Czasostanie [12.02.09; 22:27]

Dziś... nic nie ulegnie zmianie.
Nikt nie umrze, nikt się nie narodzi.
Nikt nawet nie zechce zrzucić skóry,
Nikomu pazur się nie złamie,

Dzisiaj będzie trwało aż do jutra
Za rok też będzie dzisiaj.
Zdążę, dzięki temu, zdążę.
A nikomu włos nie spadnie z futra.

Nie zmieniliśmy się wcale od wczoraj.
To miejsce zastygło żyjąc chwilą.
Już przyszła pora, by ruszyć zegar,
Połóż się na trawie, czas głośno zawołaj.

Rozgrzeszenie [12.01.11]

Rozgrzeszenie nie spadło na mnie z góry piorunem
Kiedy stałam pod nagim drzewem rozdeptując w kałuży podwiędłe liście
To ja byłam jesienią naszej miłości
Deszczowe dni sprowadziłam łzami na naszą wspólną ziemię
Burzowe chmury ze złością grzmiały nad nami

Ptaki śpiewające dla nas odleciały
Zostaliśmy sami

Chcieliśmy rozerwać świat na pół
Odwracając się plecami

Gdy już nie chciałeś całować mych policzków
Mroźny wiatr mi złożył pocałunek

Do twych biednych zimnych rąk zaczęły się tulić
Malutkie płatki śniegu

Na uschniętym drzewie skrzył się srebrny szron
Z twojej twarzy ścięte mrozem łzy
Scałowałam ciepłymi ustami

Rozgrzeszenie powoli rozgrzało
Całe moje ciało

Chwila [19.09.2012]

Jak kochać tak bardzo żeby nie zatrzymać
kiedy mówi nie wiem a ty myślisz że wiesz
jak nie mówić kiedy słowa same płyną zalewają

Jak nie krzyczeć kiedy złość pulsująca jak magma

Jak przestrzegać zasad nie zatracając siebie
Jak innych zadowalać pozostając sobą
w dzisiejszym świecie wcale nie innym od wczorajszego

Gdy myślisz o sobie jesteś egoistą gdy o miłości to marzycielem
Gdy o ideałach jesteś głupcem gdy o tradycji jesteś staroświecki

Rodzina ostatnią ucieczką od której uciekasz nie dlatego że takie czasy
Bo każdy chciał kiedyś pójść na swoje i to nawet w latach pięćdziesiątych siedemnastego wieku

Bardzo śmieszne twoje życie moje życie całe życie
Zapomnijmy o nim na chwilę udając że zegary nie tykają
Ulotną chwilę szczęścia można złapać w siatkę albo zatłuc kapciem

Kłuje i cieszy komar-motyl
Zabawna tragikomedia

Dziecko zelotów [19.11.2010]

Jestem dzieckiem zelotów
Co paschę zabijam niewinne baranki
Liczę własne kroki
Wyobrażam sobie Eden

Jeden

Czasem jestem wyprany z emocji
Obojętny do cna

Dwa

Choć pod jarmułką
niespokojna dusza drży

Trzy

Nie dano mi wyboru
Lecz jeśli mam być szczery

Cztery

Zacisnę kiedyś ręce w pięść

Pięć

Teoria względności [1.11.12]

Tym wierszem sprzed dwóch miesięcy chciałabym powitać Nowy Rok i w pewien sposób nową erę dla bloga, który po 4 latach cichego funkcjonowania będę się starała popularyzować :)

Nawet jeśli w panteon kobiet
Wrośnięta jestem jak korzeń

Nawet jeśli wiara w odrębność
W ogóle mi nie pomoże

I nawet jeśli jestem jak każda
Pozwól mi wierzyć
że nie

Że żadna, żadna inna dziewczyna
Nie zastąpiłaby mnie

Że nie przypominam Ci wcale a wcale
Żałosnych "kobiet niezależnych"

Że bliżej mi raczej do bajkowych dziewcząt
Odważnych, cnotliwych i dzielnych

I w końcu umiej oszukać mnie szczerze
Że spośród nich się wyróżniam

A ja uśmiechem Cię pięknym obdarzę
I nie pozostanę Ci dłużna

Bo nawet ziarnka piasku na plaży
Pod lupą się różnią od siebie

I nawet gdyby ktoś mi powiedział
Że wielu podobnych do Ciebie

To ja mu się tylko w oczy zaśmieję
I powiem odważnym głosem

Że jesteś dla mnie kimś wyjątkowym
Bo wspólnym związany losem

Literaci wszelacy