Mlekodrzew serca [26.03.09, noc]

Niby trzy osobne, mini-wiersze, a jednak, jak zauważyłam, mają ze sobą coś wspólnego.
Stanowią jakąś całość, dlatego nie będę ich rozdzielała.
Najpierw piszę o sobie, potem do niej, potem do niego.
Hm, ciekawie wyszło, a nie wymyśliłam tego układu świadomie.
Tytuł powstał z połączenia 3 słów, po jednym z każdego wiersza xD

zimne mleko
czekolada z lodówki
i jogurt
pozostanę niezłomna

***

Jesteś jak uschnięte drzewo
Nienawidzę cię za to
Że go ranisz
Chociaż on kocha

***

Zrób mi miejsce w swoim sercu
Chciałabym poprosić
ale wiem, że to nie ma sensu.

Hydrauliku [26.03.09; 22:23]

Hydrauliku
mam nieszczelne usta
za dużo słów z nich wypływa
Hydrauliku
Mam nieszczelne uszy
Słyszę ciągle zbyt wiele
Hydrauliku
Mam nieszczelną głowę
Łatwo zgadnąć o czym myślę
Hydrauliku
Mam nieszczelne oczy
Ciągle płaczę

Hydrauliku
Mam nieszczelne serce
Zbyt wiele z siebie daję światu

Mówisz iż francuski klucz
Oczom uszom głowie
Nie pomoże

Ale spróbuj może
Zamknąć mi usta
Tym kluczem

Gdy mi go oddasz
Zatrzasnę się w sercu
Wraz z tobą
I wyrzucę klucz
Przez okno

One [26.03.09; 22:23]

hm. dla Mamy.
genialny utwór to to niestety nie jest, ale jest
(cytat: "Nie powiem, że jest, ale jest, bo jest" Karolina Cieplik)
a więc także dla Karoliny Cieplik, skoro już ją zacytowałam ;d
Karolino, jesteś genialna. ^^

Ona z nią
One dwie
Ona o niej
więcej wie
niż ona myślała
trochę się rozczarowała
ona jej przenikliwością
ona patrzy nań z miłością
matka o córce
więcej wie
niżby córka chciała

Bita śmietana [26.03.09; 22:08]

Przeddzień wygrałam
chociaż nie wiedziałam
co
Nazajutrz straciłam
i dokładnie rozumiałam
czemu
Wszystko się posypało
Jak misterny układ kart

Wpadłam w pułapkę
Oszukałam siebie

Przegrana z bitą śmietaną
i tak smakuje gorzko

Przypomnij [26.03.09; po 1 w nocy]

Matka malutką dziewczynkę
całowała w karminowe usteczka
Szeptała czule do uszka
Dziewczynka urosła
już zapomniała prawie
jak to jest dotykać
warg czyiś swymi wargami

przypomnij jej

Tnaik [28.03.09; 00:53]

Sama nie wiem co to i sama nie wiem czy to ma sens oO' Ocenę pozostawiam Wam.

Nie wiedziałem, że nie chcesz mnie
I moich tajemnic, odejdę
Eurydyko, już nie przybędę

Tak będzie lepiej
A nawet jeśli nie
Któż może zmusić mnie

Nocne marzenie o oddychaniu rankiem [31.03.09; 01:06]

Rileaa, z dedykacją dla Ciebie, ponieważ się rymuje i jest o wiośnie ^^ i dlatego, że jesteś przemiłą 'koleżanką po fachu' ;*

Zaharcuje
Zamarcuje
Trzydziesty pierwszy wschód słońca
Trzeciego w tym roku miesiąca
Za tysiąc osiemdziesiąt sekund
Utopię ostatnie płatki w mleku
I będę oddychać
wdychać
wydychać
Odmieniony tlen z węgla dwutlenkiem
Nosem. Ustami. Butami. Przez Rękę.

