prostota nie tylko
dla ludzi prostych
domagamy się
prostych dróg
prostych instrukcji
prostych zadań
prostych zasad
prostej odpowiedzi
na każde trudne pytanie
Spotkanie [24.09.08 22:21]
ktoś
wczoraj
po prostu
złapał miłość na ulicy
zatrzymała się w biegu
na moment
A ten ktoś
po prostu patrzył
nie pytał o nic
wpatrywał się
i podobno on tylko widział
to (bo inni nie widzieli)
i gdy ona odbiegła
pobiegł za nią
gubiąc po drodze
oczy
[tracąc zmysły
odrzucając wszystko
prócz pragnienia by podążać
za nią
bez końca
bez końca]
/ czy końcówka w nawiasie kwadratowym psuje klimat wiersza czy go podkreśla?
sama nie wiem.
SMS od wróżki [24.09.08]
Odebrano nową
wiadomość.
26 września
coś
odmieni twoje życie na
zawsze.
och tak, oczywiście.
wprawny kciuk kasuje
sms-a
dwoma szybkimi ruchami
bzdura, zabobon, głupota
przesłanie od automatycznej wróżki
reklama, strata pieniędzy, omamy.
nieprawda.
narastająca ciekawość...
Nic [3.10.08 20:15]
Tylko suche łzy
Zawieszone w nicości
Nie istnieją
Bo nie ma nic
Nie ma nikogo
Kto by mnie pocieszył
Bo po co
Nie ma nic
Więc mnie też nie ma
Rozszczepienie jaźni [26.09.08 18:17]
mam rozszczepienie jaźni
i moje jaźni nie mogą żyć
w przyjaźni
bo jedna jaźń kwestionuje poglądy
tej drugiej
bo druga jaźń robi wszystko na raz
a trzecia nic
bo trzecia jaźń żyje w innym
świecie
czwarta jaźń jest potwornie złośliwa
piąta odważna i ambitna
szósta to poetka
siódma to beztalencie
ósma nie wierzy w siebie
dziewiąta chce znów być dzieckiem
a jaźń dziesiąta -
paradoks.
Ustrzel dla mnie [26.09.08 23:33]
Obroń kiedy, wstaw się za mnie
Odłóż miecz i zdejmij zbroję
Tul me Ciało bo jest Twoje
Zanuć pieśń mi dla zabawy
Już wystarczy twojej sławy
Ustrzel dla mnie księżyc z łuku
Potem razem w cieniu buków
Go zwiedzimy wzdłuż i wszerz
Twymi usty moje zjesz
/ adnotacja.
ehkm. Więc tak. Autorstwa mojego jest wyłącznie jedno zdanie (wytłuszczonym drukiem), zresztą zainspirowało ono pewnego... rycerza o pseudonimie Kowal do napisania reszty.
Utożsamianie rycerza Kowala z rycerzem z wiersza jest błędną interpretacją. A ja nie jestem podmiotem lirycznym. To jest taka improwizacja dwojga poetów ^^
poprawki by Julia i autokorekta.
:P
Wypchane zwierzęta [23.09.08 15:10]
utracony honor
Wypchanym zwierzętom
odebrana duma
Niechciana nieśmiertelność
Puste plastikowe oczy
Wystawione na widok publiczny
Ich skóry tak naprawdę
puste
winny gnić w leśnym poszyciu
Czemu nie oddałeś im
godnego spoczynku
na wilgotnym mchu
Czemu nie pochowałeś
Tego co z nich zostało
Wyobraź sobie wypchaną prababkę
w kącie
Klasa 0H [wrzesień 2008, biwak integracyjny]
Jesteśmy klasą zero ha
Że niby zerówka ha ha ha
Ufrancużają nas skutecznie
Bonjour, ca va, merci koniecznie
Nie żeby nam to przeszkadzało
Chociaż okienek jest trochę mało
Jesteśmy tutaj by się integrować
Zmywać, śpiewać, rysować, malować
Teraz musimy fajnie się przedstawić
Tak by od razu się nie zniesławić
A więc jesteśmy ciekawi świata
Każdy z nas po prostu wymiata
Mamy dużo ciekawych pomysłów
Płynących z naszych genialnych umysłów
Dzisiaj nie mamy jednak żadnej weny
Więc odpuścimy sobie refreny
Zostańcie z Bogiem, idźcie w pokoju
Tylko nas teraz zostawcie w spokoju
Zmarli [2006/2007 ?]
To dziś już tylko gość nieproszony
Jacy byli zmarli bliscy?
Nikt nie wie. Milczą wszyscy
Zwyczajny wieczór [8.09.08 23:05]
Na wieczorną porę
zapijam nimi smutki
minionego dnia
myślę
piszę znów wiersz
czytam książkę
słuchając muzyki
tak po prostu
zwyczajny wieczór
przyjemnie przyziemny
Psychodeliczne pomysły [4.09.2008 14:45 (francuski)]
na boisku szkolnym
świecą mroczną poświatą
ściągając na siebie
zdziwione spojrzenia
śmiertelników
Nie martwię się
nim zapadnie noc
rozpłyną się w mroku
nie jesteście w stanie
tego zrozumieć
one was przenikną
one wami zawładną
zniszczą lub dadzą moc…
Chcę do was wrócić [4.09.2008 21:45]
Dajecie mi radość
Dajecie zapomnienie
Świeżego powietrza
brutalne uderzenie
Chcę do was wrócić
Jesteście wszystkim
Słońcem i wiatrem
Dalekim i bliskim
Chcę do was wrócić
Wzlecieć ponad chmury
Spełnić marzenia
Przebić się przez mury
Chcę znów się znaleźć
W jedynym takim
Miejscu na tym świecie
Chcę znowu jechać
Na końskim grzbiecie
Réflet [4.09.08, 21:37]
Qui es-tu
L’impression
Je te connais
Où c’est déjà-vu?
Face à face
Œil à œil
La tristesse
Le mal
Dans ton regard
J’ouvre ma bouche
Tu fais la même chose
Je parle à toi
Tu parle à moi
On s’entend pas
À cause de vitre
entre nous
Je vois tes yeux verts
Les cheveux bruns
Comme tu as change
Mais je sais déjà
Toi… tu es bien moi.
_______________
Kim jesteś
Wrażenie
Znam cię
Czy to déjà-vu?
Twarzą w twarz
Oko w oko
Smutek
Zło
W twoim spojrzeniu
Otwieram usta
Robisz to samo
Mówię do ciebie
Ty mówisz do mnie
Nie słyszymy się
Przez szybę
między nami
Widzę twoje zielone oczy
Brązowe włosy
Jak ty się zmieniłaś
Ale już wiem
Ty... naprawdę jesteś mną.
