Minęło 8 miesięcy... [04.02.07]

Już osiem miesięcy Cię nie ma

Nikt nie woła “Julisiu”

Nie zaplata warkoczy

Nie myje włosów

Nie każe wyłączyć gadu-gadu

Nie woła na śniadanie

Nie ogląda za mną filmów

Nie całuje

Nie przytula

Zostały buty i fotel

I został jeden włos

A całe ciepło uciekło do góry

I Twoja postać staciła głos

I moc w mym sercu słabnie

Jest mi ciężko bez Ciebie

Nikt mnie ścierką nie zdzieli

Nie nakrzyczy

Nie pomoże

Nie doradzi co robić

Gdy życie wykańcza

Gdy łzy w oczach

Gdy się dławi samym sobą

Kiedy rodzice się kłócą

Chciałyśmy jechać do Częstochowy

Byłam pewna, że Matka Boska coś poradzi

Że Ona umie

Że uzdrowi

Albo, że pójdziesz chociaż na majowe

Ty też wierzyłaś

Do końca

Który nadszedł…

DLACZEGO?!

Czy nie lepiej się nie narodzić niż umierać?

Tak Cię kochałam…

Co ja teraz zrobię?

Nikt nie przysyła mi takich listów, jakie ty przysyłałaś

Nikt nie jest taki jak Ty

I nie będzie

Nikt Cię nie zastąpi

I co z tego, że ten wiersz nie jest wierszem

i nie nadaje się do publikacji…

Co z tego?

Ja nawet nie chcę współczucia ludzi

Nie po to to piszę

Chcę, żebyś wróciła

Bóg ponoć może wskrzesić…

0 komentarze:

Literaci wszelacy