Przedlecie [31.03.09; 00:55]

letnim znajomościom przelotnym jak wiatr.

stałam
pośrodku
parkingu
czując
lekki
powiew

tego
co po zimie
pachnie
nieśmiałą
zielenią
powiem

że mogłam
tam
zostać
do
końca
świata

byle
tylko
czuć
na sobie
przedsmak
nadchodzącego
lata

Pseudopoemat: Dlaczego Nie Należy Zamykać Drzwi Przed Kadrą [obóz zimowy INTERKAMP Drzewina 2009]

by Inez, Julia N. & Julia W. (Lady B.)
miałam dodać już dawno, ale gdzieś mi się zawieruszyło i nie mogłam znaleźć xd
Dla niewtajemniczonych:
Kilka osób z naszego obozu zamknęło się w pokoju erpegowców i trzymało drzwi. Po czym przyszedł mistrz Bundzu i zażądał otwarcia drzwi, po czym kazał całej ekipie robić pompki, ewentualnie przysiady, jednak Inez się nie chciało, więc mistrz zadał jej poemat na 120 wersów do napisania xD A potem napisałyśmy go wspólnie. A potem Inez odczytała go przy obiedzie XD Demoralizacja młodzieży! Ha! I Białej Szkoły Magii przy okazji ;D Oczywiście nie ma w tym ani odrobiny powagi. Za to można się uśmiać do łez lub pogrążyć się w żalu nad naszą głupotą :D Pal licho zasady, przyzwoitość i dobry smak! Just enjoy the show!


