Dno rozpaczy... [20 listopada 2006]

Siedzi samotna dziewczyna na ławce
Błysnęło ostrze w blasku słońca
Dzień jest pogodny, dzieci się śmieją
Ale jej rozpacz nie ma końca.

Myśli, dlaczego znowu to robi
A krew wypływa jej spod skóry
Obwinia siebie, obwinia innych
Wtedy rana mniej boli...

Nie płacze. Jednym pewnym ruchem
Przecina swoją skórę i patrzy,
Obserwuje, i ciąży jej to okropnie
Lecz rana nie boli, krew nie parzy...

Wstała i idzie. Nie widzi żadnego światła
Żadnej zieleni, nie słyszy śmiechu,
Świat nie ma sensu
Zamknęła się w ciemnym tunelu

I brnie przez niego by czasem
Gdy oszalałe myśli duszą ją i kłują
Całe ciało rozświetlić tą ciemność
Błyskiem żyletki... A myśli i tak dalej się snują...

By zimny tunel, gdzie nie ma ni świeczki,
Ni światełka, ocieplić spływającą krwią.
I tak żyje. Odchodzi w ciemniejszą coraz ciemność
I już nie może. Chciałaby odejść.
I zobaczyć wreszcie jasność...

1 komentarze:

www.poem-angel.blog.onet.pl

Wiesz ten wiersz jest śliczny. Rymy są i bardzo mnie zaciekawił. Pewnie dużo kobiet a szczególnie nastolatek jest tak załamanych i to z wielu powodów. Wiem coś o tym...
:**
[poem-angel] - wpadnij ;p mam nowy wiersz ;D

 

Literaci wszelacy