Wena wróciła [17.09.2008 22:44]
Od dna się odbiła
Wena wróciła
Bezradność zabiła
Znów ma moc
ołówek
pióro
długopis
w mojej dłoni
na skrzydłach weny
nikt mnie nie dogoni
Między żebrami [18.09.2008 19:36]
nadzieja umiera
ostatnia
tak. a potem umiera
poezja
odlatują spod płaszcza
gołębie białe
gołębie czarne
papugi kolorowe
uciekają króliki
nosorożce gniewnie taranują
myśli
zdradliwe pnącza
nie kwitną już
lecz zaciskają się wokół przegubów
ku twojej
zgubie
zgubie
zgubie
umiera coś między żebrami
a sercem
w agonii wykrzykuje
ostatnim tchnieniem
nigdy
więcej
nie
próbuj
kochać
Ognisko [11.09.08 23:00]
Iskry wzlatują ku niebu
Gasną w pół drogi do gwiazd
Jedna opada na czubek trampka
Od razu umiera jej blask
Wilgotny chłód nocy otula plecy
Ciepło ogniska nogi atakuje
Jest tak wyjątkowo, mistycznie
To się w powietrzu czuje
Kamienie [4.09.2008 22:40]
nie opowiadając historii ludzi
którzy odeszli w niepamięć
Bo tu kamienie porastają mchem
a czas je zmienia, ciemnieją
napisy na płytach się zacierają
Bo tu kamienie są bardziej niewzruszone
na zawsze skrywają niektóre sekrety
nigdy nie próbują ujawniać tajemnic
Bo tu kamienie nie chcą nic mówić
żywią się głębią twojego milczenia
urzeka je życie w twoich oczach
Bo tu kamienie należą do zmarłych
a potem już tylko zmarli do kamieni
czekając w ciszy na apokalipsę
Bo tu kamienie nie każą ci odejść
Fascynuje je krew pulsująca w twoich żyłach
Nie mają nic przeciwko byś został tu na wieki
Karty [04.09.2008, 21:05]
Ani króla w nogawce
Każdemu pokazuję
swoje karty
Gramy o szczęście
Jednym ruchem
Ktoś je zgarnia
Gdybym potrafiła
Gdybym mogła
Gdybym znów nie zagrała
w otwarte karty…
Księżniczka na czarnym koniu [04.09.2008 21:55]
Skończyć pobożne pacierze
Opuścić skokiem wieżę
Dosiąść czarnego wierzchowca
Pomknąć w stronę słońca
Wiatr szumiący w kłosach
Poczuć go we włosach
Wpaść znienacka w objęcia
Na białym rumaku księcia
Chmury [08.09.2008]
Udając że ich nie słyszę
Miło było patrzeć w okno
Wszystko wokół krzyczało
Ale ja ogłuchłam
Zbyt długo spoczywając
W ciszy
Tak się usprawiedliwiając
Starałam się nie myśleć
O tym co napierało
Najmocniej
Świat mówił tak
Myślałam - nie
Ale ja chcę
Ja chcę
Tak bardzo
chcę
Spotkałam kolegę [maj 2007]
sprzed sześciu lat
gadaliśmy jakbyśmy
znali się od zawsze
zrobiliśmy na rowerach
parę kilometrów
byliśmy w lesie
i na pustyni
Przestałam się martwić
tuszem i szminką
błyszczykiem, lakierem
do paznokci,
miniówką i bluzeczkami
których nienawidzę nosić
I znowu jestem taka
jak lubię
I wcale się tego nie wstydzę
Cieszę się z moich nóg podrapanych
Siniaków i małych ranek (xP)
/ u jee. odezwał się we mnie duch kaskadera ^^ czyli moje prawdziwe ja ;D extreme! 4 ever ;DD
Czy wiesz...?
Że kiedyś ja coś
A potem już nie?
A następnie znów tak
A później znów nie?
Czy kiedykolwiek coś widziałeś
Czy się zorientowałeś?
Bo ja znowu tak, a ty raczej nie
I zastanawiam się czemu.
Tak dziwnie jest.
Czy ty nie czy ty tak?
Ja nie wiem
Spytać się boję
Ja znowu tak, czekam na twój znak
Sama nic nie zrobię.

Ja ze sobą
Planujemy uciec gdzieś
Daleko stąd tylko my dwie
Będziemy snuć marzenia
Które nigdy się nie spełnią
Śnić sny, które się nie ziszczą
W krainie zapomnienia
Zostaniemy tak długo
Aż zdamy sobie sprawę
Że jesteśmy jedną.

Pytam się twierdząco
Czy można leżeć, siedząc na stojąco?
Iść stojąc szybko niczym by się biegło,
Patrzeć zamykając szeroko oczy
Na prostokątny księżyc, który się toczy?
Jeśli to wszystko jest możliwie niemożliwe
Stwierdzę pytająco i zaprzeczając uczciwie
Że miłość może być tak zdefiniowana
Zupełnie jak noc przychodząca z rana.

Kim jesteś?
Kim jesteś śmiałku kroczący po niebie?
Kimkolwiek jesteś, podejdź i powiedz
Nie znam cię, a czuję, że potrzebuję ciebie.

Szukam
Szukam ukrycia
Szukam oparcia
Szukam człowieka
Który wraz ze mną zechce
Pobłądzić po ścieżkach życia

Widzę Cię
Światłem oślepiona
Słyszę cichy szept
Chociaż ogłuszona
Jak przez mgłę
Widzę cię wyraźnie
Moje sparaliżowane nogi
Biegną
Ręce bez czucia
Wyciągam przed siebie
Widzę
Słyszę
Czuję
Ciebie
/później powstała też wersja, gdzie w 2 wersie od końca napisałam 'lecz nie czuję' co zmienia nieco klimat tego wiersza... nie potrafię się zdecydować która z nich jest lepsza. Niech więc będą tu dostępne obie. Amen. :)

Przygoda [lipiec 2006]
Wsiądę na konia
Tam czeka mnie przygoda
I swoje nogi
Zaczepię w strzemiona
Tam czeka mnie przygoda
I siedząc już w siodle
Rozciągnę ramiona
Tam czeka mnie przygoda
I zawsze już będzie
piękna pogoda
Tak się zaczyna przygoda
/niedokończona, w zamierzeniu, piosenka, stała się wierszem ;) Napisana prawdopodobnie na lub po obozie konnym w Liljówce.
Dno rozpaczy... [20 listopada 2006]
Błysnęło ostrze w blasku słońca
Dzień jest pogodny, dzieci się śmieją
Ale jej rozpacz nie ma końca.
Myśli, dlaczego znowu to robi
A krew wypływa jej spod skóry
Obwinia siebie, obwinia innych
Wtedy rana mniej boli...
Nie płacze. Jednym pewnym ruchem
Przecina swoją skórę i patrzy,
Obserwuje, i ciąży jej to okropnie
Lecz rana nie boli, krew nie parzy...
Wstała i idzie. Nie widzi żadnego światła
Żadnej zieleni, nie słyszy śmiechu,
Świat nie ma sensu
Zamknęła się w ciemnym tunelu
I brnie przez niego by czasem
Gdy oszalałe myśli duszą ją i kłują
Całe ciało rozświetlić tą ciemność
Błyskiem żyletki... A myśli i tak dalej się snują...
By zimny tunel, gdzie nie ma ni świeczki,
Ni światełka, ocieplić spływającą krwią.
I tak żyje. Odchodzi w ciemniejszą coraz ciemność
I już nie może. Chciałaby odejść.
I zobaczyć wreszcie jasność...
Pianino [22.06.06 wieczór (około 20 godziny)]
Pianino ożyło
W tańcu wirują klawisze
A cicho z tyłu
Stoi człowiek
I milczy
Słucha
Uważnie jak nikt inny
Jak nuty płyną cudownie
Pianista jak władca
Ustawia je wszystkie
Pauzy i klucze
Zręcznie nadaje im blask
Muzyka jak miód porusza serca
A człowiek milczy
I płacze
Niespełnione marzenia
Dziecięca niemoc
I żal wróciły
Widmo minionych lat
Zaćmiło mu obraz
Pianino było za drogie
Lekcje bez niego
Bez celu
I cóż z tego że są marzenia
Skoro nie można ich spełnić
Już jest za późno
Pianista skończył występ
Człowiek stoi ocierając łzy
Wszyscy klaszczą i sypią kwiaty
Człowiek stoi z boku
I czeka
Sam nie wiedząc po co
Wszyscy wychodzą
Człowiek zostaje
Chce się uśmiechnąć
Ale nie może
Łzy płyną do oczu same
Nikogo nie ma
Pusto
Cicho niczym w grobie
Stoi nieme pianino
Serce w piersi podskakuje
Niezwykła chwila
Człowiek podchodzi
Siada
Czuje się uroczyście
Naciska klawisz
Zamyka oczy
I marzy
Jakżeby chciał być pianistą
Siąść i grać
A tymczasem
Nie wie nawet jak ułożyć ręce
Gdzie ma oczy zwrócić
Nuty niczym bestie
Rzucają mu się w oczy
Człowiek nie może się wybronić
Chociaż myślał że je zna
Są obce
Być może nie trzeba w nie patrzeć
Kładzie więc ręce
Jak mu serce podpowiada
Uderza w klawisze
Łomot i cisza
I want to stay here forever... [16.10.06, 23:14]
La ville quelle est
plus qu'une ville
C'est la ville d'amour
La ville de l'amitie
Je crois vraiment
a ca...
