Rozgrzeszenie nie spadło na mnie z góry piorunem
Kiedy stałam pod nagim drzewem rozdeptując w kałuży podwiędłe liście
To ja byłam jesienią naszej miłości
Deszczowe dni sprowadziłam łzami na naszą wspólną ziemię
Burzowe chmury ze złością grzmiały nad nami
Ptaki śpiewające dla nas odleciały
Zostaliśmy sami
Chcieliśmy rozerwać świat na pół
Odwracając się plecami
Gdy już nie chciałeś całować mych policzków
Mroźny wiatr mi złożył pocałunek
Do twych biednych zimnych rąk zaczęły się tulić
Malutkie płatki śniegu
Na uschniętym drzewie skrzył się srebrny szron
Z twojej twarzy ścięte mrozem łzy
Scałowałam ciepłymi ustami
Rozgrzeszenie powoli rozgrzało
Całe moje ciało
Brakuje Ciebie
-
Brakuje Ciebie
kiedy leżę sama
w łóżku
Księżyc stara się
ukołysać mnie
do snu
Skóra krzyczy
skóra pragnie
skóra tęskni
- - pewnie że tak
6 lat temu
2 komentarze:
Poprosiłbym o dodanie Cukierni w linkach, żebym mógł dodać tego bloga do oceny. Pozdrawiam i cieszy mnie to, że ludzie jeszcze chcą pisać wiersze. Piękna forma przekazu myśli. :)
Pozdrawiam!
Samotny z Cukierni Krytyki.
Polski pięknie brzmi, szczególnie tutaj.
Prześlij komentarz