  1. Dlaczego nie zamyka się
  2. Dlaczego się
  3. Dlaczego nie zamyka drzwi przed kadrą się
  4. Się dlaczego się
  5. Drzwi kadrze drzwi
  6. Bo to są drzwi
  7. Jak Kuba Bi
  8. Bo to nie jest si
  9. Zamykanie drzwi
  10. Kiedy trzymamy drzwi
  11. Trzymamy je w tri
  12. Bo Kuba jest bi
  13. Zamykajmy drzwi!
  14. Nie, bo to jest kij!
  15. Puść tą klamkę, co ją trzymasz?!
  16. Jak mistrz naciśnie, nie wytrzymasz
  17. Wtargnie tobie do pokoju
  18. I się zaczną lata znoju
  19. Bo mistrz zje ci popcorn cały
  20. A ty tylko wytrzeszczysz gały
  21. I będziesz stać tylko i patrzeć
  22. (Piekło się dopiero zacznie)
  23. A po za tym nie jest grzeczne
  24. Drzwiami trzaskać, gdy niekonieczne
  25. Trzeba być uczestnikiem dobrym
  26. Miłym, uczciwym i pogodnym
  27. Dlatego nie zamykajmy drzwi
  28. Przed mistrzem gry
  29. Chcesz banana?
  30. Nasza kadra jest po...
  31. ...ważna. Właściwie jak każda.
  32. Bo kadrze nie zamyka się drzwi
  33. Bo będą źli
  34. I będą mieli złe sny
  35. I będą nas gryźli
  36. Jak niedźwiedzie grizzly
  37. Tudzież bili
  38. Tudzież gwałcili
  39. Tudzież karmili
  40. Tudzież źle wróżyli
  41. Tudzież dręczyli
  42. Tudzież podchodzili
  43. Albo bazgrolili
  44. Moglą też być źli
  45. I danse macabre będą tańczyli
  46. Albo będą mili
  47. Oddadzą się chwili
  48. I będą się myli
  49. I będą się ryli
  50. A ten kto się myli
  51. Ten się nie myli
  52. Bo poddanie się chwili
  53. Cześto kończy się źle moi mili
  54. Dlatego nie należy zamykać drzwi
  55. Bo kadrowcy będą źli
  56. I nie będzie si
  57. Tak jak Kuba bi
  58. A my jesteśmy w tri
  59. Więc będziemy trąbili
  60. Że nie zamyka się drzwi
  61. Bo kadra się zeźli
  62. Mając zamknięte drzwi
  63. Nie słyszysz co OŚWIECONA kadra do ciebie mówi
  64. Tudzież prawi
  65. Te straszliwe monologi
  66. Sprawiają, że ludziom śmierdzą nogi
  67. Bo wiszą im do podłogi
  68. Wyrastają im z łbów rogi
  69. Ale wróćmy do tematu
  70. Naszego elaboratu
  71. Gdyż to temat jest ciekawy
  72. Czemu trzasnęliśmy drzwiami?
  73. Cóż, jesteśmy jeszcze młodzi
  74. Czasem coś po głowie chodzi
  75. Jakieś pomysły dziwaczne
  76. Się nie skończy, jak się zacznie
  77. A więc lepiej nie zaczynać
  78. Bo się można pozarzynać
  79. Kiedy wszyscy są w ekstazie...
  80. Porzućmy temat na razie
  81. Pomyślcie jak się czuje kadra
  82. Gdy ktoś drzwiami trzaśnie z nagła
  83. Kadra płacze, kadra kwiczy
  84. Gorzej niźli dziki w dziczy
  85. A że są tak mściwi okropnie
  86. To uczynią tak przewrotnie
  87. Aby trzymający nieszczęsne drzwi
  88. Jeszcze głośniej, rozpaczliwiej wyli
  89. Będą to jakby krzyki agonii
  90. Ludzi tratowanych przez stado słoni
  91. Lub tak zwany kompasogedon
  92. (Wierzcie, lepszy ARMAGEDON!)
  93. Lepiej więc być z kadrą w zgodzie
  94. Gdyż są biegli w swym zawodzie
  95. (I umieją prowokować powodzie)
  96. Jeżeli trzaskacie przed kadrą drzwiami
  97. Możecie się bardzo zdziwić kochani
  98. Bo niedźwiedź może i czasem śpi
  99. Lecz kadrze ani się to śni
  100. I przyjdzie do was kiedyś w nocy
  101. Grubo, dobrze po północy
  102. I wyjje wszystkie zupki knorr'a
  103. Kadra to będzie twoja zmora
  104. I dzień i noc cię będzie dręczyć
  105. Aż cię na koniec na śmierć zamęczy
  106. Pociągiem z obozu będziesz wracać w trumnie
  107. Lecz na pogrzebie kadra zjawi się tłumnie
  108. Bo będzie chciała posiedzieć w krypcie
  109. To lepszy klimat jest niż w Egipcie
  110. A potem posiedzą na twojej stypie
  111. I widzisz? Życie ci się posypie
  112. A więc nie wkurzaj kadry Kompasu
  113. Bo może wypędzić cię do lasu
  114. I zamiast pogrzebu zakopać w dole
  115. I powiesz... o jejku. ja pie...
  116. ...kę ciasto. Może by ktoś mi podał masło
  117. Popcorn i zamknięte drzwi
  118. Równa się kadrowy kill*
  119. Przed kadrą zamknięte drzwi
  120. To nie wróży dobrze mi
* ej, Inez, to miało być 'kill' czy coś innego? Bo nie mogłam się doczytać XD

Dla całej ekipy z obozu zimowego w Drzewinie ^^ / wkrótce dodam tu zdjęcie.