Je veux rester pour toujours
Mais il faut que je pars
Je dois laisser tout
Pour commencer de nouveau
En Pologne
Le pays de reve
Mais ce reve n'est pas a moi
Je veux rester la...
Ou il y a le parc
Et je vais la
Pour penser de ma vie
Pour ecouter la musique
Pour etre seule
Pour s'amuser
Toute seule...
Parce que
J'ai pas des amis
(Mais si!)
Comment c'est possible?
Oui ou non alors
Ditez-moi
Sais pas...
[poprawiłam parę błędów... :] a to 'sais pas' bez 'je ne' na początku jest celowe, jakby co :P]
_____________________
TŁUMACZENIE:
W Strasburgu
Mieście które jest
więcej niż miastem
To miasto miłości
Miasto przyjaźni
Wierzę naprawdę
w to...
Chcę zostać na zawsze
Ale muszę odejść
Muszę wszystko zostawić
Żeby zacząć od nowa
W Polsce
Miasto snu
Ale ten sen nie należy do mnie
Chcę tu zostać...
Gdzie jest park
I tam chodzę
Żeby myśleć o moim życiu
Żeby słuchać muzyki
Żeby być sama
Żeby się bawić
Sama...
Ponieważ
Nie mam przyjaciół
(Ależ tak!)
Jak to możliwe?
Więc tak czy nie
Powiedzcie mi
Nie wiem...
W Dzień Wielkiejnocy [8.04.07 10:29]
Ktoś stracił wiarę w Boga.
I chociaż dzień był jasny i piękny
I chmury płynęły po niebie
To serce bolało
I to co się stało
Niewiarę spowodowało...
Invisible [21.12.2007 15:12]
Nie potrafię nic powiedzieć
Ani spojrzeć
Ani dotknąć
Jakbym się bała, że się pokruszysz
To jednak nie ty, ale ja
w proch się rozlecę
jeśli się dowiesz
bo przecież nie możesz
mnie kochać
i raczej nie pokochasz
Wiem, że to
Nierealne
Wyimaginowane
Abstrakcjonalne
Górnolotne
Praktycznie
niemożliwe.
Nie jestem zalotna
kokieteryjna
dziewczęca
śmiała
intrygująca
tajemnicza
Brak mi tego czegoś
TEGO CZEGOŚ.
Czas płynie
Dziewczyny się bawią
z Tobą
A ja siedzę z boku
Niewidzialna
Bez nadziei
Deathly Acid
in summer
I tasted - it was like a citron
but I liked it
I felt something like death
or birth
so fast heartbeat
I didn't supposed it
will be so strange
My mind's changed
Now I think about
you
I drank deathly acid
essence of love
Kościół [3.09.08, wieczór]
Jasność
Światłość
Przesycone zapachem kadzidła
Pokropione wodą święconą
Okryte czarną sutanną
Koloratka jak Judasz w drzwiach
Jak gdyby oni chcieli
wszystko wiedzieć
wszystko narzucić
wszystko zmienić
nie pozwolić na nic
całe życie trzymać
na smyczy z różańca
klep zdrowaśki
klep klep klep
rzekoma chwała czeka
wieczne życie w zamian za klepanie
i odkrywanie duszy
każdej czarnej sutannie
nie nie nie nie nie nie nie
za nadstawianie policzków
próby nawracania nienawracalnych
kochanie bezmyślnych bliźnich
którzy nie widzą sensu swojego istnienia
bo go nie ma
czeka nagroda
ale lepiej
rozdać wszystko biednym
i do ostatnich sił
pomagać potrzebującym
zbawienie dorzucą ci gratis
poproszę cennik
księże proboszczu
skażona instytucja
cholerny komercjalizm
Modelina [3.09.2008, 22:35]
Zbyt
Nieregularna
Abstrakcyjnym kształtem
pytająca
wołająca
Wrzuć mnie do wrzątka
Ale przedtem
Ulep mi serce
Z czerwonej gliny
I schowaj we mnie
duszy z modeliny
Że co właściwie ja...? [3.09.08 przed 22, skończone 22:40]
czy melancholia entuzjastyczna
a może coś
nowego całkiem?
Nieprzeciętność tak przeciętna
Bo przecież każdy jest inny
Korytarz zaprzeczeniem
twierdzenia korytarza
trajkot bez sensu
powiem.
tak, powiem.
nie myśl teraz o tym.
Co teraz będzie? [3.09.08, przed 22]
Czarny smok na ścianie
Zielone drzewa
Brązowe kasztany
Co teraz będzie?
Szkolna rzeczywistość
Zbyt wiele się dzieje
By zaglądać w przyszłość
Co teraz będzie?
Umierające kwiaty
Opadające liście
Przybytki, ale i straty
Co teraz będzie?
Nie pytaj już więcej
Idź pod przypadkowy płot
Odbierz swój los, zważ go w ręce
Czeluść jasności zła [3.09.08, 20:27]
po drugiej stronie piekła
Wyjdź z raju, skieruj się
na lewo, sześć kroków
omiń sześć czarnych kotów
a ujrzysz sześć drzew
i czarnej róży krzew
spływającą z kwiatu
czarną krew
A teraz przypomnij sobie
jasność
biel
Zdecyduj
Co właściwie chcesz
Ja wybieram tą drugą stronę
piekła, gdzie trafisz za to
Że wierzysz inaczej
Za otwarte oczy
Za mysli niespokojne
Za to kim jesteś
Duchy przodków [wiosna 2008]
w najgłębszych zakamarkach
duszy, gdy patrzą przez burzowe
chmury, smutno im być niepotrzebnymi.
wracają z góry.
Czy on lubił śpiew słowika?
Nie powiem. To boli.
Rana jeszcze świeża.
Nie tak dawno klękając do pacierza
Ktoś cicho ten świat pożegnał
Powiedz!
Nie powiem. Nie wolno.
To poważny człowiek
Nie słuchał świergolenia ptaków
Smutek oknem wszedł do domu
A on znów
Bujając się na fotelu
Słuchał widmowych trelów
/modyfiknięte dzisiaj ^^' ale tylko ostatnie słowo i jakieś interpunkcyjne
Teraz [noc z 30 na 31 sierpnia 2008]
zgarbiona sylwetka
kolorowe ubrania
czarne myśli
3 marzenia w kieszeni
słowa piosenki
cisnące się na usta
nieszczęśliwa
bez? powodu
nigdy już.
uśmiechnij się
wyprostuj
lepiej ubrać się na czarno
i mieć kolorowe myśli
marzenia wypuścić na wolność
i głośno zaśpiewać
tak poprostu
właśnie teraz
Otal ńeisej [31.08.08. 80:50]
Pobłyskują zza źdźbeł trawy
Ostatni ciepły promień lata
Próbuje wygrać z zimnem mgły
Chłodem wieje od trzcin
Trampki przemokły już całkiem
Trzydziesty pierwszy sierpnia
Igra zima z latem, przynosząc jesień
Kasztany jeszcze mleczne
Świat jeszcze zielony
Chwila trwa dopóki
Tak poprostu się nie skończy
Pajęcze nici będą trwać
Jeszcze kilka długich sekund
Drgać w ostatnim powiewie
Ciepło-zimnego wiatru
Jest ich tak wiele wiele
Błyszczą, migocą, świecą
Mistyczne sanktuarium
Na miejscu wyciętego lasu
Samotność o poranku
Zapach drzew, trawy
I grzybów. Jesień?
Nie, jeszcze przez moment
Lato ato lato to
to a to to Lato
ato ato
ato
to
o
.
