Duchy przodków [wiosna 2008]

A oni, ukryci zazdrośnie przed światem
w najgłębszych zakamarkach
duszy, gdy patrzą przez burzowe
chmury, smutno im być niepotrzebnymi.
wracają z góry.

Czy on lubił śpiew słowika?
Nie powiem. To boli.
Rana jeszcze świeża.
Nie tak dawno klękając do pacierza
Ktoś cicho ten świat pożegnał

Powiedz!

Nie powiem. Nie wolno.
To poważny człowiek
Nie słuchał świergolenia ptaków

Smutek oknem wszedł do domu
A on znów
Bujając się na fotelu
Słuchał widmowych trelów

/modyfiknięte dzisiaj ^^' ale tylko ostatnie słowo i jakieś interpunkcyjne

1 komentarze:

Witaj.
Wiersz skłaniający do refleksji, ciekawy. Życzę dalszych sukcesów w pisaniu, bo szkoda byłoby zmarnować talent. :)
Pozdrawiam. :)

 

Literaci wszelacy