Takie to stare, a wydaje mi się jakbym to pisała wczoraj. I zawsze kiedy to czytam, jednocześnie widzę ten dosłowny obraz i czuję to, co chciałam przekazać. Jestem z tego wiersza bardzo zadowolona :) A jak Wam się podoba?
W nocy przyleciałeś do mnie
Usiadłeś na oknie - wyglądałeś jak jastrząb
Powiedziałeś że kochasz mnie tak jak wolność
i krążyłeś po niebie
Zamarłam w bezgranicznym podziwie
a jednak zaciskałam pięści i powieki
gdy łzy i słowa cisnęły się na zewnątrz
byłam tylko zwykłym człowiekiem stojącym w oknie
o w pół do trzeciej nad ranem
Głuptasie, powiedziałeś,
polowaliśmy razem na wschód słońca
kiedy jeszcze byłaś wilkiem
(Zupełnie zapomniałam, pomyślałam ze smutkiem,
musiałam z zawiązanymi oczami gonić za spopieloną tęczą
przez długie jesienne tygodnie
aż futro wyliniało i stanęłam na nogi)
Chciałbym żebyś wróciła, wyznałeś
Więc wybiegłam z domu bez czapki
Ale z pięknym jastrzębiem na ramieniu
Prószył śnieg
I zmywał złe wspomnienia
Brakuje Ciebie
-
Brakuje Ciebie
kiedy leżę sama
w łóżku
Księżyc stara się
ukołysać mnie
do snu
Skóra krzyczy
skóra pragnie
skóra tęskni
- - pewnie że tak
6 lat temu