Jak liść na wietrze [31.08.2008 04:17]
Jak liść na wietrze
Tysiąc sto trzydziesta szósta fascynacja
Przyciąga intensywnością
Więc tym razem
będę taka
właściwie byłam zawsze
chciałam być
teraz jestem
sobą czy
przekalkowałam od ciebie zbyt wiele
tak
chcę zatrzymać się
i pomyśleć
jaka właściwie jestem byłam chcę być
wrażliwa gruboskórna
leniwa spontaniczna
smutna entuzjastyczna
mrocznokolorowa
obojętnowybuchowa
inna niż wszyscy
taka sama
ty też przecież nosisz dżinsy
i koszulkę z croppa
i co no i co no i co i co no i
nie różnię się niczym
od kartki papieru
ulotki ze sklepu
niesionej przez wiatr
po chodniku
przez całe miasto
Szalone hormony czyli brak mi wolności [marzec 2006]
Aaach, pamiętne czasy gdy czułam się jak piesek na smyczy... ^^. Nie było mi wtedy wesoło... No ale teraz jest już zupełnie inaczej. I chwała czasowi za to, że idzie własnym biegiem ; )
Bardzo brak mi dziś wolności
Lecz nie zdołam ściągnąć
Łańcuchów z obolałych kości
Gdy tylko lekko chcę je pociągnąć
To mnie anioł karci:
„Nie zdejmuj łańcuchów
I zostaw kajdany!
One są miłością Twej kochanej mamy”
Lecz diabeł mi radzi:
„Ściągnij to żelastwo,
To tylko kupa złomu.
Po co tracić czas,
Przez matkę siedzieć w domu!”
Częściej słucham diabła,
Mądrze czort ten mówi!
W szkole chleba nie zjadłam:
„Coś lepszego – prażynki się kupi”
A Monika szła raz
na Nową, do domu
pójdę więc z Moniką
po cichutku, po kryjomu
Mama się o dziwo wcale
Nie złościła,
Trzy razy w Szubinie
Być mi pozwoliła.
Anioł więc tryumfuje:
Widzisz dziecko drogie!
Po co wytwarzać problemy
Liczne i mnogie?
Obgryzłam paznokcie [25 kwietnia 2007]
Bo nikt mnie nie lubił
nie kochał
nie było tak jak być miało
nie spełniły się marzenia
Brzydkie paznokcie.
Ale kto by na nie patrzył?
Wycisnęłam pryszcz.
I jeszcze jeden.
Co z tego?
Może będę brzydka
Ale kogo to obchodzi
Gdyby ktoś powiedział
Ładna jesteś
Lubię cię
Kocham
Podobasz mi się
To bym przestała.
Tak było. A dziś obcięłam
paznokcie cążkami.
Ucięłam sobie drogę
do zostania laską,
którą NIE CHCĘ być
w głębi duszy
nie chcę przesadzać!
chyba są kochający mnie taką
jaką jestem.
Odłożę szminkę, cienie, lakier
na świętego nigdy.
To nie to decyduje o mojej odwadze,
pięknie.
Tylko pewność i wiara w siebie
mogą zdziałać cuda.
Spróbuję!
Może się uda.
^ oryginalny przypis z poprzedniego bloga zachowany, data w tytule jest datą opublikowania postu na tamtym blogu.
Co mi ślina na język przyniosła, czyli głupi wiersz [marzec 2006]
Moniko, Moniko!
Coś piękna i młoda
Czy już Ci się z mózgu
Nie zrobiła woda?
Ileż to chłopaków
Leci za tobą!
To nie sprzyja mózgowi,
Tylko głupim wodom.
Co ty robisz z Anką,
Że czasu nie masz na nic?
Czy na tą zabawę
Warto czas tracić?
Moniko, Moniko!
Powiedz mi nareszcie!
Czy jeśli mi powiesz,
To siądziesz w areszcie?
Dlaczego ja stoję z boku jak kwoka?!
Chyba w końcu pojadę do Maroka!
Zwariuję, zbzikuję i umrę nareszcie
I wtedy dopiero znajdziesz się w areszcie*!
* jak wiadomo nie mówię poważnie!
Lalka [2005]
kiedyś ją dostałam
od mamy
jak byłam mała
śliczną niebieskooką laleczkę
o złotych loczkach
w sukience w kwiatki
siedziała
wśród innych
lalek
wzgardzona
porzucona
zapomniana
i musiało minąć tyle lat
bym zrozumiała
ile straciłam
nigdy nie bawiąc się lalką
***
ilekroć na nią patrzę
czuję ukłucie żalu
w sercu i w duchu
i choć moje dzieciństwo
już się
kończy
ona wciąż
jest taka sama
i czeka
***
musiała tyle lat
znosić inne
lalki
w pięknych sukienkach
i w żalu
przykrytym
jej niewinnością
nie traciła nadziei
że ją zauważę
że ją odnajdę
i że zrozumiem
ile wspaniałych chwil
straciłam
nigdy nie bawiąc się lalkami
Pozerka [25.04.07]
Nie jest sobą!
Żle się czuje, gdy kituje
i robi za "zioma"
Swe prawdziwe oblicze ukrywa
by nie spalić buraka...
Założyła kolczyki (dziwnie to wygląda)
i pomalowana (a przecież nie lubi)
z modnymi ubraniami (co z tego, do licha!)
włosami upiętymi klamrą (zbyt KOBIECO jakoś)
poszła do szkoły.
Udawała chichoczącą laskę
zajefajną fokę
superwygadaną babkę
aż jej źle było
jak myślała co robi
a nocą w swoim pokoju
myślała
jak być sobą
by być taka
żeby ją pokochał
Chcę wyrzucić miłość [26 kwietnia 2007]
Zadusić
Stłamsić
Zmiąć
I wyrzucić
Wyrzucić miłość
Ze swojego serca.
Kopać, kopać,
Gryźć i ciąć
Wyjąć i cisnąć
Jak najdalej stąd!
Nigdy więcej nie czuć
Przyspieszonego bicia
Po którym następuje
Zimny deszcz
Nigdy więcej nie czuć
Radosnego uniesienia
Nie być w skowronkach
By za chwilę
Jak ostatni głupek
Poczuć się
Wyrzucić!
Ukrucić!
Oddać
Tanio sprzedać!
Byle co, byle się pozbyć
Od tego tylko bieda.
I rośnie uczucie rozpaczy.
Dlaczego? Dlaczego to nigdy nie ja?
...czyżby kolejne pouczenie? [wiosna 2008]
Trudno jest napisać cokolwiek na wezwanie
Tak aby miało sensowne przesłanie
Aczkolwiek podejmę dzisiaj ten trud,
Choć wiersz na pewno nie będzie cud-miód.
Najpierw papieros, potem rak i choroby serca.
Lecz to nie dociera do pewnego starca
Nie widzi już wcale napisu tego
Będzie więc palił do końca samego.
Alkohol – wiadomo – rzecz niebezpieczna
Z przyzwyczajenia staje się konieczna
Chociaż pozornie piwo jest niesmaczne
Nie można przestać, kiedy się już zacznie.
Marihuana - taka trawka inna?
To nie jest wcale roślinka niewinna
Raz ją zapalisz - „jazdy fajne były”
Masz więc ochotę, by się nie kończyły.
Uzależnienie niszczy człowieka
Życie powoli z niego ucieka
Tu nie chodzi wyłącznie o narkotyki
Lecz o Internet, komórkę i złe nawyki.
Uzależnić się można nawet od kakao
I kawy, i herbaty i od gry w makao
Ze zdrowiem trzeba się rozsądnie obchodzić
Drugi raz nikt nie ma szansy się urodzić.
Chociaż to może wydać się nudne
Po raz któryś te same regułki żmudne!
Nie pal i nie pij – a pójdziesz do nieba
Pracuj powoli, a będziesz miał chleba.
Nie to jednak chcę ci teraz przekazać
Ponadto nie chcę ci nic nakazać
Zastanów się tylko nad tym przesłaniem:
Nasze życie jest raz nam dane.
