Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wszystkie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wszystkie. Pokaż wszystkie posty

Nic ci nie powiem [22.08.2014; 02:37]

Dla Olka.

Gdy z Twej twarzy uciekły przed snem
drobne kurze łapki
Twój spokojny oddech
przywiał mi do głowy myśl

że pokochałam Ciebie
wraz z Twoją przeszłością
i każdym kolejnym zakochaniem
każdym rozczarowaniem
oczarowaniem
rzeczywistością

Nie byłoby Ciebie dziś takiego
Gdyby nie ludzie chwile miejsca
Gdyby nie ciała języki myśli

Śpisz teraz
Nic nie wiesz
Gdy się obudzisz
Nic ci nie powiem
Napiszę dla Ciebie kiedyś wiersz

Pur sentiment [22.08.2014 02:24]

Olkowi...

Prostujesz zmęczone zwoje
mojego poszarzałego z samotności mózgu
Nie myślę tyle
ile Cię kocham
Po raz pierwszy od wielu żyć
Odczuwam czysto

Nie [20.06.2014]

Nie raz toczyliśmy bitwę
O tonące marzenia
Połatanym okrętem zmierzaliśmy ku obszarom
o silnie zaburzonym polu magnetycznym

Nie.
Najwiekszą rozkoszą były samotnie zjedzone frytki
Sekretny krótki spacer po dwudziestej trzeciej
Gdy zasypiałam świecil mi w oczy migający ekran
Gdzie on walczył z pikselami ważniejszymi od naszego złego losu
Udawałam ze śpię by nie kładł się obok
Ale zawsze wiedział

Krótkie chwile szczęścia
zobojętniały kwaśną rzeczywistość

Nie.
Nie było w tym krzty lirycznego zachwytu początku
Tylko nierówna walka o przerwanie
Bylam rycerką a on rozkapryszonym księciem
Słyszalam że jestem
źle dorosla
źle kobieca
źle odpowiedzialna

Trwaliśmy mimo wszystko
Transcendentni
Niezniszczalni
Nieugięci

Nie.
Odeszłam i czułam sie pusta
Był calym moim sensem
Potrzebowałam sensu

Odchodząc
Zdradziłabym nasz złoty księżyc
Nieprzespane noce i lata tęsknoty

Nie.
Sensowne stały sie kolejne pory roku
Gdy byłam pasterką królików i zaprawiałam owoce z tatą
Gdy spiac rozżalona wierzylam w napis na piżamie ("nie przestawaj marzyć")
Gdy dotarłam do Bremy i dotknęłam pomnika muzykantów
Gdy w korsykańskich gwiazdach zobaczylam zarys przyszłosci bez niego

W zmierzchu moich nadziei
zamglony horyzont ukrywał bezdenną przepaść

Nie.
Kiedy zwyczajnie poszlam do zwyczajnej pracy
I niezwyczajnie mijały mi dni
Nawet ksiązki stały się nudne wobec codziennych wydarzeń

Wierna swoim myślom
Przetrwałam

Zamknęłam drzwi
Przez uchylone okno wpuszczajac anioly

Moskalik o Bydgoszczy [21.06.2014]

Odkryłam Moskaliki. :D

Kto powiedział, że w Bydgoszczy
Same się czołgają żule
Temu pod monopolowym
Wbiję w czachę ze dwie kule.

Delirium o nieskończoności [18.10.13; 03:39]

Iluzja nieskończoności zaklęta w ułamki sekund
Zamglone łzami oczy ślepowidzące szczęście

Słodko-gorzkie deja vu
Przez przypadek, bo było jej zimno, bo mógł spaść
Banalne światło księżyca zaciera kontury świadomości

Tylko my, na tą jedną głupią chwilę skończoności
Dziś zapomnijmy o tym że wkrótce utoniemy
w gorzkości

***

Symbol nieskończoności zaczynasz rysować palcem na piasku i żłobisz go coraz mocniej
Linia nie ma końca, lecz kiedyś oderwiesz palec bo przyjedzie przypływ i rozmyje powoli kontury
To była prawdziwa nieskończoność, na piasku.
Nie zobaczysz jej już nigdy, zostanie tylko w pamięci morza.
A ono będzie się z ciebie szmiać szumiąco szepcząc Ci

żartowałem.

