Jastrząb [27.11.10]

Takie to stare, a wydaje mi się jakbym to pisała wczoraj. I zawsze kiedy to czytam, jednocześnie widzę ten dosłowny obraz i czuję to, co chciałam przekazać. Jestem z tego wiersza bardzo zadowolona :) A jak Wam się podoba?

W nocy przyleciałeś do mnie
Usiadłeś na oknie - wyglądałeś jak jastrząb
Powiedziałeś że kochasz mnie tak jak wolność
i krążyłeś po niebie

Zamarłam w bezgranicznym podziwie
a jednak zaciskałam pięści i powieki
gdy łzy i słowa cisnęły się na zewnątrz
byłam tylko zwykłym człowiekiem stojącym w oknie
o w pół do trzeciej nad ranem

Głuptasie, powiedziałeś,
polowaliśmy razem na wschód słońca
kiedy jeszcze byłaś wilkiem

(Zupełnie zapomniałam, pomyślałam ze smutkiem,
musiałam z zawiązanymi oczami gonić za spopieloną tęczą
przez długie jesienne tygodnie
aż futro wyliniało i stanęłam na nogi)

Chciałbym żebyś wróciła, wyznałeś
Więc wybiegłam z domu bez czapki
Ale z pięknym jastrzębiem na ramieniu

Prószył śnieg
I zmywał złe wspomnienia

Literaci wszelacy