Gorejąca [29.03.09; 02:29]

Alarm!
Pożar twarzy
9 - 9 - 8
Halo?
Tak, to znów ja.
Słucham? Owszem, pali się przez niego
Komplement zapałką doskonałą
Przyjedźcie, szybko!
Ratunku, policja!
***
Porwano
mnie
do krainy
absurdu

Dno [28.03.09; 00:42]

poprawki: 29.03.09 [23:43]

Gipsowy bezskrzydły anioł
W plastikowym relikwiarzu
Ukrywa złamane źdźbło trawy
Chciałbym, marzy, by skrzydła odrosły
Jak jaszczurczy ogon

Szklana probówka roztrzaskała się na ścianie
Analizy DNA nie będzie
Nie wyhodujemy nic
Po za tym brakło bandaży
Leć kupić w drogerii szampon regenerujący
Jest bez recepty
I może dostaniesz coś gratis

Wiem, że w drogerii wszystko jest bez recepty, aczkolwiek... Wszystko jest utrzymane w atmosferze groteskowej, jak widać. Mówcie śmiało, czy to w ogóle dobrze wyszło. I jak rozumiecie tytuł ;>

ps. zdjęcie będzie potem.

Kochane nietoperze! [25.03.09; 22:46]

dla Rycerza, Łowcy oraz Owieczki.
dla Nich wszystkich razem i każdego z osobna.
rzadko to w ogóle mówię, i myślę, iż wiecie,
że nie lubię rzucać tego słowa na wiatr.
ale kocham was, naprawdę!
(wszystkich razem i każdego z osobna, jak już mówiłam)

Znalazła martwego nietoperza na strychu
Dwadzieścia lat może trwać nim znajdą ciebie
Jak znaleźli jego
Nie staraj się umrzeć z miłości
Dla niej
Dla niego
Nie warto wbiegać pod pociąg
I skakać w przepaść za dumną księżniczką
Biegnij biegnij
Wykrzycz swój ból
Powiedz mi że chciałeś
Że miałaś
Straciłeś
Zapomniałaś
Chcesz dosięgnąć lecz nie możesz
Powiem tylko
czas nadejdzie
on ona odejdzie
Ale ja zostanę dla ciebie
By słuchać cię od nocy do białego rana
Jestem, przyjacielu właśnie od słuchania

zdjęcie pstryknęłam ja, a na zdjęciu ja, bo któż by inny (;
napis na piasku uznajcie za integralną część wiersza, proszę.

Dziękuję, Panie [25.03.09; 10:10]

Napisane na religii, w ramach zaległego zadania domowego "napisz modlitwę dziękczynną" ;)
z dedykacją dla wspaniałej siostry Piotry, no i dla Pana Boga oczywiście ^^

Czasem siedząc samotnie na poddaszu
Leżąc z nosem w trawie
Płynąc z nurtem rzeki
Zachwycam się światem
Dziękuję, Panie
W kościele popadam w zadumę
Nie słyszę już głosu księdza
Widzę pod powiekami
Nieskończoność
Proszę, Panie
Pozwól w bezmiarze przestrzeni
Odnaleźć bratnie dusze
Wskrzesić prawdziwych rycerzy
Choćby dzisiaj
Odnaleźć spokój w chaosie
Ciszę w ulicznym tłumie
Wysłuchaj mnie, błagam
Raz jeszcze
Dziękuję, Panie

zdjęcie wykonane przeze mnie w sierpniu '08 na plaży na wypie Fano, w Danii

Na progu [4.06.06]

Seria wierszy
Ten dzień zapamiętam do końca życia.
Dzień śmierci mojej ukochanej, niezastąpionej Babci Tereni.
Nigdy Jej nie zapomnę. Oto wiersze o Niej, o końcu Jej wspaniałego życia...
I o tym jak się wtedy czułam.

/ reedycja cyklu wierszy wzbogacona zdjęciami /


zdjęcie wykonane latem 2005.
[*]

Nauka życia [16.03.09;18:41]

"Sprawozdanie" z pierwszego dnia rekolekcji. :]

Widziałam swoją twarz w pustej trumnie
Kapłan powiedział że czas i tak mnie dogoni
Dziwny uśmiech z wnętrza drewnianej skrzynki
Kiedyś po prostu będę oglądać świat od dołu
W pustej trumnie lustro wcale nie kłamało
Tak naprawdę bałam się spojrzeć mu w oczy
Moje źrenice pokazały metaforę mojej śmierci
Nie znam dnia ani godziny
Zegar wybija wyrok



zdjęcie z pogrzebu Babci. by wujek A. lub kuzyn H.

