Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nagrodzone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nagrodzone. Pokaż wszystkie posty

Lalka [2005]

ten wiersz uznaję za PIERWSZY, który napisałam, choć w istocie pierwsze są te z drugiej klasy SP ;]

kiedyś ją dostałam

od mamy

jak byłam mała

śliczną niebieskooką laleczkę

o złotych loczkach

w sukience w kwiatki

siedziała

wśród innych

lalek

wzgardzona

porzucona

zapomniana

i musiało minąć tyle lat

bym zrozumiała

ile straciłam

nigdy nie bawiąc się lalką

***

ilekroć na nią patrzę

czuję ukłucie żalu

w sercu i w duchu

i choć moje dzieciństwo

już się

kończy

ona wciąż

jest taka sama

i czeka

***

musiała tyle lat

znosić inne

lalki

w pięknych sukienkach

i w żalu

przykrytym

jej niewinnością

nie traciła nadziei

że ją zauważę

że ją odnajdę

i że zrozumiem

ile wspaniałych chwil

straciłam

nigdy nie bawiąc się lalkami

...czyżby kolejne pouczenie? [wiosna 2008]

Trudno jest napisać cokolwiek na wezwanie

Tak aby miało sensowne przesłanie

Aczkolwiek podejmę dzisiaj ten trud,

Choć wiersz na pewno nie będzie cud-miód.

Najpierw papieros, potem rak i choroby serca.

Lecz to nie dociera do pewnego starca

Nie widzi już wcale napisu tego

Będzie więc palił do końca samego.

Alkohol – wiadomo – rzecz niebezpieczna

Z przyzwyczajenia staje się konieczna

Chociaż pozornie piwo jest niesmaczne

Nie można przestać, kiedy się już zacznie.

Marihuana - taka trawka inna?

To nie jest wcale roślinka niewinna

Raz ją zapalisz - „jazdy fajne były”

Masz więc ochotę, by się nie kończyły.

Uzależnienie niszczy człowieka

Życie powoli z niego ucieka

Tu nie chodzi wyłącznie o narkotyki

Lecz o Internet, komórkę i złe nawyki.

Uzależnić się można nawet od kakao

I kawy, i herbaty i od gry w makao

Ze zdrowiem trzeba się rozsądnie obchodzić

Drugi raz nikt nie ma szansy się urodzić.

Chociaż to może wydać się nudne

Po raz któryś te same regułki żmudne!

Nie pal i nie pij – a pójdziesz do nieba

Pracuj powoli, a będziesz miał chleba.

Nie to jednak chcę ci teraz przekazać

Ponadto nie chcę ci nic nakazać

Zastanów się tylko nad tym przesłaniem:

Nasze życie jest raz nam dane.

Marzenie [22 marca 2006]

cztery ściany
podłoga
sufit
meble
rzeczy bezwartościowe
książki bezcenne
ciężkie powietrze

skazana na to
jestem
żyję
nie poddaję się
dla ciebie

kim jesteś?

jest także okno
widzą tam kilka domów
mur-beton
błoto i śnieg
wrzaski i brud

a ja dostrzegam
lasy
łąki
pola
niebo
gwiazdy
chmury
słońce
księżyc
cud

wszystko pędzi
psuje się

w niemym oczekiwaniu
stoi tylko natura

dla nas
niebo opadnie na ziemię
łąka zakwitnie
koniczyną
słońce rozbłyśnie
okrzyk radości
rozpędzi chmury
a nasze zdziwienie
ustąpi miejsca nocy

gdzie?

daleko jest świat
widzę go
widzę twój cień
zarys duszy

wiem gdzie jesteś ale nie znam cię
kiedyś się spotkamy

kiedy?

milknie muzyka
ciężkie powietrze przygniata
podłoga
cztery ściany
sufit
meble
bezwartościowe rzeczy
bezcenne książki

w krainie marzeń
przeklętej niegdyś
czas ją odczarował
zaniesie mnie tam

widzę twój cień
w parku
twój cień i ja
idziemy za rękę

a gdzie ty?

czy
to tylko
marzenia
sny?

Mądry i głupi

Muszę podziękować komuś z mojej klasy, kto swoim zachowaniem zainspirował mnie do napisania tego wiersza. :P :))

^ oryginalny przypis zachowany :D

Gdy ktoś jest głupi,
Mądremu oczy wyłupi.
Żeby tylko udowodnić,
Że mądry to dziwny osobnik.
Odmienny, inny, kujon,
przezwiska mądrego w oczy kłują.
Ale czas leci i leci...
Za pięć lat patrzymy,
a głupi zbiera śmieci
spod nóg mądrzejszego.
I co ty na to kolego?

Życie [I gim]

Mój wiersz nawołujący do pozostania przy życiu... Moje koleżanki ciągle miały myśli samobójcze oO no comm's.