Miś [wiosna 2008]
W ramionach moich teraz
Miś bez jednego uszka
Pod stołem słychać moje
strwożone bicie serduszka
Wkracza do domu człowiek
Chwiejnym krokiem się zbliża
Niech ktoś pomoże. Ktokolwiek!
Pijany znów mamie ubliża.
Siada przy stole ciężko
Z hukiem opada na krzesło
Kopie coś nogą pod stołem
Przecież to ja, jego dziecko!
Pomocy! Mamusiu kochana!
Och, płaczesz, pokonana
Przytul mnie, bezgłośnie proszę
Ledwo strach i ból znoszę
Tak bardzo taty się boję
chlipię więc cicho i kwilę
Och nie, on to już usłyszał
Pobije mnie za chwilę
Ze stołu serwetę zdziera
Wazon rozbija rozlewa wodę
Córeczce misia zabiera
Tulipan spada na podłogę
Matka w niemym okrzyku
Zastyga oparta o ścianę
Ginie w szaleńca ryku
Obraz córki roześmianej
W kącie leży samotny
Miś bez jednego uszka
Ucichło na zawsze biedne
strwożone bicie serduszka
A mogło być inaczej
Dziewczynka mogła żyć
A żona mogła marzyć
A on mógł przestać pić
Skończyło się tragicznie
Gdy wytrzeźwiał - zrozumiał
Płakał nawet za późno
Dlaczego wcześniej nie umiał?
Z innego świata [23 sierpnia 2008 14:17 Dania, Fanø]
na które odpowiedzi
nie istnieją
udzielasz mi
gdy śpię
między wymiarami
nie istnieje czas
nie obowiązują reguły
dlatego tam
właśnie tam
pokazujesz słuszną drogę
gdy cię bardzo potrzebuję
pojawiasz się
wierzę ci
ufam
Minęło 8 miesięcy... [04.02.07]
Już osiem miesięcy Cię nie ma
Nikt nie woła “Julisiu”
Nie zaplata warkoczy
Nie myje włosów
Nie każe wyłączyć gadu-gadu
Nie woła na śniadanie
Nie ogląda za mną filmów
Nie całuje
Nie przytula
Zostały buty i fotel
I został jeden włos
A całe ciepło uciekło do góry
I Twoja postać staciła głos
I moc w mym sercu słabnie
Jest mi ciężko bez Ciebie
Nikt mnie ścierką nie zdzieli
Nie nakrzyczy
Nie pomoże
Nie doradzi co robić
Gdy życie wykańcza
Gdy łzy w oczach
Gdy się dławi samym sobą
Kiedy rodzice się kłócą
Chciałyśmy jechać do Częstochowy
Byłam pewna, że Matka Boska coś poradzi
Że Ona umie
Że uzdrowi
Albo, że pójdziesz chociaż na majowe
Ty też wierzyłaś
Do końca
Który nadszedł…
DLACZEGO?!
Czy nie lepiej się nie narodzić niż umierać?
Tak Cię kochałam…
Co ja teraz zrobię?
Nikt nie przysyła mi takich listów, jakie ty przysyłałaś
Nikt nie jest taki jak Ty
I nie będzie
Nikt Cię nie zastąpi
I co z tego, że ten wiersz nie jest wierszem
i nie nadaje się do publikacji…
Co z tego?
Ja nawet nie chcę współczucia ludzi
Nie po to to piszę
Chcę, żebyś wróciła
Bóg ponoć może wskrzesić…
Dla *** [III gimnazjum]
razem do szkoły
Prowadziliśmy do nocy
na GG rozmowy
SMSy puszczaliśmy
(poszło trochę kasy)
"Skąd ja to znam"
słyszałam tyle razy
"Ja też tak mam",
pisałam i myślałam
jak wspaniale,
że taki przyjaciel
się znalazł!
Poszukiwania [2007 lub 2008...]
Stąpam cicho, ale pewnie
Podnoszę głowę, prostuję się
i znów zgarbiam.
Znalazłam!
Szary kamyk!
Rzucam nim daleko
Upada z lekkim stuknięciem
Idę, podskakując.
Biegnę. Znowu szukam
Znalazłam rozjechaną żabę.
Biegnę dalej.
Upadam.
Zyskałam ból,
Straciłam moc.
Już nie szukam.
Może to znajdzie mnie samo?
Spadnie wraz z deszczem po cichu
Rozświetli życie jak promyk słońca
Prawdziwa miłość.
Ale potem...
Czy wytrwa do końca?
Pusty świat [I gim]
Usta-usta - nie sztuczne oddychanie - chyba, że o to parom chodzi
Strach, spustoszenie sieją ludzie, choroby
Tylko ja patrzę na to z boku
Yo! Słuchajmy rapowania! Muzy i ziomali... Bądźmy jak inni
Świecie*, śmietnik w biały dzień
Wołają chłopcy do dziewczyn chodź! daj!! więcej!!!
I co to za chodzenie?
A one się cieszą
Tylko ja patrzę na to z boku, nie chcę być jak inni
* w Świeciu (w województwie kujawsko-pomorskim) jest szpital psychiatryczny
Marzenie [22 marca 2006]
podłoga
sufit
meble
rzeczy bezwartościowe
książki bezcenne
ciężkie powietrze
skazana na to
jestem
żyję
nie poddaję się
dla ciebie
kim jesteś?
jest także okno
widzą tam kilka domów
mur-beton
błoto i śnieg
wrzaski i brud
a ja dostrzegam
lasy
łąki
pola
niebo
gwiazdy
chmury
słońce
księżyc
cud
wszystko pędzi
psuje się
w niemym oczekiwaniu
stoi tylko natura
dla nas
niebo opadnie na ziemię
łąka zakwitnie
koniczyną
słońce rozbłyśnie
okrzyk radości
rozpędzi chmury
a nasze zdziwienie
ustąpi miejsca nocy
gdzie?
daleko jest świat
widzę go
widzę twój cień
zarys duszy
wiem gdzie jesteś ale nie znam cię
kiedyś się spotkamy
kiedy?
milknie muzyka
ciężkie powietrze przygniata
podłoga
cztery ściany
sufit
meble
bezwartościowe rzeczy
bezcenne książki
w krainie marzeń
przeklętej niegdyś
czas ją odczarował
zaniesie mnie tam
widzę twój cień
w parku
twój cień i ja
idziemy za rękę
a gdzie ty?
czy
to tylko
marzenia
sny?
"Uczeń klasy IIb" i "Smutna teczka" [październik 2000]
^ przypis z poprzedniego bloga zachowany ;) To była II klasa podstawówki! Weź to pod uwagę! Miałam wtedy 7 lat! ;D
Uczeń klasy IIb
Uczeń klasy IIb
dziś nie poszedł do szkoły…
Więc słońce się smuci,
A plecak smutnieje.
Smutna teczka
Dziś teczka smutnieje,
A zeszyt popłakuje.
Już Juliśka kaszle i łyka lekarstwa
I buźka jej smutnieje,
Bo chce iść do szkoły.
Strasznie smutne:
Julia, zeszyt, teczka!
Mądry i głupi
^ oryginalny przypis zachowany :D
Gdy ktoś jest głupi,
Mądremu oczy wyłupi.
Żeby tylko udowodnić,
Że mądry to dziwny osobnik.
Odmienny, inny, kujon,
przezwiska mądrego w oczy kłują.
Ale czas leci i leci...
Za pięć lat patrzymy,
a głupi zbiera śmieci
spod nóg mądrzejszego.
I co ty na to kolego?
Ziom [31.10.05]
powiedzial kom
wszyscy poszli
został on
nasz ziom
yo!
(bezkitu, ale nic nie mówcie)
^ oryginalny przypis z poprzedniego bloga zachowany ^^
Ktoś kto doceni [2006, I gim, świetlica]
fajna, "ale super"
może być do niczego,
albo taka sobie
lub piękna i wzruszająca
kto tego nie rozumie
nie pozna mnie
W wierszach jest ukryta prawda
W wierszach są odłamki duszy
Zaklęte do czasu, póki papier
nie ulegnie zniszczeniu
Ale nie ma wielu ludzi
Którzy to docenią
Tak jak pragnę...