Jeśli chcesz [8.10.2008; 22:00]

Nie wiem naprawdę
Jeśli chcesz to
Bądź jej rycerzem
Nie umiem teraz
Zebrać myśli
Znów jest mi smutno
Nie zauważyłeś
Że strzała z twojego łuku
Dosięgła moje serce?
Wiem, że nie celowałeś
Wiem, że nie chciałeś
Wiem, że pewnie nie wiesz
A jednak
Jest napis na skale
Jest grot w sercu
Jest trucizna w głowie

Koniec początku [21.08.08; 19:02]

A już zupełnie nie rozumiem, czemu nie dodałam na blog tego wiersza oO'

Bo to jest taki sen na jawie
I obudzę się gdy
Będzie już za późno
W pewnym momencie
Magia pryśnie
Jak bańka mydlana
Coś się stanie
I zrani dogłębnie
Mnie
Ciebie
Nas

A jeśli jednak
Stanie się inaczej?

Zbyt piękne
Zbyt bajkowe
Zbyt szczęśliwe
Zakończenie
Będące zarazem
Początkiem

Czy też nie,
Może warto uwierzyć?

Na jakiej podstawie,
Skoro wszystko się kończy
Ustaje
Umiera
Raz wolniej
Raz szybciej

Ale dlaczego
Nie poddać się nurtowi
Przeznaczenia?

Ciężko myśleć
Co przyniesie jutro
Ciężko wyobrazić sobie
Myśli natarczywe
Ogarniają mnie

Dlaczego musi tak być?

Niepewność
Ból
Strach
Tęsknota
Niecierpliwe drżenie serca

plaża w Moss, Norwegia

Wątpliwość [21.08.08; 19:10 Dania, Fanø]

Co jak co, ale pominięcie TEGO wiersza uważam za dziwne ;P No ale cóż :D Dodaję go teraz.

Znów przesadziłam
Zabrakło doniczek
Myślałam - dostanę
Od losu prztyczek

Jednak coś idzie
W dobrym kierunku
Mimo pozornie
Niedobrych warunków

Co tu się dzieje
Nie wytłumaczę
Czy to możliwe
Że ja coś znaczę

Czy to możliwe
Że ja potrafię
Rozbudzić w nim
Serca wołanie

Co miał na myśli
Cytując piosenkę
Czy kiedykolwiek
Weźmie mnie za rękę?

Czy spotkam go niedługo
Czy już nigdy więcej?
Dlaczego tak bardzo
Drżą mi teraz ręce?

Czy mi się wydaje
Czy on też to czuje
Czy mi się wydaje
Czy on mnie rozumie?

Niepewność zbija
Mnie z tropu stale
Lecz ciągle trwają
Nadzieje małe

I rosną w duszy
Coraz to większe
I serca bicie
Jest coraz prędsze

To jest takie dobre zło [14.52, Bałtyk – rejs Ystad – Świnoujście, 10.08.08]

pamiętam, jak to pisałam, sama wiedząc jak to głupio brzmi ;] ale w istocie tak było, jak to opisywałam. ach, wspomnienia, wspomnienia.

Jest spokojnie
I przyjemnie
Na myśl o złu
Aż się robi dobrze

Paradoks goni paradoks
Zniszczenie napawa
Dumą

Ktoś mówi o mroku
Ja się cieszę
Niby z czego?
A jednak

Paradoks goni paradoks
Zniszczenie napawa
Dumą

Idę przez las
Podnoszę grzyba
Uśmiecham się
Ciekawe

Paradoks goni paradoks
Zniszczenie napawa
Dumą

Nawet jeśli nic
Się nie stanie
Niech i tak
Zostanie

Paradoks goni paradoks
Zniszczenie napawa
Dumą

To jest bez sensu
I to jest piękne
Tryby się kręcą
Cudem

Paradoks goni paradoks
Zniszczenie napawa
Dumą

Średniowiecze
Stało się bardziej
Średniowieczne
Zastanawiające

Paradoks goni paradoks
Zniszczeni napawa
Dumą

Wszystko się zmieniło
Na lepsze – gorsze
Poniekąd jest
Inaczej

I nigdy już nie będzie
Tak jak kiedyś
Teraz znam
Inny świat

Chcę [21.08.2008; 19:26]