W życiu widzisz
kwiaty
drzewa
niebo
ziemię
woda i powietrze
obmywają twoje ciało
zdaje się że mieszka tu
radość

Uśmiech jest
kluczem
by wejść do ludzkich
serc
wszystko takie proste
piękne

Lecz tam gdzie rośnie
kwiat
krowa się pojawia
nic nie zostaje
łodyżka uschnięta jedynie
ma miejsce spoczynku
wśród traw

Drzewa tracą liście
w czarne kropki usłane
próchnieją
tracą duszę

Słońce grzeje
gdy nagle widzisz
że świat jest okrutny
powietrze pełne spalin
dusisz się

Masz ochotę się utopić
by położyć kres
swojemu cierpieniu
woda jest zielona
to glony

Wolisz się zakopać
(nie ma sensu topić się
w zielonej otchłani)
wszędzie pełno śmieci
ziemia struta
nie ma już piękna
ktoś pluje
znieważając ziemię
od której tyle rzeczy
bierze początek

I teraz już wiesz
że z prochu powstałeś
więc w proch się
obrócisz
i patrzysz na
niebo
skażone kłębami
czarnego dymu

*************************************
Śmierć przez samobójstwo
to najgorszy wybór, jaki możesz podjąć.
Świat to zło i dobro.
Nie możesz odbierać sobie życia!
Przez to możesz się pozbawić wielu rzeczy
materialnych i niematerialnych. Życie to dar.
Pamiętaj o tym.
Przecież nikt nie jest głupi na tyle,
żeby wyrzucać prezent.
Piękny prezent od Boga.
Nie dostaniesz drugiego życia.
To jest twoje jedyne. Popełniając samobójstwo
stracisz się na wieki, skazując swoją duszę na
wieczne cierpienia.
*************************************

Julka

Zagadka [jesień 2005]

Jest takie istnienie,
przed którym drzewa pokłony biją
Jest takie istnienie,
przed którym głowy zwierzęta chylą
Zaraz po Bogu
istnienie najważniejsze
to jedno najsilniejsze, to drugie najpiękniejsze
Ono, choć dwoje, to jedno
Taki już jego urok i piękno
Znają je wszyscy, a nikt go nie zna
Nawet Bóg nie potrafi go okiełznać.
Jest bowiem istotą samowolną, swawolną
Nie zawsze mądrą, nie zawsze swobodną.
Jedno istnienie takie na dwie połowy się dzieli,
takiego istnienia życie rozpoczyna się w bieli.
Zagadka to trudna, któż więc jej sprosta?
Zdziwisz się pewnie, odpowiedź jest prosta.

Istnienie owo zwie się małżeństwo.

Drzewa mówią [jesień 2005]

Patrzę na drzewa w objęciach wiatru
lekkiego
mokrego
Liście im szeleszczą;
wołają:
chodź!
zostań!
posłuchaj!
Nie odchodź...
Życie trwa krótko.
Poznaj je nim będzie za późno
i stracisz
radość życia...

Siła przyjaźni [marzec 2006]

Jeżeli zerwiemy tą przyjaźń
To znaczy, że jej nie było
A przecież chyba nam się
To wszystko nie przyśniło?

To zrozumienie i miłość
Ta radość i to uczucie
Te piękne, radosne chwile
I ciepła miła poczucie

Ta pewność, że nic się nie stanie
Że z dyrektorką nie będzie rozmowy
Ta pewność, że nikt cię nie skrzywdzi,
Że ja Cię przed nim obronię
Że ja Cię chętnie wysłucham
Że zawsze Tobie pomogę

Ta pewność, że ktoś mi pomoże
Że nie jestem sama na świecie
Ten ból i ta rozpacz
Gdy kłótnia choć mała się wznieci

I chociaż tyle słów padło,
Które paść nie powinny
I choć tyle się zdarzyło,
Co się nie powinno zdarzyć
Swojej wartości nie straciło
Słowo "przyjaźń",
Które cenne będzie, jest i było.

Tam [Kwiecień (lub koniec marca) 2006]

Konie pędziły galopem
Nad nimi szumiał wiatr
Papież przechadzał się szlakiem
Czując woń ojczystych Tatr

Wrogowie ściskali się mocno
Przyjaciel podał mi dłoń
Biegliśmy w las gwiazd nocą
Była z nami Maryja i On

Mężowie szukając swe żony
Zrywali im kwiatki na niebie
Do bukietu dokładając przezornie
Szczęście i miłość na chlebie

Cuda się działy w kościele
Niósł się radosny śmiech dzieci
Było ich bardzo wiele
Nie rozrzucały też śmieci

Śmierć była tutaj aniołem
Który wciąż zbierał zaszczyty
Od tych których z mozołem
Przepychała na świat zaszczytny