I myślę, kiedy nastąpi to...
Ta chwila, gdy znajdę kogoś
Kto mnie uspokoi
I zapłacze nad wierszem
Niczym śpiew słowika o poranku
[PS. Sądzę, że ostatni wers trochę mi się nie udał, ale teraz nie wolno mi tego zmieniać, zbyt wiele czasu minęło ;] ]
Gruby mur [2006,I gim, w świetlicy]
Który nie przepuści nikogo
Kiedyś byłam otwarta
A teraz się zamykam
Ukrywam
Nie zgłębi, nie pozna mnie nikt
Bo nie umie
Nie warto
Szkoda mojej duszy
Którą wystrzępiają
Ludzie bezrozumni
Niestety
Kiedyś myślałam, że takich nie ma
Lecz całe ich legiony
Wstąpię w ich szeregi
By udawać, że mnie nie ma
Otoczona grubym murem
Już koniec
Żegnajcie
Nie otworzy mnie nikt
O słabej duszy
Prostej duszy
Muszę czekać
Do któregoś pięknego dnia
Na kogoś takiego jak ja.
Życie [I gim]
W życiu widzisz
kwiaty
drzewa
niebo
ziemię
woda i powietrze
obmywają twoje ciało
zdaje się że mieszka tu
radość
Uśmiech jest
kluczem
by wejść do ludzkich
serc
wszystko takie proste
piękne
Lecz tam gdzie rośnie
kwiat
krowa się pojawia
nic nie zostaje
łodyżka uschnięta jedynie
ma miejsce spoczynku
wśród traw
Drzewa tracą liście
w czarne kropki usłane
próchnieją
tracą duszę
Słońce grzeje
gdy nagle widzisz
że świat jest okrutny
powietrze pełne spalin
dusisz się
Masz ochotę się utopić
by położyć kres
swojemu cierpieniu
woda jest zielona
to glony
Wolisz się zakopać
(nie ma sensu topić się
w zielonej otchłani)
wszędzie pełno śmieci
ziemia struta
nie ma już piękna
ktoś pluje
znieważając ziemię
od której tyle rzeczy
bierze początek
I teraz już wiesz
że z prochu powstałeś
więc w proch się
obrócisz
i patrzysz na
niebo
skażone kłębami
czarnego dymu
*************************************
Śmierć przez samobójstwo
to najgorszy wybór, jaki możesz podjąć.
Świat to zło i dobro.
Nie możesz odbierać sobie życia!
Przez to możesz się pozbawić wielu rzeczy
materialnych i niematerialnych. Życie to dar.
Pamiętaj o tym.
Przecież nikt nie jest głupi na tyle,
żeby wyrzucać prezent.
Piękny prezent od Boga.
Nie dostaniesz drugiego życia.
To jest twoje jedyne. Popełniając samobójstwo
stracisz się na wieki, skazując swoją duszę na
wieczne cierpienia.
*************************************
Julka
Zagadka [jesień 2005]
przed którym drzewa pokłony biją
Jest takie istnienie,
przed którym głowy zwierzęta chylą
Zaraz po Bogu
istnienie najważniejsze
to jedno najsilniejsze, to drugie najpiękniejsze
Ono, choć dwoje, to jedno
Taki już jego urok i piękno
Znają je wszyscy, a nikt go nie zna
Nawet Bóg nie potrafi go okiełznać.
Jest bowiem istotą samowolną, swawolną
Nie zawsze mądrą, nie zawsze swobodną.
Jedno istnienie takie na dwie połowy się dzieli,
takiego istnienia życie rozpoczyna się w bieli.
Zagadka to trudna, któż więc jej sprosta?
Zdziwisz się pewnie, odpowiedź jest prosta.
Istnienie owo zwie się małżeństwo.
Drzewa mówią [jesień 2005]
lekkiego
mokrego
Liście im szeleszczą;
wołają:
chodź!
zostań!
posłuchaj!
Nie odchodź...
Życie trwa krótko.
Poznaj je nim będzie za późno
i stracisz
radość życia...
Siła przyjaźni [marzec 2006]
To znaczy, że jej nie było
A przecież chyba nam się
To wszystko nie przyśniło?
To zrozumienie i miłość
Ta radość i to uczucie
Te piękne, radosne chwile
I ciepła miła poczucie
Ta pewność, że nic się nie stanie
Że z dyrektorką nie będzie rozmowy
Ta pewność, że nikt cię nie skrzywdzi,
Że ja Cię przed nim obronię
Że ja Cię chętnie wysłucham
Że zawsze Tobie pomogę
Ta pewność, że ktoś mi pomoże
Że nie jestem sama na świecie
Ten ból i ta rozpacz
Gdy kłótnia choć mała się wznieci
I chociaż tyle słów padło,
Które paść nie powinny
I choć tyle się zdarzyło,
Co się nie powinno zdarzyć
Swojej wartości nie straciło
Słowo "przyjaźń",
Które cenne będzie, jest i było.
Tam [Kwiecień (lub koniec marca) 2006]
Nad nimi szumiał wiatr
Papież przechadzał się szlakiem
Czując woń ojczystych Tatr
Wrogowie ściskali się mocno
Przyjaciel podał mi dłoń
Biegliśmy w las gwiazd nocą
Była z nami Maryja i On
Mężowie szukając swe żony
Zrywali im kwiatki na niebie
Do bukietu dokładając przezornie
Szczęście i miłość na chlebie
Cuda się działy w kościele
Niósł się radosny śmiech dzieci
Było ich bardzo wiele
Nie rozrzucały też śmieci
Śmierć była tutaj aniołem
Który wciąż zbierał zaszczyty
Od tych których z mozołem
Przepychała na świat zaszczytny
A zanim ten świat zobaczyłam
Byłam w ciemności tunelu
I krzycząc w agonii słyszałam
Że jestem jedną wśród wielu
Ten strach i to zimno
Które ciągnęło mnie w przepaść
Zwyciężył Baranek tak biały
Że tylko pod nogi mu upaść
I tłum z barankiem na czele
Wkroczył do jego włości
A parę ciemnych sylwetek
Stoczyło się w otchłań ciemości
Gdy byłam blisko Baranka
Poczułam jego krew
Pięć ran prawdziwych jak nigdy
Spadło na ciepły mech
Przypomniał mi się świat mój
Rodzina i przyjaciele
Było ich w tamtym miejscu
Bardzo, bardzo wiele
Gdzie ona się podziała
Ta, co popsułam jej plany
Co się pogodzić nie chciała
Ludziom zadając rany
Ta co nie przebaczyła
Ta co uciekła od Boga
Co pod Kościół chodziła
Jej noga tam nie postała
Nigdy nie rozumiałam
O co jej w końcu chodziło
Ponoć me małe potknięcie
Straszliwie ją zraniło
Jej kłody i drzewa na drodze
Nie zraziły mnie wcale
Przebaczyć się nigdy nie bałam
Ale...
Ona nie przebaczyła mi
Szuka zemsty - wiem to
Bo ktoś z nią rozmawiał
Nie wiedziała kto
Papież przebaczył Agcy
Jezus przebaczył Piotrowi
Zamach na życie i zdradę
A mi nie przebaczono
Wścibskości
Tylko tego, że zobaczyłam
To, czego one nie chciały pokazać
Nikomu znajomemu
Ale tylko obcemu...
Znalazłam to sama
Teraz potępiona za coś
czego żałuję jak ona mogła?