Jastrząb [27.11.10]

Takie to stare, a wydaje mi się jakbym to pisała wczoraj. I zawsze kiedy to czytam, jednocześnie widzę ten dosłowny obraz i czuję to, co chciałam przekazać. Jestem z tego wiersza bardzo zadowolona :) A jak Wam się podoba?

W nocy przyleciałeś do mnie
Usiadłeś na oknie - wyglądałeś jak jastrząb
Powiedziałeś że kochasz mnie tak jak wolność
i krążyłeś po niebie

Zamarłam w bezgranicznym podziwie
a jednak zaciskałam pięści i powieki
gdy łzy i słowa cisnęły się na zewnątrz
byłam tylko zwykłym człowiekiem stojącym w oknie
o w pół do trzeciej nad ranem

Głuptasie, powiedziałeś,
polowaliśmy razem na wschód słońca
kiedy jeszcze byłaś wilkiem

(Zupełnie zapomniałam, pomyślałam ze smutkiem,
musiałam z zawiązanymi oczami gonić za spopieloną tęczą
przez długie jesienne tygodnie
aż futro wyliniało i stanęłam na nogi)

Chciałbym żebyś wróciła, wyznałeś
Więc wybiegłam z domu bez czapki
Ale z pięknym jastrzębiem na ramieniu

Prószył śnieg
I zmywał złe wspomnienia

Czasostanie [12.02.09; 22:27]

Dziś... nic nie ulegnie zmianie.
Nikt nie umrze, nikt się nie narodzi.
Nikt nawet nie zechce zrzucić skóry,
Nikomu pazur się nie złamie,

Dzisiaj będzie trwało aż do jutra
Za rok też będzie dzisiaj.
Zdążę, dzięki temu, zdążę.
A nikomu włos nie spadnie z futra.

Nie zmieniliśmy się wcale od wczoraj.
To miejsce zastygło żyjąc chwilą.
Już przyszła pora, by ruszyć zegar,
Połóż się na trawie, czas głośno zawołaj.

Rozgrzeszenie [12.01.11]

Rozgrzeszenie nie spadło na mnie z góry piorunem
Kiedy stałam pod nagim drzewem rozdeptując w kałuży podwiędłe liście
To ja byłam jesienią naszej miłości
Deszczowe dni sprowadziłam łzami na naszą wspólną ziemię
Burzowe chmury ze złością grzmiały nad nami

Ptaki śpiewające dla nas odleciały
Zostaliśmy sami

Chcieliśmy rozerwać świat na pół
Odwracając się plecami

Gdy już nie chciałeś całować mych policzków
Mroźny wiatr mi złożył pocałunek

Do twych biednych zimnych rąk zaczęły się tulić
Malutkie płatki śniegu

Na uschniętym drzewie skrzył się srebrny szron
Z twojej twarzy ścięte mrozem łzy
Scałowałam ciepłymi ustami

Rozgrzeszenie powoli rozgrzało
Całe moje ciało

Chwila [19.09.2012]

Jak kochać tak bardzo żeby nie zatrzymać
kiedy mówi nie wiem a ty myślisz że wiesz
jak nie mówić kiedy słowa same płyną zalewają

Jak nie krzyczeć kiedy złość pulsująca jak magma

Jak przestrzegać zasad nie zatracając siebie
Jak innych zadowalać pozostając sobą
w dzisiejszym świecie wcale nie innym od wczorajszego

Gdy myślisz o sobie jesteś egoistą gdy o miłości to marzycielem
Gdy o ideałach jesteś głupcem gdy o tradycji jesteś staroświecki

