Tomasz Różycki - Les langues de l'orage

Les langues d’orage, le cinquième jour de mai
murmurent quelque chose au dessus de l’horizon
et ils frappent et ils cognent en proclamant
une vingtaine de thèses écrites par le courant
sur les crêtes tout livides dont une troupe
se déplace vers l’est, vu de sa fenêtre,
d’un milimètre chaque mois. Quand ils plieront
entièrement et il verra la Moravie, la vallée

peu profonde de Danaube, les fumées dans les Aples
et les vagues d’Adriatique dansantes
avec les dauphins et la poussière
rubiconde venue du ciel africain.
Et un volcan vide, et dans le lointain
un tout petit rhinocéros disparaissant
dans une grande perspective. Et plus loin
encore quelque chose – ni l’éclat des jumelles, ni de pluie.

ORYGINAŁ:
"Języki burzy"

Języki burzy, piątego dnia maja
coś tam mamroczą ponad horyzontem
i tłuką, i łomocą, obwieszczając
swoje dwadzieścia tez, spisanych prądem
na sinych grzbietach gór, których gromada
przesuwa się na wschód za jego oknem
co miesiąc o milimetr. Kiedyś czmychną
zupełnie i zobaczy Morawy, płytką


dolinę Dunaju, dymy nad Alpami
i roztańczone fale Adriatyku
i w nich delfiny, a nad ich grzbietami
czerwony pył ciągnący znad Afryki.
I jeszcze pusty wulkan, i w oddali
jak maluteńki nosorożec znika
w ogromnej perspektywie. Dalej jeszcze
coś - lecz nie lornetki ruch, nie blask deszczu.

0 komentarze:

Literaci wszelacy