Jej losy roztrzygną się wtedy
W ciemnym tunelu strasznym
Czy spotka Baranka czy widły
To zależy już od niej
Konie pędziły galopem
Nad nimi szumiał wiatr
Papież przechadzał się szlakiem
Czując woń ojczystych Tatr
Wrogowie ściskali się mocno
Przyjaciel podał mi dłoń
Biegliśmy w las gwiazd nocą
Była z nami Maryja i On
Do Asuna [4.05.06]
Zdanie które następuje po ostatnich ** nie tyczy się oczywiście jazdy Asuna ze mną na grzbiecie. Ja tylko mogłam wtedy marzyć, że też kiedyś pojadę konno na brzegu morza. I dalej marzę :)
Asunie
Mój biały
Siwy koniku
Pamiętasz jak Cię głaskałam?
Pamiętasz jak Cię czesałam?
I tą marchewkę, którą Ci dałam?
**
Ten jeden kłus
W twoim rytmie
Rankiem ospały
Na lonży biegałeś
Dla mnie
Dziękuję...
**
I pożegnanie
Wpierw jedno
I drugie
Nie mogę przestać patrzeć w twoje oczy
**
Wtulając twarz
W twoją głowę
Wiedziałam, że zatęsknię
**
Nad morzem
W Bałtyku
Tak pięknie tam
Wjechałeś
Biały Mój Koniku
Ostatnie pożegnanie
Asunie kochany
Kilometry nas dzielą
A ja wciąż tęsknię
Ciemno już na dworze
Czy jeszcze kiedyś się spotkamy
Koniku mój biały?
Do samej siebie, ku pokrzepieniu serca [17.11.05 (wieczór po targach POLEKO w Poznaniu, drobna korekta 11.05.06)
że radość przysłania
Wszystkie twoje smutki.
Liczą się wtedy radości,
nie zmartwienia i ich skutki.
Z uśmiechem na ustach
przez życie idziesz,
bo w ukrytym gdzieś kufrze
swoje smutki niesiesz.
Jest jednak czasami
zupełnie na opak:
życie się staje udręką,
a chłopak, którego lubisz
nie zwraca na ciebie uwagi.
Wtedy pomyśl sobie,
że to nie koniec świata,
jutro nowy dzień,
nowa chwila.
Jesteś młoda i silna,
zamknij w kufrze smutki
ciesz się każdą chwilą
i rozwiej ciemne chmurki.
Ja [27.04.06 (11.05.06- dopisanie 3 od końca wersu) ]
Spragniona pustki i spokoju
W głębi serca miłości i przyjaciół wielu
Prawdziwych! I prawdziwej rodziny.
Wśród bólu i cierpienia i ciosów
Zapominając ile jestem warta
Ze spuszczoną głową przemierzając świat
Płaczę
I czekam na przyszłość
![]() |
| Zobacz wszystkie dyplomy |
Chciałabym [I gim]
Chciałabym powiedzieć: Kocham Cię!
Ale cię nie ma.
Chciałabym przytulić się!
Ale cię nie ma.
Romantyczną przygodę przeżyć chcę!
Ale nie mogę.
Gdzie Ty jesteś? Tego nie wiem!
Może Cię nie ma?
Czy to możliwe byś był tam gdzieś?
Taki wymarzony? Taki wyśniony? Na życzenie
Czy ty też czekasz na snów objawienie
we mnie?
Nie rozumiem czemu pstryknąć palcami nie wystarczy
byś się zjawił.
Trzeba wylać tyle łez, tyle smutku trzeba,
a możesz nigdy się nie pojawić.
Czas frustracji [I gim]
Kujon! Dobrze uczysz się
Głupia! Bo przezywasz mnie
Staroświecka! Nie przeklinasz jak my
Skarżypyta! Pani nadajesz cały dzień
Fajna! Nawet nieźle rymujesz
Znowu głupia! "Zaczynasz się" w nas
Nawet niezła! Przyda się by pościągać!
Pomocna! W lekcjach może nam pomóc
Powolna! Wleczesz się wszędzie jak ślimak.
Dziwna! Czemuś taka inna?
Bo to ja!
Bo to właśnie JA!
Czym jest miłość? [I gim]
Każdy wie
lecz nikt nie ma pojęcia
po co kochać
i jak żyć
jakie mieć zajęcia
czy całować się
czy nie
jak poderwać dziewczynę
i co myśleć o chłopakach
czy wierzyć w damsko-męską przyjaźń
czy by z kimś chodzić trzeba kochać
jak z kimś zerwać
by nie zranić
jego serca
Czym jest miłość
nie wie nikt
czy zakazany owoc dobry jest?
Nikt nie ma pojęcia.
Propagandowa rymowanka [ I gim]
Powstało to z czystej złośliwości ;D
Nie wolno papierosków palić
Bo mogą cię dziecko ze szkoły wywalić
Nie można jeść ecstasów zamiast mięsa
Bo po ecstasach nieźle wytrzęsa
Trzeba grzecznie jeść owoce
Bo dają nadprzyrodzone moce
Nie wolno o amfie nawet mówić
Bo ktoś przypadkiem może się wkurzyć
Maryśka nie jest dla małych dzieci
Pomóż mamusi i wynieś śmieci
Zjedz grzecznie śniadanko, obiad, kolację
Piwko jest bebe, tatuś ma rację
I od nałogów trzymaj się z dala
Inaczej na życie jest szansa mała!
Fraszka o jaraniu [ I kl gim ]
Jaraj i ty
Bo kiedy jarasz
Spełniają się sny
Dymek poleci
Krztuszą się dzieci
Cieszą poeci
I palacze - my!
Jak ktoś zobaczy -
Co to jest fajka?
My tam nie wiemy
Co to za bajka
My nie palimy -
wcale, od kiedy
Nie oskarżajcie nas,
Kurde, o rety
Musimy teraz
Zakończyć ten wiersz
Trzeba zapalić
Dobrze o tym wiesz!
Zagubiona Wena [koniec II klasy gim, 2007]
I zaszło słońce.
Moje słowa zmieniły się
w popiół
w sieczkę
Chcę uciec - nie wiem gdzie.
Do niej. Do poezji.
A podmiot liryczny się zgubił.
Nie czuję już co piszę.
Chemia czeka.
Kwasy rozpuszczą świadomość
A ja wyślę przez okno list
Do Babci
Do Nieba...
Codzienność [2007]
Codziennie cię widzę
Na szkolnym korytarzu
Ale ty nie spoglądasz
na mnie ani razu
Widzę w Tobie przyjaciela
Nie wiem, jak Ty.
Więc to nic nie zmienia.
(krótki i zgrabny :P intro i ending to tego były zbędne ^^)
Mur [prawdopodobnie 2007]
Stoisz bardzo blisko
mnie
Już chciałam dotknąć
ramię twe
Ale mam zesztywniałą
dłoń
Między mną a tobą
toń
Stoisz na drugim brzegu
Nie zauważając mnie
A masz w oczach wypisane
Ze przeznaczenie czyni marzenia
rzeczywistymi
Widzę ten napis znów
Na twojej niebieskiej koszulce.
I załamuję ręce
Dokładam kolejną cegłę
Mur mojego strachu
Jest znów wyższy
Na progu, cz 7 [04.06.06]
Na progu, cz 6 [04.06.06]
Słońce zachodzi
Skończył się dzień.
Najdziwniejszy w moim życiu dzień.
Mama zapaliła światło
Zaglądała do twej szafy
Półprzytomna mamrotałam
Było za wcześnie na światło
I szmery
Mikołaj coś mówił, ja nie słyszałam.
Mama poszła. Światło zgasło. Zasnęłam.
Nie, nie mogłam spać, mama powróciła,
Powiedziała: "Nie słyszałaś? Mikołaj mówił Ci...
"Nie" - odpowiadam - "Nie, byłam w półśnie."
"Babcia..." - Wiedziałam. "Że babcia...?"
"Tak." "Mówiła mi, które ubranie wybrała."
Byłam na dole, chwilę zapłakałam
I Babci rękę ucałowałam.
Poszłam się wykąpać i umyć włosy.
Potem się ubrałam.
A Babcia? Babcia leżała.
Koło szóstej nad ranem została przebrana.
Różaniec do ręki dostała.