Rodzina ostatnią ucieczką od której uciekasz nie dlatego że takie czasy
Bo każdy chciał kiedyś pójść na swoje i to nawet w latach pięćdziesiątych siedemnastego wieku

Bardzo śmieszne twoje życie moje życie całe życie
Zapomnijmy o nim na chwilę udając że zegary nie tykają
Ulotną chwilę szczęścia można złapać w siatkę albo zatłuc kapciem

Kłuje i cieszy komar-motyl
Zabawna tragikomedia

Dziecko zelotów [19.11.2010]

Jestem dzieckiem zelotów
Co paschę zabijam niewinne baranki
Liczę własne kroki
Wyobrażam sobie Eden

Jeden

Czasem jestem wyprany z emocji
Obojętny do cna

Dwa

Choć pod jarmułką
niespokojna dusza drży

Trzy

Nie dano mi wyboru
Lecz jeśli mam być szczery

Cztery

Zacisnę kiedyś ręce w pięść

Pięć

Teoria względności [1.11.12]

Tym wierszem sprzed dwóch miesięcy chciałabym powitać Nowy Rok i w pewien sposób nową erę dla bloga, który po 4 latach cichego funkcjonowania będę się starała popularyzować :)

Nawet jeśli w panteon kobiet
Wrośnięta jestem jak korzeń

Nawet jeśli wiara w odrębność
W ogóle mi nie pomoże

I nawet jeśli jestem jak każda
Pozwól mi wierzyć
że nie

Że żadna, żadna inna dziewczyna
Nie zastąpiłaby mnie

Że nie przypominam Ci wcale a wcale
Żałosnych "kobiet niezależnych"

Że bliżej mi raczej do bajkowych dziewcząt
Odważnych, cnotliwych i dzielnych

I w końcu umiej oszukać mnie szczerze
Że spośród nich się wyróżniam

A ja uśmiechem Cię pięknym obdarzę
I nie pozostanę Ci dłużna

Bo nawet ziarnka piasku na plaży
Pod lupą się różnią od siebie

I nawet gdyby ktoś mi powiedział
Że wielu podobnych do Ciebie

To ja mu się tylko w oczy zaśmieję
I powiem odważnym głosem

Że jesteś dla mnie kimś wyjątkowym
Bo wspólnym związany losem

Pani na rolkach [19.04.12; 23:13]

Ochrzczono mnie:
zostałam panią na rolkach.

Tak mówią babcie wnukom:
zobacz, pani jedzie na rolkach.

Dzieci uśmiechają się do mnie,
Pokazują palcami.
Macham do nich radośnie.

Uśmiechają się do mnie babcie.
Zdziwione małe pieski wodzą wzrokiem
za człowiekiem na kółkach.

Chyba nie dowierzają.

W Srebrnym Nowiu

stoimy razem na jutrzejszej ścieżce
i zachwycamy się porankiem
ja w twoim świecie dopisana
ty w moim niewypowiedziana

Emilko, moja przyjaciółko
spotkamy sie kiedyś
w wykaligrafowanym niebie
będziemy razem
smakować nieśmiertelności
o barwie wyblakłego atramentu
tuląc puszyste koty do siebie

Nienarodki [noc 2.11.11]

wszystko dzięki Acie. (tak chyba brzmi Ata w celowniku? )
pokłony i wyrazy wdzięczności za tytułowy neologizm!


nasze Dzieci
Nienarodki
setki roześmianych twarzy
małe Stworki
dobre Duszki
lecz niezaglutynowane
prespirtytualne Głosy
majaczące wieczorami
w czas naszych sekretnych pieszczot
chichoczące tuż nad nami

Ojcze Mój [Zbrosławice, jesień 2010]

Ojcze mój
Który jesteś chyba gdzieś
tam na górze
Próbuję codzień chwalić
imię twoje
Ale czymże jest królestwo twoje
I czy wola twoja tożsama jest z wolą
przez kościół głoszoną?

Czy w twoim niebie
jest lepiej niż na ziemi?

