Zamglone łzami oczy ślepowidzące szczęście
Słodko-gorzkie deja vu
Przez przypadek, bo było jej zimno, bo mógł spaść
Banalne światło księżyca zaciera kontury świadomości
Tylko my, na tą jedną głupią chwilę skończoności
Dziś zapomnijmy o tym że wkrótce utoniemy
w gorzkości
***
Symbol nieskończoności zaczynasz rysować palcem na piasku i żłobisz go coraz mocniej
Linia nie ma końca, lecz kiedyś oderwiesz palec bo przyjedzie przypływ i rozmyje powoli kontury
To była prawdziwa nieskończoność, na piasku.
Nie zobaczysz jej już nigdy, zostanie tylko w pamięci morza.
A ono będzie się z ciebie szmiać szumiąco szepcząc Ci
żartowałem.
3 komentarze:
Bardzo ładny wiersz. Lubię poezję. Pozdrawiam:)
Glęboki wiersz, a zarazem I smutny. Chcialbym umiec tak pisac !
Nominowałam Cię do Liebstera. Zapraszam do zabawy i po szczegóły do mnie:)
Prześlij komentarz