jeszcze jeden pominięty. .. przesłość mnie dogania.

Chcę byś był pierwszym
Który weźmie mnie za rękę
Bo rozumiesz naprawdę mój świat

Chcę byś był pierwszym
Który weźmie moje serce
Podaję je na dłoni jak kwiat

Elfy [21.08.2008; 19:4;1Fanø, Dania]

jakoś długo nie chciałam tego dodawać. ale w sumie nie ma w tym nic złego, strasznego, ani wstydliwego. [...]

Ty naprawdę jesteś elfem
Ja naprawdę jestem elfką
Mamy w sobie wielką moc

Mamy misję do spełnienia
Nie ma czasu do stracenia
Pokonajmy razem noc

Wiem, że nie śnię
Wiem, że nie śpię
Między nami
Telepatii więź

Jeśli wierzysz w magię lasu
Zatrzymajmy w księdze czasu
Tą ulotną chwilę
Ten jeden wers

Choć ten wiersz jest nieudany
Zanim gnomy zmiażdżą plany
Idźmy jak najdalej w mrok

Nie straszne zło i zniszczenie
Kiedy obok snów spełnienie
Twój cichy, pewny krok

... [14.03.09; 20:11]

Cóż to za sztuka przyrzekać
że aż do śmierci potrwa miłość
że towarzyszyć się będzie do końca
ziemskiego życia

Jak spojrzysz w oczy wieczności
zostawiając jej cień
który trwa przy tobie każdej nocy
byś spał snem sprawiedliwego

Dlaczego myślisz że to się skończyło
Czemu chciałbyś zapomnieć
I uciec do drugiej młodości
Przeżyć życie po raz drugi

Gdy mówię ci o niej nie uśmiechasz się
Znalazłeś inną w śmiertelnym świecie
lecz w nieśmiertelnym uniwersum
ona ciągle cię kocha

Pokazałeś mi
że miłość nie zwyciężyła śmierci
złamałeś jej serce
choć słyszałeś nieraz jego bicie

Może by wam pobłogosławiła
Ale ja nie potrafię nie chcę
Od dnia gdy odeszła
Pragnę jej powrotu

Mimo to [14.03.09; 20:15]

Mimo lat które upłynęły
Wspomnienie wciąż żywe
Blaknie spisane na kartce
Wyostrza się na zdjęciach
Ty chcesz zapomnieć
Nie uwierzę że nie
Bo jakbyś był w stanie
Pokochać znowu

Zbadaj się, dziewczyno [13.03.09; 23:12]

czas iść do psychologa :D

Bolą mnie uszy, boli mnie głowa
Boli mnie nawet przegroda nosowa
Lecz o tym nie mówię ani słowa
Po ciemku siedząc na drzewie jak sowa

Wakacje, wakacje, wakacje i słońce
Takie mam dzisiaj myśli gorące
I nawet po kąpieli kojącej
Po głowie chodzą pijane zające

Krowa, indyk, żółw i struś
Widzisz kota, to go duś
Słoń, żyrafa, delfin, pies
Pająk fajne zwierzę jest

Komornik [13.03.09; 23:10]

