Chyba coś jest bardzo nie tak z moją głową. (patrz:godzina napisania tego czegoś poniżej)
A po za tym chwilowo nie potrafię pisać.
Epickich wakacji, drodzy czytelnicy, o ile taka apostrofa ma jakichkolwiek adresatów ;)
Każdego lata patrzeć z okna lubię jak świta
Jak światło dnia czerwienią mrok przeszywa
Niebo budzi się do życia
Nie zdążyłam jeszcze zasnąć
Myślałam czasem że widzę
Nagranie zachodu słońca puszczone od tyłu
I wspominałam
Teraz wschód otwiera przede mną niebo
Tonę w bezmiarze niewiedzy
o tym co stanie się za sekundę
***
Nie rozumiem nic
A chciałabym wiedzieć czy
Nie
Pragnę jedynie unosić się na falach
minut godzin dni
Na tratwie zbudowanej z nadziei
I wiosłem tak dla rozsądku
***
Mgła
Taka sama jak w mojej głowie
Jasnofioletowe powietrze
Ma kolor jak marzenie
Nie widzę tylko niczego podobnego
do mojej głupoty
Chyba że tę metalową szopę sąsiada