A zanim ten świat zobaczyłam
Byłam w ciemności tunelu
I krzycząc w agonii słyszałam
Że jestem jedną wśród wielu

Ten strach i to zimno
Które ciągnęło mnie w przepaść
Zwyciężył Baranek tak biały
Że tylko pod nogi mu upaść

I tłum z barankiem na czele
Wkroczył do jego włości
A parę ciemnych sylwetek
Stoczyło się w otchłań ciemości

Gdy byłam blisko Baranka
Poczułam jego krew
Pięć ran prawdziwych jak nigdy
Spadło na ciepły mech

Przypomniał mi się świat mój
Rodzina i przyjaciele
Było ich w tamtym miejscu
Bardzo, bardzo wiele

Gdzie ona się podziała
Ta, co popsułam jej plany
Co się pogodzić nie chciała
Ludziom zadając rany

Ta co nie przebaczyła
Ta co uciekła od Boga
Co pod Kościół chodziła
Jej noga tam nie postała

Nigdy nie rozumiałam
O co jej w końcu chodziło
Ponoć me małe potknięcie
Straszliwie ją zraniło

Jej kłody i drzewa na drodze
Nie zraziły mnie wcale
Przebaczyć się nigdy nie bałam
Ale...

Ona nie przebaczyła mi
Szuka zemsty - wiem to
Bo ktoś z nią rozmawiał
Nie wiedziała kto

Papież przebaczył Agcy
Jezus przebaczył Piotrowi
Zamach na życie i zdradę
A mi nie przebaczono

Wścibskości
Tylko tego, że zobaczyłam
To, czego one nie chciały pokazać
Nikomu znajomemu

Ale tylko obcemu...
Znalazłam to sama
Teraz potępiona za coś
czego żałuję jak ona mogła?

Jej losy roztrzygną się wtedy
W ciemnym tunelu strasznym
Czy spotka Baranka czy widły
To zależy już od niej

Konie pędziły galopem
Nad nimi szumiał wiatr
Papież przechadzał się szlakiem
Czując woń ojczystych Tatr

Wrogowie ściskali się mocno
Przyjaciel podał mi dłoń
Biegliśmy w las gwiazd nocą
Była z nami Maryja i On

Do Asuna [4.05.06]

Asun to koń na którym uczyłam się kłusować ;) To były te pierwsze chwile w siodle... Od tego zaczęło się moje nowe życie ;D

Zdanie które następuje po ostatnich ** nie tyczy się oczywiście jazdy Asuna ze mną na grzbiecie. Ja tylko mogłam wtedy marzyć, że też kiedyś pojadę konno na brzegu morza. I dalej marzę :)

Asunie
Mój biały
Siwy koniku
Pamiętasz jak Cię głaskałam?
Pamiętasz jak Cię czesałam?
I tą marchewkę, którą Ci dałam?

**

Ten jeden kłus
W twoim rytmie
Rankiem ospały
Na lonży biegałeś
Dla mnie
Dziękuję...

**

I pożegnanie
Wpierw jedno
I drugie
Nie mogę przestać patrzeć w twoje oczy

**

Wtulając twarz
W twoją głowę
Wiedziałam, że zatęsknię

**

Nad morzem
W Bałtyku
Tak pięknie tam
Wjechałeś
Biały Mój Koniku

Ostatnie pożegnanie
Asunie kochany

Kilometry nas dzielą
A ja wciąż tęsknię
Ciemno już na dworze
Czy jeszcze kiedyś się spotkamy
Koniku mój biały?

Do samej siebie, ku pokrzepieniu serca [17.11.05 (wieczór po targach POLEKO w Poznaniu, drobna korekta 11.05.06)

Czasem jest tak,
że radość przysłania
Wszystkie twoje smutki.
Liczą się wtedy radości,
nie zmartwienia i ich skutki.
Z uśmiechem na ustach
przez życie idziesz,
bo w ukrytym gdzieś kufrze
swoje smutki niesiesz.

Jest jednak czasami
zupełnie na opak:
życie się staje udręką,
a chłopak, którego lubisz
nie zwraca na ciebie uwagi.
Wtedy pomyśl sobie,
że to nie koniec świata,
jutro nowy dzień,
nowa chwila.
Jesteś młoda i silna,
zamknij w kufrze smutki
ciesz się każdą chwilą
i rozwiej ciemne chmurki.

Ja [27.04.06 (11.05.06- dopisanie 3 od końca wersu) ]

Samotna tak na niebie pełnym gwiazd
Spragniona pustki i spokoju
W głębi serca miłości i przyjaciół wielu
Prawdziwych! I prawdziwej rodziny.
Wśród bólu i cierpienia i ciosów
Zapominając ile jestem warta
Ze spuszczoną głową przemierzając świat
Płaczę
I czekam na przyszłość

Zobacz wszystkie dyplomy

Literaci wszelacy