I krzyż.
To do mnie nie dociera.
Wczoraj: "Babcia umiera"
Dzisiaj: "Babcia nie żyje"
Nie wiem naprawdę, co właściwie czuję.
Słońce zachodzi.
Skończył się dzień.
Najdziwniejszy w moim życiu dzień.
Na progu, cz 5 [04.06.06]
Dałaś mi tyle rzeczy
Tyle dla mnie zrobiłaś
Osiem lat w cierpieniu żyłaś
Pokładając w miłości nadzieję.
Jeszcze są twoje powidła.
Jeszcze jest twój kompocik
Leksykon, sowa, słoń, różaniec
Dziadek do orzechów i Matka Boska
Pozostały listy i wpis do pamiętnika
Chcę wierzyć, że jesteś żywa!
Ale nie.
Pomiędzy Niebem a Ziemią
Czy jesteś tu gdzieś blisko?
To wszystko, w co mogę wierzyć!
To wszystko!

Na progu, cz 4 [04.06.06]
Nie sposób wyrazić naszej żałości
Brak Twego oddechu, brak Twojej czułości
Wszyscy tęsknimy za Twym optymizmem
I humorem
Siedemnaście osób się modliło
W imię Boga, dla Ciebie, świeczkę zapaliło
Mówią, że jesteś tu
A mama płacze: "Zabrali mi matkę!"
"Nigdy mnie nie zawiodła..." "Za wcześnie ją zabrali!"
Straszna żałość wypełnia moje serce
Choć nie rozmawiałyśmy
Czułam Twą obecność
Trzymałam za rękę
Słuchałam oddechu
Przeddzień to było...
Obudziłam sie w Zesłanie Ducha Świętego
Zapalono światło
Mama szukała dla Ciebie ubrania
Nieprzytomna jeszcze... nie wiedziałam.
Teraz jakbyś tu była,
Czuję ciepło na plecach, jakbyś mnie tuliła.
Każda rzecz mi o Tobie przypomina.
Mój zegarek stanął.
Twój zegarek chodzi.
O co chodzi?
Zostawiłaś po sobie tyle różnych wspomnień,
A Twego życia siedemset wierszy nie ujmie.
Na progu, cz 3 [04.06.06]
Fotografie czarno-białe
Zdjęcia w ramkach i książki
Z notatkami na marginesach
Prezenty dla kogoś
I od kogoś
Zeszyty, notatki, rysunki ze studiów
Złote myśli
Buty, ubrania,
Pamiątki, perfumy i to wszystko jest.
Nawet dowód osobisty
Legitymacja PCK
Zdjęcia rentgenowskie
Historia choroby
Zeszyt pielęgniarski
Piżama, lekarstwa
Niepotrzebne tak naprawdę
Bo do tych cennych rzeczy
Ktoś dołożył akt zgonu.
Na progu, cz 2 [04.06.06]
Twoje sekrety
Twoje życzenia
Twoje marzenia
Twoje pragnienia
Twoje uczucia
Odeszły wraz z Tobą
Chociaż wszyscy płaczą
I jest nam ciężko
Wiemy, że odszedł też ból.

Na progu, cz 1 [04.06.06]
"Nasze życie jest raz nam dane, więc niełatwo wypuśćmy je z rąk" - Teresa Koenig
Nie żyjesz
Odeszłaś daleko tak
Na tą najdłuższą z życia dróg
I tak jak chciałaś
Jesteś już
Gdzieś wysoko
A tańczący promyk świecy
Odprowadza Twoją duszę
Staram się nie płakać.
Nie chcę jej zatrzymać.
Czemu ja płaczę?
A nie wiem. Tak jakoś.
Od dzisiaj będzie trochę inaczej.
Nie powinnam wybuchać płaczem...
***
Byłam gotowa.
Babcia otwarcie mówiła o śmierci
Że się nie boi
Chce żyć
Potem umrzeć
A potem znowu żyć
I umrzeć
I umarła nagle.
Ale jestem z siebie zadowolona
Ja, "Julisia, jej pierworodna wnusia",
Że przy niej byłam.
***
Jakie to miały być kwiaty?
Nie żółte? Nie. Nie sztuczne.
Mam nie płakać
I westchnąć czasem do niej
W trudnej chwili.
Zasnęła na zawsze, gdy spałam.
Gdy Mikołaj spał.
Gdy mama spała.
Obudziliśmy się wszyscy po kolei
A ona nie.
***
Czy przyśni mi się kiedyś?
Chciałabym, żeby w aureoli
Przez telefon powiedziała,
Że jej dobrze.
Chcę wiedzieć, że jest szczęśliwa!
***
Dowiedzą się wszyscy
I będą lali łzy
Ja jednak wiem
Czego chciałaś Ty.
Pomodlę się, jak to robiłyśmy razem
Zapłaczę cichutko tylko raz
To będzie twoje "paliwko" na drogę
I powiem Ci "pa pa".

Zanim odeszłaś... [maj 2006]
Już ciasta nie upiecze
Obiadu nie ugotuje
Kluseczki z miseczki
I kurczaczek z chrupiącą skórką
Jajecznica na smażono
I paliwko na spacerek
Na słoneczko i wiateek
Przeminęło...
To wpomnienia.
Nasze spacery za tory
Opowieść o zdziwionej żabie
Moje tyczki - pomocniczki
I wiosenne wizyty na dziurawych mostach
"Gibki" dla Piotra jesienią
Opowieści o minionych latach
Piosenki spod Mazowsza
Czarno-białe zdjęcia pradziadka
Czy to minęło?
Miało się przecież nigdy nie skończyć!!!
Modliłam się o to!!!
To niesprawiedliwe...
Bóg powoli jej życie odbiera,
a ona dzielnie na schody napiera
Próbuje się umyć sama
i do mnie przyjść porozmawiać.
I bardzo chce powiesić pranie
Jak to robiła za dawnych lat
Próbuje do kuchni pójść i mówić,
ale zacina się wpół zdania.
Stara się bardzo uśmiechąć ciepło
i szepnąć słówko pocieszenia.
Na płacz się zbiera, widząc jej odwagę
Jej moc, jej siłę i jej bezradność
że chce tak dużo, a tak mało może.
codziennie gorzej
"Wyginie gatunek Terenia Koenig"*
Lecz często powtarza:
"Nie płacz, gdy odejdę..."**
* słowa babci wypowiedziane przy oglądaniu jakiegoś filmu przyrodniczego o ginących gatunkach (dokładnie: Niedługo wyginie gatunek Terenia Koenig...) babcia zawsze była dowcipna. ^^ chociaż w tym przypadku to czarny humor -_'
** również słowa babci.
Echo [gdzieś tak z pół roku temu]
"Możemy spotykać się codziennie"
Nazajutrz nawet echo
umilkło?
- my - ty - co - nie
- co - my - ty - nie
- nie - ty - my - co
W tafli wody jeziora
Pełnego zielonych glonów
rozchodzi się fala zdumienia
Książę na pożyczonym rowerze
odszedł piechotą
pisząc pośpiesznie SMS
do księżniczki opuszczającej powoli
radosne brzoskwiniowe rolety
by pogrążyć pokój
w ciemności
Wspomnienia przykryte kurzem wstydu i żalu
wciąż bez skazy
Marzenia przyduszone rozsądnym głazem
czekają na nadejście wiosny
Literaci wszelacy
-
Brakuje Ciebie - Brakuje Ciebie kiedy leżę sama w łóżku Księżyc stara się ukołysać mnie do snu Skóra krzyczy skóra pragnie skóra tęskni - - pewnie że tak6 lat temu
-
Żegnam - Dzisiaj jest drugiego marca… i właśnie z tym dniem Cukiernia kończy swoją działalność. Łudziłem się, że ktoś będzie pisać oceny, że ktoś będzie mieć czas. ...13 lat temu
Byli i poszli. Czy wrócą?
-
-
Słowa ze świata melodii15 lat temu
-