Nie proszę cię o chleb, ale o bułki
bo bardziej mi smakują.

I nim odpuścisz mi winy
siądź ze mną pod drzewem
i wytłumacz czym i dlaczego zgrzeszyłam.

Ja moim winowajcom otwarcie mówię
w czym mi zawinili
jeśli nie wiedzą.

(Tak, przebaczam im, oczywiście.)

Opowiedz mi o pokusach zakazanych
gdyż pogubiłam się już trochę.

Jak nauczyciel rozpisz mi w tabelce
co dobre, co złe.

I... amen.

Niepodległość [25.10.11; 09:09]

Dziś niepodległość to wolność słowa
Na którą klniemy jak gdybyśmy jej nie chcieli

Postmodernistyczne społeczeństwo
które widzi sztukę w kropce kresce i plamce

Obojętna większości Unia Europejska
Ignorowane przez wszystkich wyobry

Wolni ludzie dwudziestego pierwszego wieku
ciągle nie są wolni

***

Chyba że porzucę myśl irytującą o wszystkich
i o nikim
Odetchnę dwa razy
Wyrzucę puszkę Coli do kosza
I na przedmieściu usiądę pod drzewem
Nikt nie będzie do mnie strzelał

Zostanę tu nawet do godziny policyjnej
A z mroku nikt nie przyjdzie spytać co tu robię

Po prostu: mogę

Rycerze z Narwiku [25.10.11; 08:52]

Behemot pisze wiersze o tematyce niepodległościowej. Jak wyszło?

Niepodległości Polski i świata
Tak broniliście, o dzielni rycerze
Dlatego głowę przed wami chylę
Boście walczyli w szlachetnej wierze

Choć na obczyźnie, na cudzej ziemi
Wiek już leżycie pogrzebani
To jednak duchy wdzięcznych rodaków
Trafiają tutaj waszymi śladami

Aż tu, pod Narwik żeście dopłynęli
Przez labirtyny fiordów norweskich
We mgle wieczornej do dziś majaczą
Chrobry, Batory, Grom, Burza, Sobieski

I dziś gdy tu stoję nad waszym grobem
Na wzgórzach słyszę świst artylerii
Dziękuję, żeście walczyli za Polskę
W tej skandynawskiej, obcej scenerii

Jesienność [6.10.11; 16:31]

Lubię być smutna

Dlatego nie odbieram sobie tej przyjemności
I topiąc się w smutku delektuję się bezdechem

Czasem wolę tęsknotę niż bliskość
Zdaje się wznioślejsza

Głód niż sytość
Dla lekkości

Samotność niż towarzystwo
Dla godności

Wolność wybieram
Zamiast duszącej miłości

I jesień
bo jest między zimą a latem rozsądkiem
zatopionym w szarej skale złotem

Uśmiech dla Ciebie [29.09.11; 18:53]

Wiesz że nie umiem pisać wesołych wierszy
Jestem poetką gdy za miliony cierpię
(Być może byłam Mickiewiczem w poprzednim wcieleniu)

Ale postanowiłam zostać łapaczem chwil ulotnych
Nieuchwytnych rozwiewających się jak mgliste sny

Chciałabym Ci szeptać do ucha les mots d'amour
Zamiast rzewnie płakać

Mogłabym jouer pour toi na harfie (gdybym umiała)
Nie na nerwach ci grać

Na koniec chciałabym en restant silencieuse
(najlepiej żeby bolało mnie gardło i żeby był jesienny wieczór)
słuchać Ciebie

*** [29.09.11; 14:10]

Jesień tak boleśnie wżera mi się w duszę
Gdy dni mijają tak bez Ciebie

Serce płoche pulsuje ustawicznym bólem
Mimo że słońce migoce mi w oczach

Jesteś jeszcze dalej niż gdy byłeś mile stąd
Splątana nić naszych losów rozluźnia się

***

Potrzebujesz wolności
jak ja

Rozumiem kocham trwam

Literaci wszelacy