Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przekłady na francuski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przekłady na francuski. Pokaż wszystkie posty

Tomasz Różycki - Pris en gage

Un mec qui a acheté le monde, a pris la mort en gage.
Quand il descendait vers la mer, l’ombre le suivait
et, en rammasant la sauge et les épines, s’allongait,
devorait la poussière de toutes les routes de Provence
et grandissait, grandissait jusqu’à la moité de la feuille.
Et lui, il marchait d’un pied léger, sans se voûter
du tout  vers la baie pure comme un poition
ou il y avait une femme à robe retroussé

dans la main. Il faisait frais mais
quand il s’est retourné, derrière son dos
l’ombre couvrait un hemisphère : ‘y avait pas
de soleil de Sanary à Orange et se levaient
ces vingt quatre vents de la fin
de la mer grecque, celui rouge, et blanc,
celui de Marseille et celui plus interne, le dernier
à peine rêvé, qui fait aux navires couler .


ORYGINAŁ:
"Wziął w zestawie"
Gość, który kupił świat, wziął śmierć w zestawie.
Gdy schodził w stronę morza, cień szedł za nim
i wciąż wydłużał się, zbierając szałwię
i ciernie, żarł kurz z wszystkich dróg Prowansji,
i rósł, rósł, aż zajął połowę kartki.
A on szedł lekko, wcale się nie garbiąc,
w stronę zatoki czystej jak lekarstwo,
w której stała kobieta z podkasaną


sukienką w dłoni. Było lekko, chociaż
kiedy się odwrócił, to za plecami
pół ziemi zakrywał cień: brakło słońca
od Sonary do Orange i zrywały
się te dwadzieścia cztery wiatry z końca
greckiego morza, ten czerwony, biały,
z Marsylii, i ten wewnętrzny, ostatni,
ledwie przyśniony, który topi statki.

Remarque: Pomyliłam się, przepisując oryginał wiersza i zamiast "w zestawie" napisałam "w zastawie" wskutek czego tytuł i początek wiersza są źle przetłumaczone. Jednak zostawiam z tym błędem, ot tak, na pamiątkę, a może za czas jakiś zrobię przypis i dopiszę poprawne tłumaczenie :) Zrobiłam też literówkę i zamiast "Sonary" napisałam "Sandry" i przetłumaczyłam to "Sandre". Sonary to nazwa miasta we Francji, więc zmieniłam już teraz na poprawne, żeby nie było wątpliwości.

Tomasz Różycki - Les langues de l'orage

Les langues d’orage, le cinquième jour de mai
murmurent quelque chose au dessus de l’horizon
et ils frappent et ils cognent en proclamant
une vingtaine de thèses écrites par le courant
sur les crêtes tout livides dont une troupe
se déplace vers l’est, vu de sa fenêtre,
d’un milimètre chaque mois. Quand ils plieront
entièrement et il verra la Moravie, la vallée

peu profonde de Danaube, les fumées dans les Aples
et les vagues d’Adriatique dansantes
avec les dauphins et la poussière
rubiconde venue du ciel africain.
Et un volcan vide, et dans le lointain
un tout petit rhinocéros disparaissant
dans une grande perspective. Et plus loin
encore quelque chose – ni l’éclat des jumelles, ni de pluie.

ORYGINAŁ:
"Języki burzy"

Języki burzy, piątego dnia maja
coś tam mamroczą ponad horyzontem
i tłuką, i łomocą, obwieszczając
swoje dwadzieścia tez, spisanych prądem
na sinych grzbietach gór, których gromada
przesuwa się na wschód za jego oknem
co miesiąc o milimetr. Kiedyś czmychną
zupełnie i zobaczy Morawy, płytką


dolinę Dunaju, dymy nad Alpami
i roztańczone fale Adriatyku
i w nich delfiny, a nad ich grzbietami
czerwony pył ciągnący znad Afryki.
I jeszcze pusty wulkan, i w oddali
jak maluteńki nosorożec znika
w ogromnej perspektywie. Dalej jeszcze
coś - lecz nie lornetki ruch, nie blask deszczu.

Tomasz Różycki - Le printemps vient

Comme d’habitude, le printemps vient
en retard de trois jours, fini
les vitamines et tout oxygène. L’eau pue
et l’odeur de mort se répand dans l’air.
Le printemps vient et brille à midi
clairement par la porte entrouverte et picote
la poussière du sol. Pourtant dans le corps
les plaies se sont déjà ouvertes et il y a tant

de changements irréversibles. La peau gerce
et l’eau suinte . Et la grammaire
s’écroule, et la pensée se déforme
en rencontre avec la lumière froide. Le corps
caché sous les bandages, sous le papier, sent
comme le printemps touche ses points les plus
fragiles, l’un après l’autre,comme une amante douée
et le souffle fait aux rideaux avancer.

ORYGINAŁ:


"Wiosna przychodzi"
Wiosna przychodzi jak zwykle za późno
całe trzy dni: gdy się kończy zapas
witamin i cały tlen. Woda cuchnie
i o śmierci może świadczyć choć zapach.
Wiosna przychodzi i mocno w południe
świeci w uchylone drzwi i wyjada
z podłogi kurz. Tymczasem już się w ciele
zdążyły pootwierać rany i wiele


jest nieodwracalnych zmian. Pęka skóra
i sączy się woda. I gramatyka
rozpada się, i myśl się deformuje
w zetknięciu z chłodnym światłem. Ciało skryte
pod bandażami, pod papierem, czuje,
jak wiosna po kolei je dotyka
w najczulsze miejsca, wprawnie jak kochanka
i oddech szybciej porusza firankę.

Literaci wszelacy