Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o tęsknocie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą o tęsknocie. Pokaż wszystkie posty

*** [29.09.11; 14:10]

Jesień tak boleśnie wżera mi się w duszę
Gdy dni mijają tak bez Ciebie

Serce płoche pulsuje ustawicznym bólem
Mimo że słońce migoce mi w oczach

Jesteś jeszcze dalej niż gdy byłeś mile stąd
Splątana nić naszych losów rozluźnia się

***

Potrzebujesz wolności
jak ja

Rozumiem kocham trwam

Qu'est-ce qu'il compte le plus? [04.06.11]

Qu'est-ce qu'il compte le plus dans la vie?
Quand je n'avais pas de toi, je pensais que toi.
Maitenant je t'ai trouve, mais les ombres qui t'imitent m'apellent.
Lorsque je leur reponds, je n'entends que de la silence.
Les mirages demeurent. Le desir du bonheur est comme un trou noir.
Il se nourrit de reves realises, enferme par eux, il s'ouvrira ailleurs.


Ils m'apellent, tous ceux pourraient compte pour moi.
Meme ceux sur lesquels je ne pouvais pas compter.
Parfois je ressens sur mes levres les vestiges des baisers fantasmatiques.
Je ressens mes joues en feu, les mains tremblants quand mon ame revient aux places ou je ne reviendrais plus jamais comme j'y etais avant.


Parfois j'ai l'impression que j'ai perdu quelque chose. [...]

Co w życiu liczy się najbardziej?
Kiedy nie miałam Ciebie, myślałam, że Ty.
Teraz Cię znalazłam, ale dawne cienie udające Ciebie wołają do mnie.
Gdy im odpowiadam słyszę tylko echo.
Złudzenia pozostają. Pragnienie szczęścia jest jak czarna dziura.
Karmi się spełnionymi marzeniami, zamknięta przez nie, tworzy się gdzie indziej.

Wołają mnie wszyscy, którzy przed laty mogli się dla mnie liczyć.
A nawet Ci na których liczyć nie mogłam.
Czasem czuję na swych ustach ślady widmowych pocałunków.
Pieką mnie policzki i czuję drżenie rąk gdy mój duch wraca w miejsca, do których już nie wrócę taka jak wtedy.

Czasem mam wrażenie że coś straciłam.
Ale wtedy uświadamiam sobie, że cokolwiek bym nie zrobiła, straciłabym coś. Chciałam gdzieś należeć. Chciałam należeć do kogoś. Teraz czuję na moich rękach więzy i chciałabym się uwolnić z tych, które pętają mnie najmocniej.
Po śladach babiego lata ulatniającego się tuż nad moją głową dotrzeć do zapomnianych marzeń.
Do tych, których mogłam poznać, gdyby wszystko potoczyło się inaczej.

Kiedyś byłam w miejscu gdzie wszystko jest inne i otwierały się przede mną cudowne perspektywy.
Ale nie miałam Ciebie.

Czy ta rzeczywistość jest gorsza?
Zbuduję most choćby z kawałków próchna które znajdę po obu brzegach.
Jeśli chcesz znać cały mój świat, musisz poznać miejsca, w których zostały odłamki mojego serca.

Strasburg.

z tobą [19.19.09; 14:55]

unieszczęśliwiając się wiedzą
że ponad widnokręgiem helios nie pogania hyżych rumaków
zmuszając się by podmiot liryczny rozebrać z liryki i uczynić go

pomiotem
przerażająco przejrzystym bez otoczki tajemniczości
nosząc na plecach coś na kształt krzyża podążać tą samą ścieżką

codziennie
myślę o czasie gdy przyjdzie mi zapomnieć o wszystkim co mądre
i znać tylko inną prawdę prawdziwszą niż prawdziwa
na zapomianych bogów wpadać na leśnych ścieżkach
zabłądzić w labiryncie drzew

z tobą
wskrzesić starodawną magię
by nie wtulać się już w nieruchome powietrze
lecz zastygnąć w czasie
drżąc niczym listek dotknięty dłonią wiatru

Przypomnij [26.03.09; po 1 w nocy]

Matka malutką dziewczynkę
całowała w karminowe usteczka
Szeptała czule do uszka
Dziewczynka urosła
już zapomniała prawie
jak to jest dotykać
warg czyiś swymi wargami

przypomnij jej

Okno [17.12.08 ; 23:09]

Mogę widzieć cię wyraźnie
przez pryzmat
odległości czasu zdarzeń
po gradzie burzy deszczu
nie potrafię cię
wypłukać
z moich marzeń

Wciąż nie mogę się pozbyć
wrażeń
pozostają nienaruszone w pamięci
nic nieznaczące
momenty chwile dni sekundy
bieg wydarzeń
i letniego powietrza powiew
z otwartego okna
im więcej ciebie w mych myślach
tym bardziej jestem samotna

Grudzień [17.12.08 00:09]

Jak bardzo można w grudniową noc
Czekać na letni poranek!
Jak bardzo można w zimowy dzień
pragnąć lipcowej nocy!
Chodźmy razem śnić tą zakłamaną
prawdę na jawie,
Chodźmy w mroczny dzień lub jasną
noc, kochanie...

Minęło 8 miesięcy... [04.02.07]

Już osiem miesięcy Cię nie ma

Nikt nie woła “Julisiu”

Nie zaplata warkoczy

Nie myje włosów

Nie każe wyłączyć gadu-gadu

Nie woła na śniadanie

Nie ogląda za mną filmów

Nie całuje

Nie przytula

Zostały buty i fotel

I został jeden włos

A całe ciepło uciekło do góry

I Twoja postać staciła głos

I moc w mym sercu słabnie

Jest mi ciężko bez Ciebie

Nikt mnie ścierką nie zdzieli

Nie nakrzyczy

Nie pomoże

Nie doradzi co robić

Gdy życie wykańcza

Gdy łzy w oczach

Gdy się dławi samym sobą

Kiedy rodzice się kłócą

Chciałyśmy jechać do Częstochowy

Byłam pewna, że Matka Boska coś poradzi

Że Ona umie

Że uzdrowi

Albo, że pójdziesz chociaż na majowe

Ty też wierzyłaś

Do końca

Który nadszedł…

DLACZEGO?!

Czy nie lepiej się nie narodzić niż umierać?

Tak Cię kochałam…

Co ja teraz zrobię?

Nikt nie przysyła mi takich listów, jakie ty przysyłałaś

Nikt nie jest taki jak Ty

I nie będzie

Nikt Cię nie zastąpi

I co z tego, że ten wiersz nie jest wierszem

i nie nadaje się do publikacji…

Co z tego?

Ja nawet nie chcę współczucia ludzi

Nie po to to piszę

Chcę, żebyś wróciła

Bóg ponoć może wskrzesić…

Literaci wszelacy