Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzikość (nie)ujarzmiona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzikość (nie)ujarzmiona. Pokaż wszystkie posty

Jastrząb [27.11.10]

Takie to stare, a wydaje mi się jakbym to pisała wczoraj. I zawsze kiedy to czytam, jednocześnie widzę ten dosłowny obraz i czuję to, co chciałam przekazać. Jestem z tego wiersza bardzo zadowolona :) A jak Wam się podoba?

W nocy przyleciałeś do mnie
Usiadłeś na oknie - wyglądałeś jak jastrząb
Powiedziałeś że kochasz mnie tak jak wolność
i krążyłeś po niebie

Zamarłam w bezgranicznym podziwie
a jednak zaciskałam pięści i powieki
gdy łzy i słowa cisnęły się na zewnątrz
byłam tylko zwykłym człowiekiem stojącym w oknie
o w pół do trzeciej nad ranem

Głuptasie, powiedziałeś,
polowaliśmy razem na wschód słońca
kiedy jeszcze byłaś wilkiem

(Zupełnie zapomniałam, pomyślałam ze smutkiem,
musiałam z zawiązanymi oczami gonić za spopieloną tęczą
przez długie jesienne tygodnie
aż futro wyliniało i stanęłam na nogi)

Chciałbym żebyś wróciła, wyznałeś
Więc wybiegłam z domu bez czapki
Ale z pięknym jastrzębiem na ramieniu

Prószył śnieg
I zmywał złe wspomnienia

Wypchane zwierzęta [23.09.08 15:10]

Wypchanych zwierząt
utracony honor
Wypchanym zwierzętom
odebrana duma
Niechciana nieśmiertelność
Puste plastikowe oczy
Wystawione na widok publiczny
Ich skóry tak naprawdę
puste
winny gnić w leśnym poszyciu
Czemu nie oddałeś im
godnego spoczynku
na wilgotnym mchu
Czemu nie pochowałeś
Tego co z nich zostało

Wyobraź sobie wypchaną prababkę
w kącie

Literaci wszelacy