Za nadprodukcję myśli
przyszło mi zapłacić zbyt wysoką cenę
Nie mam już środków
a rachunki przychodzą mi do głowy
w miarę upływu czasu
zadłużam się coraz bardziej
u swego sumienia
Słyszę już głuche wołanie komornika
oddaj mu swe serce
rozpaczliwie płacząc płacę słono łzami
lecz po raz kolejny rozdzierają mi organ
który miał pompować krew
a teraz wysycha w wiosennym słońcu
przypięty klamerką na sznurku
Pół żywa biegnę przed siebie
Nie wiedząc po co

Druga próba haiku [13.03.09; 23:20]

Wiecie co? Było już późno, a ja byłam zmęczona i to bardzo, i zamiast 5-7-5 pisałam 7-5-7. Teraz już tego nie zmienię, no może i bym dała radę, ale to już nie będzie to samo. Chociaż to, co przeczytacie, nie ma prawa nazywać się haiku, trudno. Gdzieniegdzie jest też 6 sylab, zamiast 5 lub 7. Kiedy jestem zmęczona, czuję się trochę, jakbym była odurzona i dobrze mi się pisze, choć jak widać, nie zawsze wpływa to na mnie pozytywnie xP Proszę o zrozumienie, drodzy czytelnicy!

tylko kiedy nastąpi
ta chwila ciszy
nie zapomnij zamilknąć

***

wampiry nie kąsają
raczej zlizują
krople słono słodkiej krwi

***

wiosna tędy biegnie
skąd niepewność strach
gdzie chowa się ma przyszłość

***

coraz zimniej w cieple lamp
ogrzej mnie chłodem
wejdziemy do lodówki

Z bólem powróci [13.03.09; 23:02]

Nie dosięgnę cudu zesztywniałą ręką
Nie znajdę szczęścia przy krawężniku
Zatracać się mogę w niespokojnych myślach
I niepotrzebnie z nadzieją uśmiechać
Przestaję wierzyć w cokolwiek
Prócz tego
Że gdy znów wiatr przyśle mi
Smak lata, poczuję chłód w piersi
I beznadziejnie wlepię w kogoś oczy
A wraz z nim wróci natchnienie
Wolałabym już nigdy nie napisać słowa.

Elfy, wampiry, wilkołaki [13.03.09; 21:06]

Pojawił się spod powierzchni nieba
wysłannik boga szczęścia
z piekła rodem
Niechcący omamił
Rzucając aluzje o świcie
Znikając po zmroku

Zapalając świecę przypomniała sobie
jego buty i kolor nieba
tamtego dziwnego dnia
kiedy on strącił jej księżyc na głowę
w pełnym słońcu
i tracąc przytomność przyglądała się
jego twarzy

Potem zniknął tak zwyczajnie
Ponieważ lato się skończyło
Czas nie stanął
Zegar tykał jak anemik
A księżyc wrócił na miejsce
Bez sensu mijały dni

Po stu osiemdziesięciu prysznicach
zapomniała przedsmaku przeddzień
schizofrenicznej wyprawy
zamknęła się w pokoju
tęskno spoglądając w podłogę
chciała wierzyć że powrócą

elfy
wampiry
wilkołaki

Pokochałaś Erpegowca xD

Pfff lol disco polo żal pl i te klimaty, cóż . ale i tak juz poszło w świat xd

Ależ z ciebie czarna owca
Pokochałaś erpegowca
Zło zło zło mrok i zniszczenie
Przybyły na twe życzenie

W dwutysięcznym siódmym roku
No obozie miałaś spokój
Erpegowcy cię śmieszyli
Bo przebrani wciąż chodzili
Ubierali się na czarno
Więc myślałaś "z nimi marno"
Gdy jeździłaś konno w teren
Śmiesznych przygód miałaś wiele
Oni po lesie biegali
I ze szczurami mieszkali

Ależ z ciebie czarna owca
Pokochałaś erpegowca
Zło zło zło mrok i zniszczenie
Jawią się jak wybawienie

