Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o wierze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o wierze. Pokaż wszystkie posty

Dziecko zelotów [19.11.2010]

Jestem dzieckiem zelotów
Co paschę zabijam niewinne baranki
Liczę własne kroki
Wyobrażam sobie Eden

Jeden

Czasem jestem wyprany z emocji
Obojętny do cna

Dwa

Choć pod jarmułką
niespokojna dusza drży

Trzy

Nie dano mi wyboru
Lecz jeśli mam być szczery

Cztery

Zacisnę kiedyś ręce w pięść

Pięć

Rezurekcje [14.04.09; 20:54]

zmartwychstały we mnie
wiara
nadzieja
i miłość powstanie dnia pewnego z prochu
a choć w proch się obróci
kiedyś z grobu powstanie
znów

Papieskie okno [3.04.09; 20:55]

Jaką moc musi mieć ktoś, po kim płaczą miliony, które nigdy go nie poznały...
Janowi Pawłowi II, z nadzieją, że w Niebie jest wielu doskonałych informatyków, którzy podłączyli tam internet.


Przez otwarte okno pozdrawiałeś tłumy
Kochałeś tak bliskich jak i nieznajomych
Byłeś dla wszystkich
Potrafiłeś słuchać

Jednostajny pisk
Czarnym całunem przykryty świat
Siła nadludzka lecz życie kruche
W zbitej szybie widzieliśmy odbicie nieba
Machałeś

Dziękuję, Panie [25.03.09; 10:10]

Napisane na religii, w ramach zaległego zadania domowego "napisz modlitwę dziękczynną" ;)
z dedykacją dla wspaniałej siostry Piotry, no i dla Pana Boga oczywiście ^^

Czasem siedząc samotnie na poddaszu
Leżąc z nosem w trawie
Płynąc z nurtem rzeki
Zachwycam się światem
Dziękuję, Panie
W kościele popadam w zadumę
Nie słyszę już głosu księdza
Widzę pod powiekami
Nieskończoność
Proszę, Panie
Pozwól w bezmiarze przestrzeni
Odnaleźć bratnie dusze
Wskrzesić prawdziwych rycerzy
Choćby dzisiaj
Odnaleźć spokój w chaosie
Ciszę w ulicznym tłumie
Wysłuchaj mnie, błagam
Raz jeszcze
Dziękuję, Panie

zdjęcie wykonane przeze mnie w sierpniu '08 na plaży na wypie Fano, w Danii

Z innego świata [23 sierpnia 2008 14:17 Dania, Fanø]

odpowiedzi na pytania
na które odpowiedzi
nie istnieją
udzielasz mi
gdy śpię
między wymiarami
nie istnieje czas
nie obowiązują reguły
dlatego tam
właśnie tam
pokazujesz słuszną drogę
gdy cię bardzo potrzebuję
pojawiasz się
wierzę ci
ufam

Tam [Kwiecień (lub koniec marca) 2006]

Konie pędziły galopem
Nad nimi szumiał wiatr
Papież przechadzał się szlakiem
Czując woń ojczystych Tatr

Wrogowie ściskali się mocno
Przyjaciel podał mi dłoń
Biegliśmy w las gwiazd nocą
Była z nami Maryja i On

Mężowie szukając swe żony
Zrywali im kwiatki na niebie
Do bukietu dokładając przezornie
Szczęście i miłość na chlebie

Cuda się działy w kościele
Niósł się radosny śmiech dzieci
Było ich bardzo wiele
Nie rozrzucały też śmieci

Śmierć była tutaj aniołem
Który wciąż zbierał zaszczyty
Od tych których z mozołem
Przepychała na świat zaszczytny

A zanim ten świat zobaczyłam
Byłam w ciemności tunelu
I krzycząc w agonii słyszałam
Że jestem jedną wśród wielu

Ten strach i to zimno
Które ciągnęło mnie w przepaść
Zwyciężył Baranek tak biały
Że tylko pod nogi mu upaść

I tłum z barankiem na czele
Wkroczył do jego włości
A parę ciemnych sylwetek
Stoczyło się w otchłań ciemości

Gdy byłam blisko Baranka
Poczułam jego krew
Pięć ran prawdziwych jak nigdy
Spadło na ciepły mech

Przypomniał mi się świat mój
Rodzina i przyjaciele
Było ich w tamtym miejscu
Bardzo, bardzo wiele

Gdzie ona się podziała
Ta, co popsułam jej plany
Co się pogodzić nie chciała
Ludziom zadając rany

Ta co nie przebaczyła
Ta co uciekła od Boga
Co pod Kościół chodziła
Jej noga tam nie postała

Nigdy nie rozumiałam
O co jej w końcu chodziło
Ponoć me małe potknięcie
Straszliwie ją zraniło

Jej kłody i drzewa na drodze
Nie zraziły mnie wcale
Przebaczyć się nigdy nie bałam
Ale...

Ona nie przebaczyła mi
Szuka zemsty - wiem to
Bo ktoś z nią rozmawiał
Nie wiedziała kto

Papież przebaczył Agcy
Jezus przebaczył Piotrowi
Zamach na życie i zdradę
A mi nie przebaczono

Wścibskości
Tylko tego, że zobaczyłam
To, czego one nie chciały pokazać
Nikomu znajomemu

Ale tylko obcemu...
Znalazłam to sama
Teraz potępiona za coś
czego żałuję jak ona mogła?

Jej losy roztrzygną się wtedy
W ciemnym tunelu strasznym
Czy spotka Baranka czy widły
To zależy już od niej

Konie pędziły galopem
Nad nimi szumiał wiatr
Papież przechadzał się szlakiem
Czując woń ojczystych Tatr

Wrogowie ściskali się mocno
Przyjaciel podał mi dłoń
Biegliśmy w las gwiazd nocą
Była z nami Maryja i On

Literaci wszelacy