W dwutysięcznym ósmym roku
Na obozie byłaś znowu
Erepgowcy tam mieszkali
Siedem kilometrów dalij!
Lecz sposobem tym czy innym
Kogo tu obwołać winnym?!
Ty jednego z nich poznałaś
I mu serce swe oddałaś
Chwalisz w myślach Wielką Sowę
Czasy letnie - obozowe

Ależ z ciebie czarna owca
Pokochałaś erpegowca
Zło zło zło mrok i zniszczenie
W myślach krążą jak szerszenie

Kiedy byłaś już w swym domu
Nie mówiąc o tym nikomu
O erpegowcu myślałaś
W autobusie go poznałaś
Miałaś dosyć już wszystkiego
Miałaś w głowie tylko jego
Aby w końcu trochę zwolnić
I od niego się uwolnić
Wśrąd męki, bólu i żalu
Słuchałaś epic metalu

Ależ z ciebie czarna owca
Pokochałaś erpegowca
Zło zło zło mrok i zniszczenie
Są tu na twe zamówienie

Studiując podręcznik gracza
Który psychikę wypacza
Myślałaś o erpegowcu
Tak tak tak epickim chłopcu
A właciwie o rycerzu
I doskonałym szermierzu
I ponadto o łuczniku
Zdecydował o wyniku
Przebił strzałą twoje serce
Teraz prosisz o strzał więcej

Ależ z ciebie czarna owca
Pokochałaś erpegowca
Zło zło zło mrok i zniszczenie
To jedyne twe marzenie

To bez sensu - nie masz racji!
W imię Mroku chcę wakacji!

(02.08.09)
Gdy nadeszły już wakacje
Tak, owieczko, miałaś rację
Poszliśmy w czwórkę do lasu
Chociaż nie mieliśmy czasu
Była sesja z Wiedźmoliną
Potem w krzakach Andrzej zginął
Gdyśmy poszli go poszukać
To on zaczął w ciebie rzucać
Żołędziami i szyszkami
A ty w niego purchawkami
A Andrzeja nigdzie nie ma
Chociaż to jest zwykła ściema
Andrzej zawsze jest wśród nas
Wszędzie i przez cały czas
I bez rzepy powiem wam
Z nas ekipa jest na schwał

Ależ z ciebie czarna owca
Pokochałaś erpegowca
Zło zło zło mrok i zniszczenie
W lesie czekają na ciebie

Kiedy minie trochę czasu
Trzeba znowu iść do lasu
Bo gdzieś zaginęła kostka
A to nie jest już drobnostka
Mistrz Gry bez niej chyba zginie
No bo Andrzej go zabije
Mistrz jest także bez sznureczka
Porwała go zła Owieczka
Mistrz z owieczką siebie warci
Zwariowani i uparci
Teraz muszą wpaść na siebie
Żeby poczuć się jak w niebie
I odzyskać swoje rzeczy
Czy ktokolwiek temu przeczy?

Elf i elfka (jeszcze pewnie zmienię tytuł)

w sumie trzeba tu coś poprawić, ale na razie nie za bardzo wiem co ;p

Elf polował w lesie
Strzelał do zwierzyny
Nieopodal się ukryła
Elfka w krzaku jeżyny

Naciągnął strzałę szybko
I drgnęła cięciwa
Elfka wyskoczyła
Strzała jej serce przeszyła

Bez życia padła na mech
Podbiegł do niej elf
Zdążył jeszcze spytać
Wiesz ile dla mnie znaczyłaś?

Nic, panie, dobrze wiem
Dlatego tutaj zginąć chcę
Wolę śmierć od tej strzały
Będą cię inne w ramiona brały

Do pięknej [23.02.09; 02:16]

Kradniesz moje sny
Po raz kolejny
Zabierasz mi oczy
Zdaje się że
Nie ma już dla mnie nadziei
Bo dusza wyskoczyła oknem
A głowa opada na podłogę
Nigdy nie będę piękna
Jak ty.

Literaci wszelacy